<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828</id><updated>2011-12-11T03:30:01.609-08:00</updated><title type='text'>Szara Masa - czyli jak pamiętać to, co się wie.</title><subtitle type='html'>Maciek Wysocki ogląda filmy, czyta książki lub czasopisma: dzięki zmożonej uwadze i internetowi czyta i ogląda częściej te dobre, niezłe i genialne niż kiepskie, niezłe i tragiczne. Czasami, obejrzy coś naprawdę beznadziejnego i wtedy długo się śmieje. Następnie: pisze, pisze, pisze...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>90</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1089632858907155623</id><published>2011-12-11T03:28:00.001-08:00</published><updated>2011-12-11T03:30:01.618-08:00</updated><title type='text'>„Drive” – cisza i niepokój</title><content type='html'>Czy film może być bardziej amerykański? Nie. Czy film może być mniej amerykański? Nie. Może być za to najspokojniejszym &lt;br&gt;z najgwałtowniejszych filmów, jakie można obejrzeć. &lt;br&gt;Jaki trzeba obejrzeć. Trzeba. Trzeba.&lt;br&gt;&lt;br&gt;To film-sen. Wszystko dzieje się cicho, emocje nie są komunikowane widzom, a jedynie bohaterowie okazują je sobie nawzajem; oni wszystko wiedzą, my zaś tylko patrzymy, jak ludzie podobni do nas próbują żyć, oraz pozbawiać innych życia. Przecież to tak wygląda, musi tak wyglądać; w rzeczywistości, nikt nie gra ci symfonii Wagnera, gdy się z kimś bijesz – zdaje się mówić duński reżyser. Ktoś ginie, świeci słońce. Innego kina sensacyjnego nie będzie, &lt;br&gt;nie będzie.&lt;br&gt;&lt;br&gt;„Drive” – to przecież tytuł tak bardzo made in USA, że trudno było by spodziewać się czegoś innego niż blondynki, siłacza i pościgu Fordem Mustangiem. Wszystko to tam się znajduje, okazuje się to jednak nie mieć żadnego znaczenia. Wszystko jest atrapą, iluzją, w każdym bowiem filmowym Mustangu siedzi człowiek, i gdy wyjdzie na pustą, słoneczną ulicę, cała amerykańska legenda rozpływa się w świetle i kurzu. Zostajemy z nim sami; oszczędna muzyka nieweluje wszelkie wpływy otoczenia.&lt;br&gt;&lt;br&gt;Zostajemy sami, z cicho mówiącym mężczyzną, z milczącą kobietą, ze starym człowiekiem delikatnie pozbawiającym życia drugiego starego człowieka. Ktoś pozostanie żywy, bo zawsze zostaje; silnik będzie dalej szumiał, będzie trzeba znaleźć pracę, oddać długi. Przeżyją też widzowie, ale zostaną na zawsze zmienieni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1089632858907155623?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1089632858907155623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1089632858907155623' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1089632858907155623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1089632858907155623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2011/12/drive-cisza-i-niepokoj.html' title='„Drive” – cisza i niepokój'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-7158056444803727320</id><published>2011-06-26T12:29:00.000-07:00</published><updated>2011-06-26T12:33:49.337-07:00</updated><title type='text'>Przez kraj ludzi, bogów i zwierząt — Ferdynand Ossendowski</title><content type='html'>Jeden Polak znający siedem azjatyckich języków, dziewiętnaście tłumaczeń, pościgi, zesłańcy, szaleni niemieccy książęta-buddyści, znikający lama i nigdy nie prowadzącyc wojen plemię, które na komunistów mówiło «ułanie». Takiej książki nie da się opisać, ale dało się ją napisać. Musiał to jednak zrobić ktoś wyjątkowy. Zdumiewający! Niemożliwy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzył się nam kiedyś taki rodak. Ferdynand Ossendowski to jedna z bardziej niezwykłych postaci, które urodziły się nad Wisłą. Całe życie działał na polu polityki, literatury i nauki. Wiemy jednak tylko to, co sam chciał nam powiedzieć Nigdy nie opowiadał, czym dokładniej zajmował się w Azji czasów bolszewickiej rewolucji; przed śmiercią dokładnie zniszczył  archiwum, zacierając wszelkie ślady. Oprócz setki innych zalet, był więc konsekwentny. Jako jeden z niewielu, zasłużył na miano „osobistego wroga Lenina” – czy może istnieć lepsza rekomendacja?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę opowiadającą o jego ucieczce i walce z bolszewikami (funkcjonuje również pod krótkim tytułem „Ludzie, bogowie i zwierzęta”) można przeczytać z powodów politycznych, ale ten jest najmniej istotny. Po prostu – jest ona zdumiewająca, zaskakująca, szokująca, niepodobna do innych, zatykająca dech w piersiach, i ciągle napisana prosto i zrozumiale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadczłowiek i nadrodak Ossendowski opisał to koleje swego losu niczym jeden ciągnący się surrealistyczny sen – wędrówkę, która przypomina bardziej przygody Conana z Cymerii niż autentyczne zmagania z rodzącym się komunizmem. Jak w soczewce, prze moment na pustyniach Azji centralnej skupiły się fizyczne i duchowe siły połowy świata. Żywi buddowie walczyli z żywymi komisarzami czerwonej partii; szamani i uczłowieczone demony spotkały się z dyktaturą proletariatu, a wszystko zdradzało, atakowało, uciekało, ginęło i odradzało się bez przerwy, równocześnie i aż do smutnego końca. Były tu chyba wszystkie religie i wszystkie formacje wojskowe ówczesnej Ziemi, i zgromadzenie szpiegów i zdrajców, jakich nie widziała wcześniej udręczona planeta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładowy uczestnik walk? Proszę bardzo — oto Roman Nicolaus von Ungern-Sternberg — oficer carski, niemiecki baron z prastarej rodziny rycerzy i piratów morskich, buddyjski fanatyk, zajadły morderca bolszewików, wcielenie Czyngis Chana i wielki wódz Mongołów, bojownik o przywrócenie dawnej dynastii w Chinach, mistyk, moralizator i krwawy morderca (dla tych, których uznał za narzędzie Zła – w tym wypadku, komunistów)... Mało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten prawdziwie dziki wschód był sceną dla postaci o których trudno pomyśleć, że istniały — ale istniały. Tak samo, taka książka była by niemożliwa do pomyślenia, gdyby nie to, że przeczytałem ją, i jeszcze kręci mi się w głowie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-7158056444803727320?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/7158056444803727320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=7158056444803727320' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7158056444803727320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7158056444803727320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2011/06/przez-kraj-ludzi-bogow-i-zwierzat.html' title='Przez kraj ludzi, bogów i zwierząt — Ferdynand Ossendowski'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1134789405667376558</id><published>2011-06-19T11:55:00.000-07:00</published><updated>2011-06-19T14:15:34.102-07:00</updated><title type='text'>Taniec życia – Edward T. Hall</title><content type='html'>Gdy trafia się na  t a k ą  książkę przypadkiem, już po godzinie czytania ogarnia czytelnika przerażenie, że mógłby na nią nigdy nie trafić. W połowie lektury trudno już sobie wyobrazić, jak można było funkcjonować i wygłaszać jakiekowiek opinie bez zawartej tam wiedzy, a po zakończeniu – wszystko to znika, bo jest się już nową osobą, która nie ma łączności ze swoją dawną, mniej udaną wersją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Hall opisuje badania nad różnicami w postrzeganiu czasu i ludzkich relacji, jakimi cechują się różne kultury. Jest to zagadnienie tak fascynujące, że jedynym sposobem nienapisania o nim całego eseju jest zamknięcie go w właśnie w takim jednym zdaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W swoich analizach autor używa i powołuje się na zjawisko rytmów, według jakich wszyscy działamy. Te ukryte częstotliwości, według których ludzie mówią, poruszają rękoma oraz chodzą, są tak zdumiewające, że aż trudno w nie uwierzyć. Oświecenie tego rodzaju, jakiego może dostarczyć ta książka, do tej pory było domeną jedynie religii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ludzie mówią w tempie odpowiadającym oscylacji ich fal mózgowych alfa, albo mrugają oczami wedle fal theta, jeżeli ruch rodziny przy śniadaniu czy dzieci na podwórku okazuje się być idealnie synchronizowany – to oznacza, że nie rozumieliśmy i nie zrozumieliśmy kompletnie nic z tego, co działo się na tej planecie w ciągu ostatnich 6 tysięcy lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczynnik zmiany życia – 10. Wszystko trzeba przemyśleć na nowo. Nie umiem napisać nic innego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1134789405667376558?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1134789405667376558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1134789405667376558' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1134789405667376558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1134789405667376558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2011/06/taniec-zycia-edward-t-hall.html' title='Taniec życia – Edward T. Hall'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5210645230661201637</id><published>2011-05-29T08:06:00.000-07:00</published><updated>2011-05-29T08:19:23.780-07:00</updated><title type='text'>Suche i wilgotne — Jonathan Littell</title><content type='html'>To najbardziej wprowadzająca w błąd książka na świecie – jest tak mała i krótka, że trudno sobie wyobrazić, że może zawierać coś ważnego. Jednak tak samo, jak mieści się w kieszeni, nie mieści się w głowie. Po dziesięciu stronach staje się jasne, że nie mogła by mieć tysiąca stron zamiast nieco ponad stu, ani nawet nie powinna. Nikt nie dałby rady wchłonąć takiej wiedzy i idei, gdyby były one rozwinięte ponad króciutki esej. Sto stron wystarcza - każda jest warta tyle, co trzy inne książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytanie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Suchych i wilgotnych&lt;/span&gt; równa się więc poznaniu trzystu książek o faszyzmie czy fenomenie Hitlera. Całkiem sporo, ale nie jest to wcale nierealne, gdy zważy się, że ta lektura pozwala nad nowe zrozumienie wszystkich poprzednich, i na zawsze wpłynie na następne. Littell pisze o istocie faszystowskiego serca i umysłu, opisując na jednym przykładzie to, co uważa za najbardziej istotne i pomijane w dotychczasowych analizach. Nie o historię tu idzie, a o psychoterapię. Śledzenie tego jest fascynujące, i całkowicie zmienia sposób, w jaki patrzy się na szeregi zdecydowanych mężczyzn w mundurach. Fascynujące, fascynujące, fascynujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak u każdego Polaka, w moim sercu i umyśle ciągle trwa druga wojna światowa. Gdy jadę do Warszawy, myślę o ruinach; gdy z niej wyjeżdżam, to zawsze do Rumunii. Nagle, niczym w przebłysku bomby niszczącej piwinicę ciemnoty, zobaczyłem nową wiedzę. Jednej sekundzie zobaczyłem wszystkie książki i historie wojenne, jakie poznałem, i poznałem całkowicie nowy język pisania o tym, co się wtedy działo, i co stało się naszym dziadkom, że to sobie nawzajem zrobili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki takim książkom, ta wojna być może się kiedyś skończy, albo chociaż zrozumiemy, dlaczego nie. Jakość – 7. Współczynnik odmiany życia – 9. Bardzo dużo. Geniusz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Postscriptum&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W ramach podręcznego leksykonu zawrotów i zwrotów, oraz nadrabiania zaległości za rok niepisania, trzy wspaniałe książki, które poznałem w 2011:&lt;br /&gt;• Syreny z Tytana, Kurt Vonnegut&lt;br /&gt;• Łaskawe, Jonathan Littell (tak, ten)&lt;br /&gt;• Kula i krzyż (G. K. Chesterton) i Dziesięć kawałków o wojnie (Arkadij Babczenko), nie ma jak spośród nich wybrać.&lt;br /&gt;Tych zaś wolałbym w ogóle nie, ani trochę, choć to zawsze dziwaczne i oryginalne doświadczenie:&lt;br /&gt;• Mój przyjaciel trup, Krzysztof Wójcicki&lt;br /&gt;• Dolar, Aleksander Miłowicki&lt;br /&gt;• Peggy Guggenheim, Anton Gill (biografia).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5210645230661201637?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5210645230661201637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5210645230661201637' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5210645230661201637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5210645230661201637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2011/05/suche-i-wilgotne-jonathan-littell.html' title='Suche i wilgotne — Jonathan Littell'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4499358248565203381</id><published>2011-05-24T11:57:00.000-07:00</published><updated>2011-05-24T12:22:13.704-07:00</updated><title type='text'>I'm back.</title><content type='html'>Niczym Lassie, wróciłem. Niczym E.T., jestem znowu w domu. Niczym tysiąc buntowników bez powodu, nie umiem podać powodu, dla którego stało się to dopiero teraz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni wpis dzieli od obecnego ponad sto filmów i podobna ilość książek. Dziwnie mało, choć to niby dużo. Nie mogąc zamieścić tutaj 200 wpisów jednego dnia, zapowiadam je tylko, a wraz z nimi parę wygodnych (dla mnie i nie tylko) innowacji. Będzie szybciej, łatwiej, a gdy się podszkolę, to może i lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach poszukiwania straconego czasu, oto lista trzech wyjątkowo dobrych filmów, jakie spotkały mnie w 2011:&lt;br /&gt;• Enter the void, Gaspar Noé,&lt;br /&gt;• Kuky se vraci, Jan Svěrák,&lt;br /&gt;• Exit Through The Gift Shop, Banksy&lt;br /&gt;jak i inna trójka, przed którą ostrzec jest obowiązkiem każdego chrześcijanina:&lt;br /&gt;• True Grit, Coenowie,&lt;br /&gt;• Un Prophete, Jacques Audiard,&lt;br /&gt;• Get Low, Aaron Schneider.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hasta la vista!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4499358248565203381?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4499358248565203381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4499358248565203381' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4499358248565203381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4499358248565203381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2011/05/im-back.html' title='I&apos;m back.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-970940449101581870</id><published>2010-07-10T02:06:00.001-07:00</published><updated>2010-07-10T02:09:30.448-07:00</updated><title type='text'>Orkiestra wirtuozów.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/TDg4u1K4h5I/AAAAAAAABVQ/Q-DR3Nb_024/s1600/SzM-85-PrzyjezdzaOrkiestra.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 104px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/TDg4u1K4h5I/AAAAAAAABVQ/Q-DR3Nb_024/s320/SzM-85-PrzyjezdzaOrkiestra.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492202122776184722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Film, który kosztował ułamek budżetu większości z polskich wyrobów kinopodobnych, a którego każda minuta jest warta więcej niż ta większość. Ciężko jest na to patrzeć, ale jak wspaniale oglądać!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy nie ma pieniędzy na inwazję kosmitów ani gigantyczne roboty, do akcji wkraczają ludzie. To oni zawsze byli najskuteczniejsi, i również w „Przyjeżdża orkiestra” pokazują, co tak naprawdę potrzebne jest w dobrym kinie. W tym konkretnym, nie ma prawie nic poza nimi i izraelską pustynią, na której zgubiła się - przyjechawszy na gościnny występ - aleksandryjska orkiestra wojskowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak mało, a tak wiele! Rozmowy szefa zespołu z restauratorką, która przygarnęła ich aż do przyjazdu ratunkowego transportu, czy członków orkiestry z miejscowymi, to prawdziwy koncert uczuć i emocji. Ośmiesza to wszystkie polskie narzekania na mizerię finansową, układy czy trudności; publiczność może oglądać tu kameralny występ zupełnie nieznanych nam aktorów, którzy za pomocą najprostszych środków całkowicie opanowywują czas i przestrzeń, a wszystko to niemal bez ruszania się z miejsca, na jednym krześle, w jednym pokoju, w jednym 1,5 godzinnym filmie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A nam pozostaje bezsilnie bić brawo.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-970940449101581870?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/970940449101581870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=970940449101581870' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/970940449101581870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/970940449101581870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2010/07/orkiestra-wirtuozow.html' title='Orkiestra wirtuozów.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/TDg4u1K4h5I/AAAAAAAABVQ/Q-DR3Nb_024/s72-c/SzM-85-PrzyjezdzaOrkiestra.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8573618762494292137</id><published>2010-05-03T06:55:00.000-07:00</published><updated>2010-05-03T06:58:39.479-07:00</updated><title type='text'>Ciemna strona syren</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S97WidL_ebI/AAAAAAAABT4/4MzNjqrbcDw/s1600/SzM-84-BringingOut.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 105px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S97WidL_ebI/AAAAAAAABT4/4MzNjqrbcDw/s320/SzM-84-BringingOut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467042885113182642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nicolas Cage zagrał w tylu i w tak różnych filmach, że nawet najbardziej wybredny wielbiciel z łatwością wyselekcjonuje wymarzony dorobek, ignorując wszystko poniżej pewnego (w domyśle - wysokiego i w domyśle - jego własnego) poziomu. „ciemna strona miasta” nie musi być wcale zaliczona do tej grupy — ale są powody, które mogą za tym przemawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja? Tym razem, świat nie będzie uratowany, nikt też nie zginie od serii z obciętego karabinu. Zmęczony bohater chce się tylko wyspać, ale jak to zrobić, gdy jest się słabo opłacanym pielęgniarzem i kierowcą karetki, mimowolnym obserwatorem cierpień i trosk przeważnie ukrytych pod osłoną ścian szpitala i ciemności nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmęczenie Cage'a jest tak sugestywne, że może udzielić się oglądającemu. Wspaniale uchwycona iluzyjność nocnego miasta, oświetlonego tylko reklamami i światłami samochodów dokłada się do atmosfery halucynacji, tak charakterystycznej dla tej produkcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie jest w niej najwspanialsze: otępiały, udręczony człowiek idący przez scenerię, w której nie umie odróżnić już swoich ułud od realności. Pięknie sfilmowane, mogą być bezpośrednią zapowiedzią (późniejszego raptem o rok) „Requiem dla snu”. Już tylko dla tego kontekstu warto odbyć tę podróż. Karetka wyjeżdża cały czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8573618762494292137?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8573618762494292137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8573618762494292137' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8573618762494292137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8573618762494292137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2010/05/ciemna-strona-syren.html' title='Ciemna strona syren'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S97WidL_ebI/AAAAAAAABT4/4MzNjqrbcDw/s72-c/SzM-84-BringingOut.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1288732075017888406</id><published>2010-04-17T05:19:00.000-07:00</published><updated>2010-04-17T05:27:01.298-07:00</updated><title type='text'>Wojna o czułe miejsca czytelnika.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S8mo3YCXBAI/AAAAAAAABTY/69yzcCkCd_I/s1600/SzM-83-WojnaCzule.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S8mo3YCXBAI/AAAAAAAABTY/69yzcCkCd_I/s320/SzM-83-WojnaCzule.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461081692462056450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy książka może być i piękna, i wesoła?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Te dwie cechy spotyka jednocześnie są równie często, jak zdarzały się wybuchy śmiechu Matki Teresy. Oczywiście, i ona czasami miała udany dzień; nigdy jednak nie była to gromka eksplozja rubasznego chichotu, akustyczna afirmacja życia, jego najsuchszych i najwilgotniejszych fragmentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre książki są jednak właśnie takie — pozbawione kłamstw, ale też i nie przejmujące się straszną prawdą o planecie, na której mamy niepokojącą możliwość mieszkać. Tak pisze godny trzystu lat życia Tom Robbins (wiedziałby, jak je wykorzystać!). Poza nim, nie pisze tak prawie nikt. „Prawie” zaś dodane jest tylko z powodu Louisa de Bernieres, autora zachwycającej książki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...„Wojna o czułe miejsca Don Emanuela”. Już sam tytuł wskazuje, że coś tu wyrasta ponad przeciętność. Za taki tytuł warto książkę kupić, wypożyczyć, przeczytać. Tym bardziej, że tytuł nie kłamie — rzecz jest urocza, wesoła, mądra i śliczna jak wschód słońca nad Andami. Na dodatek, nie brakuje seksu — ten również jest uroczy, wesoły itp. itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mało?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wojna...” to również dzieło polityczne — całość akcji opisuje bowiem dzieje typowego puczu w tzw. anonimowej republice południowo-amerykańskiej. Pinochet i jego liczni pobratymcy dostarczyli wystarczającej ilości inspiracji, by wydarzenia wyglądały odpowiednio prawdopodobnie. Czy to jest wesołe? Na pewno nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkość tej książki polega właśnie na czytelnym wyświetleniu tego niezgłębionego faktu, że ekstatyczna radość i śmierć w bezsensownych torturach istnieją obok siebie jednocześnie i bez żadnego konfliktu. Przez dwie setki stron niedużej nowelki oglądamy perypetie, które budzą sympatię, zdziwienie bądź odrazę — ale są to zawsze ludzie tak pełni prawdy i intensywności, że nie może to nie zostawić śladu w czytelniku. To bardzo, bardzo rzadki przypadek, gdy intelektualny potencjał nie usypia, a żarty nie żenują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Coś pięknego (i mądrego)!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1288732075017888406?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1288732075017888406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1288732075017888406' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1288732075017888406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1288732075017888406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2010/04/wojna-o-czue-miejsca-czytelnika.html' title='Wojna o czułe miejsca czytelnika.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S8mo3YCXBAI/AAAAAAAABTY/69yzcCkCd_I/s72-c/SzM-83-WojnaCzule.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3884195279991300021</id><published>2010-03-21T10:30:00.000-07:00</published><updated>2010-03-21T10:32:06.965-07:00</updated><title type='text'>Wiek XIX, wiek męski.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S6ZYDoiiZ8I/AAAAAAAABSg/VVVKDoqXBJU/s1600-h/SzM-82-Wychowac.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 104px; height: 149px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S6ZYDoiiZ8I/AAAAAAAABSg/VVVKDoqXBJU/s320/SzM-82-Wychowac.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5451141218423695298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Drażni Cię postmodernizm? Wychowaj swe dzieci na broń, która go zniszczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie można mieć dwóch poglądów jednocześnie - ale być mieć przynajmniej jeden uczciwy, warto jest zapoznawać się, co też słychać po drugiej stronie frontu. Łatwo jest mówić o wolności opinii i pluralizmie, w rzeczywistości jednak prawie nie spotyka się osób, które autentycznie interesują się poglądami drugiej strony. Wiadomo przecież, że druga strona jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„evil”&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba było napisać ten wstęp, bowiem „Wychować człowieka szlachetnego” to książka wybitnie konserwatywna. Ten poradnik formacji młodzieży (anachronizm jak najbardziej na miejscu) brzmi niekiedy, jakby został napisany stulecie lub dwa temu. Czy naprawdę minęło tyle czasu? Nie - ale kilka rewolucji, nie tylko seksualnych, zamieniło postulaty autora (specjalistę Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego) w prawdziwe wołanie na post-puszczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już sam tytuł jest prowokujący — kategoria „szlachetności” nie brzmi zbyt unijnie ani nie obiecuje wysokich zysków. Zamiast roztaczać wizję wszech-dostępności dóbr i ludzi, pan Dariusz Zalewski wymaga, stawia zadania i rozlicza z porażek. Celem tego treningu jest wzmocnienie charakteru i ciała, które pozwoli na godne (w ocenie autora) życie w nie zawsze godnym (takoż) świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starocie? Stęchły katolicyzm, obskura? No to proszę rozejrzeć się dookoła - czy jest aż tak cudownie, by zaniechać wszelkich rozmyślać o innej konfiguracji świata? Posłuchajmy alterglobalistów i socjologów — ich głos nie daje powodów do radości. W obecnych warunkach wszechplanetarnej michnikowszczyzny - ironizuję nieco - warto jest słuchać różnych głosów. Wygląda bowiem na to, że nie mamy pojęcia, co robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, powrót do przeszłości może nie być najlepszym pomysłem. Przez stulecia ludziom wydawało się, że są „szlachetni”; jak było faktycznie, wiadomo. Wylewanie dziecka z kąpielą jest jednak zbrodnią przeciw ludzkości. To, że zaangażowana prawica może nie mieć do końca racji nie oznacza, że zaangażowana lewica ma jakiś lepszy pomysł. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Słuchajmy więc i czytajmy wszystko, co się da. Ratunek gdzieś się znajdzie, ale jedno wiemy na pewno - nie wiadomo, gdzie.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3884195279991300021?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3884195279991300021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3884195279991300021' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3884195279991300021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3884195279991300021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2010/03/wiek-xix-wiek-meski.html' title='Wiek XIX, wiek męski.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S6ZYDoiiZ8I/AAAAAAAABSg/VVVKDoqXBJU/s72-c/SzM-82-Wychowac.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4141493807168986857</id><published>2010-02-27T03:58:00.001-08:00</published><updated>2010-02-27T04:00:01.230-08:00</updated><title type='text'>Twój wewnętrzny szlachcic zagrodowy.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S4kJJA2dCII/AAAAAAAABRo/-rZEOShnFjI/s1600-h/SzM-81-Dzieje.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 105px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S4kJJA2dCII/AAAAAAAABRo/-rZEOShnFjI/s320/SzM-81-Dzieje.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442891675105822850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czasami warto przeczytać dziwną książkę, by dowiedzieć się dziwnych rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;„Dzieje obyczajów w dawnej Polsce” Jana Bystronia nie jest na pewno lekturą pierwszego wyboru dla kogoś, kto wybiera się w daleką podróż. Statystyczny obywatel Polski obecnej wolałby zapewne kontemplować tapicerkę fotela, niż wgłębiać się w szczegóły życia swoich praprzodków. Szkoda — prawdopodobnie dowiedziałby się o sobie więcej, niż o nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesor Bystroń z wdziękiem prowadzi nas przez świat XVII-wiecznych dworków, zagród i chłopskich chat, pokazując nam ludzi nieco innych, niż pamiętamy z opasłych tomów przygodowych powieści. Zamiast potopu szwedzkiego mamy zalanie się zupą z dzika podczas trzeciego tego dnia obiadu; tajne dokument imć Radziwiłła pojawiają się znacznie rzadziej niż głupawe kalendarze i - o zgrozo - łańcuszki Św. Antoniego zasypujące ciche dworki dawnej Rzplitej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konfrontacja bohaterskiej wersji naszej historii z tą wyczerpującą (dwa tomy po pięćset stron każdy) prezentacją codzienności tamtych czasów może być pouczająca dla wyznawcy każdej opinii na temat świetlanej (bądź nie) przeszłości. Jedzenie, genealogia i rachunkowość — wszystko to miało większy wpływ na statystycznego sarmatę, niż szkolne podręczniki są w stanie uświadomić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak to ongiś bywało — nic nie bywało! Jadło się, spało i jakoś to było. Ta wstrząsająca - i tak bliska realiom XXI wieku - wiedza potrafi wstrząsnąć i zmieszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytać, mości panowie!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4141493807168986857?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4141493807168986857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4141493807168986857' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4141493807168986857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4141493807168986857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2010/02/twoj-wewnetrzny-szlachcic-zagrodowy.html' title='Twój wewnętrzny szlachcic zagrodowy.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S4kJJA2dCII/AAAAAAAABRo/-rZEOShnFjI/s72-c/SzM-81-Dzieje.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3773196889786634031</id><published>2010-02-07T03:51:00.000-08:00</published><updated>2010-02-07T03:55:22.571-08:00</updated><title type='text'>Film o miłości możliwej(bo chyba udanej, a chyba nie).</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S26qC_nzwYI/AAAAAAAABRA/64IIIlHwupc/s1600-h/SzM-80-Summer.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 97px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S26qC_nzwYI/AAAAAAAABRA/64IIIlHwupc/s320/SzM-80-Summer.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435468768697631106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O, obcojęzyczne tytuły! O, ich tłumaczenia!&lt;/span&gt; Na długiej liście translacyjnych kamieni rzucanych na szaniec w nierównej walce z angielskimi dowcipami mamy kolejnego poległego. „500 days of Summer” w oryginale rozumiane jest jako 500 dni poświęcone nie tyle porze roku, co głównej bohaterce (która właśnie Summer {czyli po naszemu lato} się nazywa). W polsce imion kojarzonych z porami roku nie ma (choć ostatnio pojawiają się importowane Wesny lub Vesny), bezpośrednie tłumaczenie jest więc po prostu zupełnie bezsensowne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Sam film jednak sensowny jest jak najbardziej.&lt;/u&gt; Nie wnikając w strukturę struktury, można opisać go najprostszym równaniem typu ona+on×życie. Wynik jest jednak inny, niż gdziekolwiek. Film nie kończy się bowiem tak, jak tysiące innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Happy end? Nie ma tak łatwo! Tragedia nieodłączona życiu? Skądże znowu!&lt;/u&gt; Opatrzone konwencje znikają jak ostatnie śniegi na wiosennym słońcu, a sam finał zaskakuje jak lipcowy mróz. Warto się temu przyjrzeć, bo nieodparcie przypomina to tzw. prawdziwe życie. Wszystko dzieje się trochę inaczej, niż mogło by się spodziewać, ale nie oznacza to, że dzieje się bardzo źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ani dobrze. I w ogóle, cóż to za pomysł, porównywać filmy z życiem. To jak tłumaczyć tytuły z jednego języka na drugi.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3773196889786634031?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3773196889786634031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3773196889786634031' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3773196889786634031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3773196889786634031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2010/02/film-o-miosci-mozliwej-bo-chyba-udanej.html' title='Film o miłości możliwej&lt;br&gt;(bo chyba udanej, a chyba nie).'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/S26qC_nzwYI/AAAAAAAABRA/64IIIlHwupc/s72-c/SzM-80-Summer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-6700338419630112779</id><published>2009-12-13T02:16:00.000-08:00</published><updated>2009-12-13T02:19:34.911-08:00</updated><title type='text'>Ukąszenie Pudelka.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SyS_Y8y8nzI/AAAAAAAABO4/e4PcXpM5H04/s1600-h/SzM-79-Margot.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 95px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SyS_Y8y8nzI/AAAAAAAABO4/e4PcXpM5H04/s320/SzM-79-Margot.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414663087363759922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kiedyś, nagła kariera groziła szybkim złapaniem syfilisu; obecnie, zbyt prędko wydawaną prozą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Masło + miłość pośladkowa — tak można było zrobić karierę w 2005 roku.&lt;/u&gt; Zdolny i sympatyczny Michał Witkowski połączył zainteresowanie Polską (i polszczyzną) pośledniejszych liter alfabetu oraz zainteresowanie miłością męską-męską. W czym dowód na rosnącą tolerancję rodaków, jego „Lubiewo” odniosło spektakularny sukces, zdobywając nagrody i sławę dla jego autora. Historie prostych (mniej lub bardziej) ludzi próbujących zaspokoić swe żądze w mało erotycznej atmosferze PRL-owskiej biedy — to coś, co musiało robić (i robi) wrażenie. Zwykłe-niezwykłe historie tęczowych towarzyszy i ich walk klasowych napisane są w dodatku w budzącym aplauz stylu. Inspirowany biedą, bazarem i przaśnym - jedynym możliwym - bogactwem tamtych lat język „Lubiewa” skrzy się od blasku plastikowo-słomianych form, oszałamiając bogactwem obserwacji i stylistyką, która w XXI-wiecznym kapitalizmie staje się coraz bardziej wzruszająca (a gdy ostatni Polnez Caro Atu Plus zniknie z naszych dróg, na zawsze przejdzie z rzeczywistości do sfery marzeń i ironii).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błyskotliwa składnia i obserwacja były ogromną siłą najsłynniejszej książki Witkowskiego. Ta zaleta pozostała obecna i w jego dalszych publikacjach, po spektakularnym wejściu na rynek sypiących się szerokim strumieniem: Fototapeta, Barbara Radziwiłłówna... i pomniejszych zbiorkach. Co do zalet dalszych, ubywa ich stale, w czym znak (być może) ekspresowego tempa i chęci wykorzystania nośnego tematu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Margot” to krótka i okrzyczana w mediach historyjka o karierze prostaka-celebryty, przetykana widoczkami z życia kobiety kierującej tirem. Mamy tu i slang kierowców, i zaśpiew gejowski; nie braknie również polsko-angielskiego języka zdegenerowanych mediów. Leje się wino-szampan agrestowy, leje się szmalec do smarowania osi tudzież nasienie smagłych młodzieńców. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Książka rozrywkowa? Taką być podobno miała, ale jak tego wszystkiego mało!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200 stron nowej książki sławnej - i bardzo z tego powodu szczęśliwej - Michaśki można by podać w postaci ekstraktu kilkunastu sprawnie zaobserwowanych zwrotów i obyczajów — ucieszą one jednak tylko tych, którzy nie znali wcześniej subkultury tirowców bądź celebrytów (co prawda, to 99% społeczeństwa). Desperacja w tworzeniu kulturowych odniesień (polegających głównie na podawaniu nazwisk różnych twórców kultury, w tym i własnego) jest jaskrawie widoczna i dość szybko staje się krępująca.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Zamiast ciekawego studium popkultury i jej zderzenia z prowincjonalną przaśnością (do czego sam M.W., z racji życiorysu, wydaje się być stworzony), otrzymaliśmy dokumentację dramatycznego „parcia na szkło” sameo autora.&lt;/u&gt; Witkowski, nie kryjąc się z marzeniami i popularności (objawiającej się np. własnym show  w TV) wytrysnął zbiorkiem fantazji na temat kariery, której jeszcze nie zrobił, na zapas ironizując na jej temat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Dosyć to przykre.&lt;/u&gt; Każdy ma swoje słabości i fantazje, jednak twórca o tak czułym słuchu zawsze będzie obwiniany, że pomimo swych zdolności dał się otępić medialnym syrenom. „Margot” to książka przedwczesna i świadczyć może tylko o słabości organizmu autora. wydaje się, że im więcej zdobywa on miejsca w plotkarskich serwisach (dziś nazywa się to sławą), tym trudniej zabrać mu się do pracy, dotychczas przynoszącej ciekawe efekty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak właśnie sława niszczy swoich wybrańców (bądź tych, którzy chcą nimi zostać odrobinę za bardzo).&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-6700338419630112779?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/6700338419630112779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=6700338419630112779' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6700338419630112779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6700338419630112779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/12/ukaszenie-pudelka.html' title='Ukąszenie Pudelka.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SyS_Y8y8nzI/AAAAAAAABO4/e4PcXpM5H04/s72-c/SzM-79-Margot.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2859864160449380282</id><published>2009-12-05T09:45:00.000-08:00</published><updated>2009-12-05T09:47:15.088-08:00</updated><title type='text'>Bękarty historii.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sxqckokx3GI/AAAAAAAABOo/fCBzDyFytUM/s1600-h/SzM-78-Bekarty.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 103px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sxqckokx3GI/AAAAAAAABOo/fCBzDyFytUM/s320/SzM-78-Bekarty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411810055419976802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W 2009 roku, wraz z nowym filmem Quentina Tarantino, II wojna światowa mogła wreszcie się zakończyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;64 lata trzeba było czekać na prawdziwą zemstę za Holokaust.&lt;/u&gt; Ten film, nawet jeśli nie jest arcydziełem, zajmuje umysł jeszcze wiele dni po obejrzeniu. To może jego największa wartość — nie same 1,5 godziny „rozrywki”, ale to, co po nich następuje.&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Dlaczego nikt nie nakręcił tego wcześniej?&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Czy tak ciężko było dać przedstawicielowi prześladowanego narodu przysłowiową piłę tarczową i wypuścić na zemstę w komiksowym stylu? Jak inaczej miał by się zemścić, żyjąc w komiksowych czasach? Zdumiewające katharsis, jakie zafundował reżyser widzom, jest genialne w swojej prostocie. Komando Żydów masakrujące Niemców okupujących Francję — oto właściwa odpowiedź na potworności nazizmu, bez kompleksów ani „historycznego namysłu”.&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Tarantino pozostał sobą — jest to również wada.&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;„Bękarty wojny” fascynują tematyką i niektórymi scenami (pożar w kinie, z bohaterką przeklinającą nazistów z ekranu!), pozostając całością dość niespójną. Poszczególne epizody trwają w nieskończoność dla samej przyjemności trwania. Jest w tym zapewne ślad wykształcenia reżysera, który kiepskie filmy po prostu lubi; widać to po nieco męczącym, mało zajmującym stylu dużej części „Bękartów”. Musi tak czasami być, gdy na piedestale postawi się filmy klasy B; w końcu, to „B” miało coś oznaczać.&lt;br /&gt;Nie oznacza na pewno nic złego akurat dla tej produkcji. Jej niezwykłość przeważa wszystkie wady i - tak jak góry - warto ją poznać po prostu dlatego, że powstała.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I po to, by spokojnie wejść w XXI wiek, gdzie czekają nas nowe, zupełnie inne wojny.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2859864160449380282?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2859864160449380282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2859864160449380282' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2859864160449380282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2859864160449380282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/12/bekarty-historii.html' title='Bękarty historii.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sxqckokx3GI/AAAAAAAABOo/fCBzDyFytUM/s72-c/SzM-78-Bekarty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2613029984428552469</id><published>2009-11-22T08:06:00.000-08:00</published><updated>2009-11-22T08:52:20.521-08:00</updated><title type='text'>Bitwa o siebie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SwlsQBPWSRI/AAAAAAAABNw/La5vvlqOJhg/s1600/SzM-77-Bitwa.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 107px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SwlsQBPWSRI/AAAAAAAABNw/La5vvlqOJhg/s320/SzM-77-Bitwa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406971850101508370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Każdy powinien oglądać filmy o wojnie, w której bierze udział jego kraj.&lt;/span&gt; Kto z Polaków kładzie się do łóżka z troską i wspomnieniem żołnierzy RP walczących w Iraku? Przypuszczać należy, że rodziny żołnierzy oraz minister obrony — z zupełnie odmiennych jednak powodów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Polacy strzelają tam i są ostrzeliwani (przecież) również w naszym imieniu.&lt;/u&gt; Już tylko z tego powodu powinniśmy uważnie wsłuchiwać w każdy głos w dyskusji dotyczącej operacji Iracka Wolność (w której od 2003 roku bierze udział polski kontyngent). Do bardziej wartościowych należy na przykład „Bitwa o Irak”  z 2007 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy film o wojnie może być dobry? Może być tylko przerażający.&lt;/span&gt; Młodzi ludzie z jednego kraju są szczuci przeciwko młodym ludziom z drugiego. Stawają oni przed dylematami, których nawet siwy mędrzec nie potrafiłby właściwie ocenić. Nagrodą są obietnice — odpowiednio, orderu bądź raju (jedno i drugie po śmierci). Nie jest miło na to patrzeć. Trzeba na to patrzeć, bo to przecież również polscy żołnierze. Wojna, jaka jest, nikt ciągle nie widzi. Co jakiś czas zaczyna się ciągle nowa i następna już czeka w kolejce. Tablica Mendelejewa jest duża, a o każdy pierwiastek trzeba będzie walczyć. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ropa się kończy — bagnet na broń!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Jakim prawem polskie dzieci prowadzone są na film o wojnie 1939 zamiast o tej z chwili obecnej?&lt;/u&gt; Czy patriotyzm to coś, co ma dotyczyć tylko Polski z lat 20-tych? Cała obłuda kształtowania opinii publicznej (a raczej jej braku) widoczna jest w wyborze między „Katyniem” a  „Bitwą o Irak”. Społeczeństwo, jak dobre wojsko, po odpowiednim przeszkoleniu, działa zgodnie z założeniami również bez rozkazów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Do kina — marsz!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2613029984428552469?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2613029984428552469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2613029984428552469' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2613029984428552469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2613029984428552469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/11/bitwa-o-siebie.html' title='Bitwa o siebie.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SwlsQBPWSRI/AAAAAAAABNw/La5vvlqOJhg/s72-c/SzM-77-Bitwa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1341004181645746538</id><published>2009-10-31T01:29:00.000-07:00</published><updated>2009-10-31T02:02:51.301-07:00</updated><title type='text'>Pozaziemsko inteligentny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Suv9M-uFZ2I/AAAAAAAABNI/L9U0tUOYIOg/s1600-h/SzM-76-Disctrict.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 101px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Suv9M-uFZ2I/AAAAAAAABNI/L9U0tUOYIOg/s320/SzM-76-Disctrict.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398686977770219362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dystrykt 5+!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zobaczyć interesujący film science-fiction jest równie trudno, co spodek latający nad sklepem spożywczym. Skoro jednak już się taki znalazł, ignorowanie go było by błędem na kosmiczną skalę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrywający się w niedalekiej (jeśli popatrzeć na skalę i ilość problemów bohaterów) przyszłości, powstały pod opieką słynnego Petera Jacksona „Dystrykt 9” opowiada o kolonii kosmitów-rozbitków, którzy utknęli na Ziemi z powodu usterek technicznych, powodując typowe okołoimigranckie kłopoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolonia? Słowo slums jest znacznie bardziej na, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nomen omen&lt;/span&gt;, miejscu. Niezbyt piękne stwory, zwane pogardliwie Krewetkami żyją w warunkach żywcem skopiowanych z  brazylijskich &lt;span style="font-style:italic;"&gt;faveli&lt;/span&gt; czy cygańskich dzielnic nędzy. Całe dnie spędzają na złomowisku, handlu bronią bądź narkotykami, przehandlowywując, co się da, za ulubione kocie jedzenie. Pozbawieni celu i sensu życia, pogrążają się apatii i przestępczości (do wyboru), przedstawiając obraz, który nie może nie skojarzyć się z tym, co już tyle razy widzieliśmy na różnych etapach naszej historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby analogia stała się jeszcze czytelniejsza, akcja została umieszczona w Johannesburgu (RPA) — kraju &lt;span style="font-style:italic;"&gt;apartheidu&lt;/span&gt; i stalego napięcia między rasami panów i poddanych. Tak — kosmici, których bano się lub podziwiano, stali się Żydami. Murzynami, Cyganami, Indianami, Chorwatami, Polakami — każdym, kto już za samo swoje istnienie skazany jest na pogardę, prześladowania i nienawistne dowcipy. Nie da się o tym nie pomyśleć, widząc ludzką policję zajeżdżającą pod zbite z blachy domki pozaziemców. &lt;u&gt;Zabieg, który pokazał nam prześladowane mniejszości jako rzeczywiście Obcych, jest tak prosty, jak i genialny.&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rzadko kiedy lekcja o tolerancji i obcości jest opowiedziana w tak niezwykły sposób.&lt;/span&gt; Ta jedna zaleta wystarczy, by obejrzenie tego filmu nazwać obowiązkiem. Nie jest to jednak zaleta jedyna. Równie klasyczny, i równie ciekawie odświeżony, jest również motyw zdrady — przejścia reprezentanta prześladowców na stronę prześladowanych. Nie obywa się tu bez ostracyzmu, opowieści o „kalaniu własnego gniazda” i kary, która spada na tego, który wybrał więzi moralności zamiast więzi rodzinnych (w tym wypadku, rodziny ludzkiej). Ileż to razy widzieliśmy to już, podczas wszystkich afer Dreyfusa naszej planety! Obejrzenie tego na planie relacji międzyplanetarnych pozwala nam lepiej zrozmieć, co właściwie tyle razy rozumieliśmy. Nie da się przecenić wartości tego działania a dziwne poczucie, że ogląda się naszą przyszłość i przeszłość zarazem, nie opuści nas przez cały film, i długo potem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Bliskie spotkanie z dobrym kinem warte jest porzucenia antropocentrycznych uprzedzeń. Zobaczymy wówczas, że obcy są wśród nas — ale zupełnie inaczej, niż byśmy się tego spodziewali.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1341004181645746538?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1341004181645746538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1341004181645746538' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1341004181645746538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1341004181645746538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/10/pozaziemsko-inteligentny.html' title='Pozaziemsko inteligentny'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Suv9M-uFZ2I/AAAAAAAABNI/L9U0tUOYIOg/s72-c/SzM-76-Disctrict.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5642981382825340653</id><published>2009-10-24T05:57:00.000-07:00</published><updated>2009-10-24T06:00:44.159-07:00</updated><title type='text'>Greenaway spotyka Tarantino, czyli kolejny bardzo dobry film o bardzo złym człowieku.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SuL6SbiEXaI/AAAAAAAABMw/Q328JcLO5eI/s1600-h/SzM-71-Bronson.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SuL6SbiEXaI/AAAAAAAABMw/Q328JcLO5eI/s320/SzM-71-Bronson.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396150498078514594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nicolas Winding Refn „Bronsonem” stawia pomnik&lt;/span&gt;; chciało by się wierzyć, że mógłby odegrać również rolę pręgierza. Byłby to publiczne wystawienie na poniewierkę, nie na podziw. Nie pierwszy raz jednak marzenia spokojnych ojców i oraczy przegrywają w rywalizacji z energią i męskim urokiem tych, którzy ich z ułańską fantazją zabijają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Stara zbrodnia filmowych dzieł sztuki — robić sztukę ze zbrodni.&lt;/u&gt; Biografia Bronsona, okrzyczanego najbardziej brutalnym człowiekiem w Anglii, jest tu wyjątkowo pięknym przykładem. Od wielu kadrów trudno oderwać oczy; historia człowieka, który większość życia spędził w więziennej izolatce, jest opowiedziana z wyjątkowym kunsztem. Widać tu malarstwo, widać tu wielki teatr człowieka, który „zawsze chciał być sławny”. Mniej widać - jakże mało medialne - ofiary, którym ten film oglądać pewnie nie jest zbyt wesoło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Ktoś, kto staje się tematem filmu, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bohaterem&lt;/span&gt; staje się z definicji.&lt;/u&gt; Ta ludzka drapieżność zapisana jest nawet w języku. Powiedzieć inaczej niż bohater nie da się już więc nawet o przysłowiowym Hitlerze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krew się leje, giną słabi! Kompozycja jest jednak kunsztowna&lt;br /&gt;a spektakl — wart zapamiętania każdej minuty. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brawo — krzyczą zmęczeni moralnością ludzie, którzy dziś uszli z życiem&lt;br /&gt;i poszli do kina.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5642981382825340653?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5642981382825340653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5642981382825340653' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5642981382825340653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5642981382825340653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/10/greenaway-spotyka-tarantino-czyli.html' title='Greenaway spotyka Tarantino, &lt;small&gt;czyli kolejny bardzo dobry film o bardzo złym człowieku.&lt;/small&gt;'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SuL6SbiEXaI/AAAAAAAABMw/Q328JcLO5eI/s72-c/SzM-71-Bronson.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1125867927870021821</id><published>2009-09-26T00:19:00.000-07:00</published><updated>2009-09-26T00:20:47.694-07:00</updated><title type='text'>Najstarsza recenzja książki na świecie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sr3AyUpf9sI/AAAAAAAABJo/eAoEzKK6RJ8/s1600-h/SzM-75-Erasmus.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sr3AyUpf9sI/AAAAAAAABJo/eAoEzKK6RJ8/s320/SzM-75-Erasmus.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385672700173743810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy da się prowadzić bloga na temat nowości wydawniczych z początków XVI wieku?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na pewno, jeśli opisywana książka jeszcze w początkach XXI ciągle należy do najbardziej gdnych uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Pochwała głupoty” to najsłynniejszy utwór Erazma z Rotterdamu. Jak wiele słynnych rzeczy, jest znany z tego, że jest znany. Inaczej niż wiele rzeczy o tego typu popularności, sławę warto zamienić w dociekliwość i nocznie - oraz naumyślnie - przekonać się aktualności dziełka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Niestety, jest ono dziś tak samo aktualne, jak 500 lat temu.&lt;/span&gt; Niestety, nie straci tej zalety zapewne i w roku 2512. Do wiecznie żywych klasyków jesteśmy już jednak przyzwyczajeni (tak bardzo, że ich nie czytamy — przecież i tak są stałą i nieusuwalną częścią naszej kultury).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto by było jednak rozszerzyć te hipotetyczne podłoże intelektualne o rzeczywistą lekturę — aby bardzo się zdziwić.&lt;br /&gt;• „Pochwała...” jest bowiem śmieszna. Jest śmieszna jak filmy Koterskiego. Jest więc też przerażająca.&lt;br /&gt;• „Pochwała...” jest cyniczna i obrazoburcza – tu kłania się Gombrowicz oraz niektóre kreskówki (South Park!). Te cechy realizuje jednak z przytłaczającą erudycją i elegancją.&lt;br /&gt;• „Pochwała...” pozwala zdobyć unikalne informacje na temat kultury pijackiej starożytnej Grecji — co jest wiedzą, którą powinien docenić każdy rasowy alkoholik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zalet tych jest więcej, a dziełko owe, z racji specyficznego tematu, nabiera większej głębi i ironii.&lt;/span&gt; Uśmiech i zaduma czytelnika dziś mogą zmienić się rozpaczliwy grymas i rwanie włosów z głowy człowieka z roku 7009, gdy okaże się, że ten ironiczny, dobroduszny, i najtrzeźwiejszy z esejów jest aktualny tak samo, jak kilka tysięcy lat temu. Wtedy, znów trzeba będzie o tym napisać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;„Koniec i bomba, a kto nie czytał, ten trąba.”&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1125867927870021821?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1125867927870021821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1125867927870021821' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1125867927870021821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1125867927870021821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/09/najstarsza-recenzja-ksiazki-na-swiecie.html' title='Najstarsza recenzja książki na świecie.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sr3AyUpf9sI/AAAAAAAABJo/eAoEzKK6RJ8/s72-c/SzM-75-Erasmus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2622868214802550360</id><published>2009-09-13T03:57:00.000-07:00</published><updated>2009-09-13T04:08:30.228-07:00</updated><title type='text'>Człowiek to kula energii z dowodem osobistym.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SqzSIGuwiiI/AAAAAAAABI4/Xt82YKoQIKI/s1600-h/SzM-74-Castaneda.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 108px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SqzSIGuwiiI/AAAAAAAABI4/Xt82YKoQIKI/s320/SzM-74-Castaneda.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380906691488418338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fantastyczne —  w obydwu znaczeniach tego słowa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bywalcy kultury alternatywnej bądź przywiędłe dzieci-kwiaty nie muszą zapewne być Castanedzie przedstawiani — ten amerykański antropolog patronował niejednej podróży w głąb podświadomości, niejednokrotnie wspomaganej kontrkulturowymi roślinami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy, kto nie rozpoczyna dnia od sałatki z peyotlu, z zaciekawieniem zarejestruje fakt, że Carlos Castaneda po zakończeniu studiów spisał znaczną liczbę książek dokumentujących nauki meksykańskiego Indianina, który rozpoznał w naukowcu odpowiedni materiał na szamana i rozpoczął proces zaznajamiania go z nauką &lt;br /&gt;czarowników-naguali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Książki te robią potężne wrażenie kompletnym brakiem egzotyki.&lt;/span&gt; Przyzwyczajeni do bajdurzenia w stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;new-age&lt;/span&gt;, łatwo zaszufladkujemy starego Juana Matusa jako kolejnego egzotycznego guru, kolekcjonera wcieleń i Rolls-Royce'ów prezentowanych mu przez wiernych wyznawców. Nic podobnego jednak nie jest uprawnione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć przekazywane Castanedzie informacje stoją w całkowitej sprzeczności z rozumem, nie można uczciwie zarzucić im niewiarygodności. Osobowość starego nauczyciela robi wrażenie swoją rzeczowością i zupełnym brakiem chęci przypodobania się odbiorcy (co nie jest możliwe w przypadku guru zarabiających swą mądrością na luksusowe życie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprzez rozmowy antropologa z szamanem wyłania się zdumiewający obraz człowieka, który uważa, że zyskał pewną wiedzę o prawdziwej naturze człowieka i świata, ale nie ma pojęcia, skąd jedno i drugie pochodzi, bądź jak jest zbudowane. To samodyscyplina, której nie spotyka się w żadnej religii ani nauce (ta, jak wiadomo, jest zawsze tylko 70-90 lat od wyjaśnienia wszystkiego).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rezerwa i świadomość własnej niewiedzy, jaką wykazuje czarownik wobec odkryć, jakie  mu się przytrafiły, jest niezwykle autentyczna.&lt;/span&gt; Warto więc wysłuchać wszystkich uwag o polach energii i tym podobnych irracjonalizmach choćby dlatego, że analizy te są źródłem wielu bardzo trafnych wniosków dotyczących najbardziej prozaicznych sfer życia. To niepokojące, bo zła metoda nie powinna prowadzić do tak celnych wniosków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie Castanedy z reprezentantem pradawnej magii to ciekawostka etnograficzna, psychologiczna i naukowa w ogóle; atrakcja dla każdego, kto interesuje się choć jedną z tych dziedzin.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Stary adept wędrówek poza rzeczywistością posiada umiejętność prezentowania całkowicie pozarozumowej wiedzy w racjonalny&lt;br /&gt;i poukładany sposób. To cecha, która czyni każdą z książek Castanedy wartą uwagi również tych, którzy wierzą w świat, z którego stary szaman tak często się śmieje.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2622868214802550360?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2622868214802550360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2622868214802550360' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2622868214802550360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2622868214802550360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/09/czowiek-to-kula-energii-z-dowodem.html' title='Człowiek to kula energii z dowodem osobistym.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SqzSIGuwiiI/AAAAAAAABI4/Xt82YKoQIKI/s72-c/SzM-74-Castaneda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2919073485271485160</id><published>2009-08-02T00:49:00.000-07:00</published><updated>2009-08-02T00:51:33.374-07:00</updated><title type='text'>Ojciec marnotrawny,.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SnVFeHfMb2I/AAAAAAAABHY/FKFphsS_WDo/s1600-h/SzM-73-OjciecIII.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 101px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SnVFeHfMb2I/AAAAAAAABHY/FKFphsS_WDo/s320/SzM-73-OjciecIII.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365270914790092642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pierwsza część „Ojca chrzestnego” sprawiła, że wszyscy zapragnęli zostać gangsterami (i pofarbować włosy). Drugą część oglądali już ci nowi gangsterzy, trenując gesty, nawyki i wymowę na postaciach z filmu. Część trzecia pogrążyła bohaterów w nędzy i goryczy przegranej — nikt więc jej nie chciał oglądać. I to właśnie czyni ją tak ciekawą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Primo&lt;/span&gt; — cykl o ojcu chrzestnym wcale nie jest chyba taki ciekawy, jak zwykło się go oceniać. Oczywiście, przerastając większość filmów „przestępczych” o całe klasy, wart jest uwagi i obejrzenia. Nie jest chyba jednak wart czci, której się doczekał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mit honorowego bandyty może działać na nerwy, gdy wie się choć odrobinę, w jaki sposób don Corleone finansował swoje eleganckie garnitury. Kupowali mu je sklepikarze, fryzjerzy i restaturatorzy z całej okolicy; kto się nie chciał dorzucić na nowy samochód don Vita, był zabijany. Nie jest to szczególnie wnikliwy biznesplan, film pomija więc starannie mafijną codzienność, koncentrując się na sakralizacji Ojca Rodziny. Trzeźwo na to patrząc, żaden z członków sycylijskiej wspólnoty nigdy nie zarobił samodzielnie ani dolara, wybierając raczej zabieranie dolarów innm. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy jest to aż tak zachwycające?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy pominie się fascynację egoztyką &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cosa nostry&lt;/span&gt;, obserwator może podziwiać dość nudne i bardzo prymitywne życie niezwykle konserwatywnej, niedouczonej rodziny, zajmującej się zabijaniem ludzi. Obywatele Corleone w Polsce głosowali by zapewne na Radio Maryja, a ewentualny narzeczony-ewangelik szybko wylądował by w beczce z kwasem. Przejmujące, ale pozbawione głębi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak dwie pierwsze części słynnego cyklu niewiele się od siebie różnią, trzecia jest już zupełnie inna. Jak gdyby starczyło już zaszczytów, na koniec serii widzimy prawdziwie chrześcijańskie rozwiązanie: absolutnie potępienie i przegraną wielkiego grzesznika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Michael Corleone, Syn Ojca, traci wszystko i nie spełnia żadnego ze swych marzeń.&lt;/span&gt; Jego miejsce zajął bezwzględny przybłęda z poza rodziny, prawdziwy syn rezygnuje z kariery gangstera, córka zaś ginie od strzału zamachowca. Pesymizm jest tu całkowity, gdyż ponosi również klęski biznesowe. Nie więc pociechy – opuszczony przez wszystkich, wspaniały zabójca umiera ze zgryzoty, samotny na sycylijskiej wiosce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Kto by chciał to oglądać?&lt;/span&gt; Corleone jest zdecydowany, bystry i odważny – jak to możliwe, że tak wzorowe cechy charakteru nie przyniosłu mu sukcesu? Po obejrzeniu dwóch pierwszych części każdy młody wilk wie, co w życiu jest najważniejsze. Po części ostatniej, znowu nie wiadomo nic. Nawet, gdyby była znacznie lepsza (a jest rzeczywiście najsłabsza z cyklu), lekka konsternacja pozostała by, a sam film raczej nie stał by się popularniejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To kompletne odwrócenie priorytetów wygląda nieomal jak nawrócenie się na prawdziwą wiarę (Kościół jednak jest tu tylko kolejną mafią) po latach najstrasznejszych grzechów. To dziwne i niespotykane w  - najczęściej pogodnie przedstawiających ludzkie cierpienie - gangsterskich filmach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To bardzo oryginalne zaprzeczenie wszystkiemu, co oba filmy mówiły wcześniej nie czyni „Ojca chrzestnego III” lepszym (nie ocenia się filmów za propagowane wartości), ale na pewno najciekawszym z całej trójki.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2919073485271485160?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2919073485271485160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2919073485271485160' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2919073485271485160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2919073485271485160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/08/ojciec-marnotrawny.html' title='Ojciec marnotrawny,.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SnVFeHfMb2I/AAAAAAAABHY/FKFphsS_WDo/s72-c/SzM-73-OjciecIII.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5631544484141048504</id><published>2009-07-19T04:26:00.000-07:00</published><updated>2009-07-19T04:42:45.354-07:00</updated><title type='text'>Emocje to nie kicz.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SmMGqfwiMKI/AAAAAAAABGg/hijNbbMH3jo/s1600-h/SzM-72-Keiner.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 104px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SmMGqfwiMKI/AAAAAAAABGg/hijNbbMH3jo/s320/SzM-72-Keiner.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360135308650360994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dlatego to, co dostarcza nam codziennie niesamowitych przeżyć, w kinie nagle zmienia się w sentymentalną nudę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy mówią: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„miłość jest najważniejsza”&lt;/span&gt;. Kiedy jednak mówi to reżyser filmowy, trudno jest nie zniechęcić się do tego uczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Standardowy film romantyczny potrafi pozbawić wyrafinowanych emocji najbardziej subtelnego poetę, szafując prawdziwą pornografią banału, świeżo urządzonego mieszkania i przeszkód, które są niczym wobec tzw. siły uczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Nikt mnie nie kocha”&lt;/span&gt; Doris Dörrie to przykład filmu, który mówi o tej sile zarówno bez pornografii, jak i bez banału. Mamy tu i realizm, i magię — ale żadnego magicznego realizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosta fabuła zatrudnia na wspaniałe półtorej godziny całą grupę skomplikowanych, zbudowanych z wielką wyobraźnią bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uganiają oni się za swymi marzeniami po schodach wielkiego, enerdowskiego bloku, przeżywając przygody o ileż ważniejsze od międzynarodowego przemytu, budżetu kasyna w Monaco czy podboju kosmosu.&lt;br /&gt;Dla miliardów zamieszkujących Ziemię osób podbój serca upragnionej sąsiadki czy nieznajomego z kursu świadomego umierania (tak!) będzie przecież znacznie ważniejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dobrze, że ktoś to w końcu ktoś zauważył.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5631544484141048504?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5631544484141048504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5631544484141048504' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5631544484141048504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5631544484141048504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/07/emocje-to-nie-kicz.html' title='Emocje to nie kicz.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SmMGqfwiMKI/AAAAAAAABGg/hijNbbMH3jo/s72-c/SzM-72-Keiner.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-7831926565737162066</id><published>2009-06-27T07:14:00.000-07:00</published><updated>2009-06-27T07:16:30.041-07:00</updated><title type='text'>Ruski film.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SkYpcA7S6sI/AAAAAAAABFg/Zx0RSmeCcLU/s1600-h/SzM-70-Samyy.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SkYpcA7S6sI/AAAAAAAABFg/Zx0RSmeCcLU/s320/SzM-70-Samyy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5352010768438192834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gdy pierwszym żartem jest już tytuł (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Najlepszy film”&lt;/span&gt;), czego możemy się spodziewać dalej? Na szczęście, tytuł to nie najlepszy dowcip w tej szalonej produkcji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rosja już dawno zawstydziła nas, jeśli chodzi o profesjonalizm swojej filmowej produkcji. Warto położyć tu nacisk na to mało znane u nas słowo na p: nie zaś na Boga, Wartości, Wajdę, Jandę czy kogokolwiek innego. Poziom techniczny, marketing i poczucie humoru, jakie spotkać można za wschodnią granicą, są po prostu poza zasięgiem naszej kinowej husarii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrym tego przykładem jest rosyjska komedia „Samyy luschhiy film” – bezpretensjonalny produkt przedstawiający w pełen dystansu i humoru sposób historię życia średnio rozgarniętego biznesmena (czytaj: przestępcy). Mamy tu i kawalkady limuzyn, i zdziwaczałe postacie rodem z Jeuneta; nie brak jest broni, wschodniego przepychu i legendarnej już anarchii lat 90-tych. W kilku epizodach pojawia się nawet Bóg. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy są dalsze pytania?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wszystko to może brzmieć jak opis filmu z ambicjami. Tych z kolei w tym filmie na szczęście nie znajdziemy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Najlepszy film” to tylko pełna beztroskiej zabawy produkcja, który ma służyć wesołemu spędzeniu czasu. Jako produkt tego rodzaju, zasługuje na brawa. Choć nie ma nic wspólnego z doskonałością, wiele jego fragmentów ociera się o nią w stylu godnym szalonych historii Jerofiejewa. Scena z nauką „ruskiego hokeja” zagnieździ się na długo w zbiorowej pamięci; już tylko dla niej warto zobaczyć tę produkcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma tu wielkopaństwowego nadęcia,a portret kraju jest pokazany z wielką wyrozumiałością dla jego - równie wielkich - wad. Jak to się dzieje, że u nas takie spokojne podejście jest niemożliwe? Zawsze potrafili to Czesi, teraz robią to nasi wschodni sąsiedzi. Nic dziwnego, że mało kto pamięta, że pomiędzy Rosją a Czechami ktoś w ogóle umie kupić kamerę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadziwiające jest też, gdy zważy się na gatunek i jego wymagania, jest poziom i ilość efektów specjalnych. Nie musi być to zaletą, jednak zaawansowanie techniczne twórców filmu robi wrażenie; oszczędzano tu na patosie, ale nie oszczędzano na niczym innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Najlepszy film” oczywiście nie jest najlepszy – i już to jest zabawne. Ten dobry początek jest kontynuowany z wielkim rozmachem i zakończony w dobrym stylu. Pomiędzy początkiem i końcem mielizn nie brakuje, ale fragmenty warte wykucia w granicie występują w obfitości. Wiemy wszak, że w życiu to one są najpiękniejsze.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-7831926565737162066?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/7831926565737162066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=7831926565737162066' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7831926565737162066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7831926565737162066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/06/ruski-film.html' title='Ruski film.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SkYpcA7S6sI/AAAAAAAABFg/Zx0RSmeCcLU/s72-c/SzM-70-Samyy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-6977339323604494753</id><published>2009-05-17T04:55:00.000-07:00</published><updated>2009-05-17T04:57:15.767-07:00</updated><title type='text'>Wywiad z wampirem.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sg_7iv8ermI/AAAAAAAAA-4/7b_oC7EBlL8/s1600-h/SzM-69-FrostNixon.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 101px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sg_7iv8ermI/AAAAAAAAA-4/7b_oC7EBlL8/s320/SzM-69-FrostNixon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336760657861586530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;David Frost był zwykłym telewizyjnym błaznem (jeśli w telewizji może być co zwykłego, i jeśli można być tam błazem nie zostając jednocześnie Podziwianym Autorytetem). Kim był Richard M. Nixon, adwersarze spierają się do dziś (bezsporny jest na pewno sam fakt prezydentury, przerwanej słynną aferą Watergate). Film przedstawiający ich spotkanie wzbudzi na pewno mniej zarzutów – załuguje bowiem na podziw pod wieloma wzlędami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frost chciał przyznania się do zarzutów; jego rozmówca szukał okazji do oczyszczenia się od nich. Zważywszy na specyfikę obydwu, konfrontacja warta była uwagi. Wywiady gwiazdy TV z byłym prezydentem USA, odpowiedzialnym za wielkie zło (jak twierdzą jego przeciwnicy) wyrządzone swemu krajowi i obywatelom, wywołały sensację i były oglądane na całym świecie. Scenariusz powstał na bazie sztuki teatralnej, co wyraźnie widać – i może być uznane tylko za zaletę. Wątki budujące fabułę są szczątkowe i służą tylko jednemu: stworzeniu sceny dla pojedynku osobowości – telewizyjnej i politycznej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ta druga przegrywa tę rywalizację w scenariuszu – ale jej artystyczne zwycięstwo jest za to całkowite.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To Frank Langella w roli Nixona „robi” ten film. Lawirujący od pewności siebie, powracającej chciwości władzy do finalnej kapitulacji prezentuje obraz niezwykle intensywnej, naładowanej siłą oddziaływania osobowości. Trudno oderwać od niego wzrok; rzadko się zdarza, by jedna osoba tak zdominowała film. Dominacja nie oznacza w żadnym razie  nadmiaru; to właśnie Nixon Langelli sprawia, że warto zasiąść do tego wywiadu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pusty ekran, pusty pokój, kamera i osobowość. Oto właściwa odpowiedź na pytanie o dobry film.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-6977339323604494753?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/6977339323604494753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=6977339323604494753' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6977339323604494753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6977339323604494753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/05/wywiad-z-wampirem.html' title='Wywiad z wampirem.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sg_7iv8ermI/AAAAAAAAA-4/7b_oC7EBlL8/s72-c/SzM-69-FrostNixon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1766740900838819165</id><published>2009-04-25T06:21:00.000-07:00</published><updated>2009-04-25T06:48:00.256-07:00</updated><title type='text'>Człowiek to świnia, i zmierza na południe.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SfMUfSgM-9I/AAAAAAAAA9Y/Hdo76ESCYeg/s1600-h/SzM-68-Piggate.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 113px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SfMUfSgM-9I/AAAAAAAAA9Y/Hdo76ESCYeg/s320/SzM-68-Piggate.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328625311884835794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie rozumiesz powyższego tytułu? Logicznie i dokładnie opisuje on jednak ten film.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska komedia sf „Piggate” należy do ścisłej czołówki obrazów najbardziej wyzwolonych z okowów umysłu. Ten specyficzny gatunek, mający niewielu wielbicieli w bardzo wielu miejscach świata, przedstawia się tu w specyficznie polskiej wersji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobić film fascynująco źle, to większa sztuka, niż wydawało by się młodym Antonionim. W tej wyjątkowej konkurencji istnieje, jak krzywe lustro standardowej kinematografii, polska szkoła filmowa – tworów tak zadziwiających każdym detalem, że trudno uwierzyć, by przez cały proces produkcji ktoś choć na moment wytrzeżwiał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opisanie fabuły wystarcza za najwnikliwsze recenzje: w wyniku działalności demonicznego transplantologa główny bohater został uwięziony w ciele świni (brawurowo granej przez psy, karły, dużą ilość skórzanych okryć i kto wie, kogo jeszcze). W tej to apetycznej postaci próbuje uciec swym prześladowcą, odzyskać swoje dawne życie, majątek - witamy w latach 90-tych - i - witamy w Polsce - ukochaną. Po drodze, dokonuje czynów bohaterskich i imponujących nie tylko na prosięcą miarę. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy trzeba jeszcze coś dodawać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma słów, którymi można oddać poziom surrealizmu następujących po sobie wydarzeń; nawiązując do starej hitchcockowskiej zasady, wzrasta on aż do zakończenia, po którym przeciętnemu widzowi pozostaje tylko wybór: zacząć krzyczeć, upic się albo szybko przeszczepić sobie mózg obdarzony wyjątkowo czułym rejestrem absurdalnego, polskiego - ale i, paradoksalnie, bardzo angielskiego - humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chrum, chrum.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1766740900838819165?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1766740900838819165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1766740900838819165' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1766740900838819165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1766740900838819165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/04/czowiek-to-swinia-i-zmierza-na-poudnie.html' title='Człowiek to świnia, i zmierza na południe.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SfMUfSgM-9I/AAAAAAAAA9Y/Hdo76ESCYeg/s72-c/SzM-68-Piggate.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8361300655189697836</id><published>2009-03-28T09:39:00.000-07:00</published><updated>2009-03-28T09:40:50.152-07:00</updated><title type='text'>Zła kobieta.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sc5TDSEiapI/AAAAAAAAA7c/QYNp4lc8m2Q/s1600-h/SzM-67-GoodDick.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 101px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sc5TDSEiapI/AAAAAAAAA7c/QYNp4lc8m2Q/s320/SzM-67-GoodDick.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318279525826718354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Największym problemem jest brak chęci rozwiązywania problemów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak przetłumaczyć na nasz szlachetny język tytuł tak bezkompromisowy jak „Good dick”? Jeśli drugie słowo tytułu nie jest imieniem - a nie jest - oznacza to ni mniej, więcej tylko „dobrego fiuta”. Reżyserka - tak! - tego przedziwnego filmu o dziwnej miłości miała zapewno sporo uciechy z tej niewygody – jest bowiem Polką z pochodzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Good dick” (nawet plakat utrudnia rozpoznanie, czy chodzi o imię, czy też o slangowy rzeczownik – w filmie nie ma jednak żadnego Dicka) opowiada o staraniach, jakie podejmuje ubogi polski pracownik wypożyczalni video, aby zbliżyć się do wybitnie aspołecznej i agresywnej dziewczyny wypożyczającej tam pornografię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Realizacja tej fabuły dorasta do jej nietypowości – pełno tu dziwnych sytuacji i trudności, jakie muszą się pojawiać, gdy ktoś próbuje przełamać psychiczne traumy i opory drugiej osoby. Trudno zapewne zrobić mniej romantyczny film o miłości – przypomina to bardziej psychoterapię. Czy to jednak aż taka różnica?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaburzoną dziewczynę zagrała reżyserka, co pogłębia psychiatryczny smaczek właściwy tej produkcji. Niezwykła tematyka i bezpruderyjność fabuły bardzo ciekawie pokazuje wyzwoloną mentalność Zachodu; zabawne, że najbardziej wyzwolona jest tu osoba ewidentnie chora. Ciekawe odwrócenie klisz przypisanych płciom (to kobieta jest tu stroną bardziej agresywną, obłaskawianą przez oblubieńca) oraz niecodzienna tematyka nie chronią filmu przed niedostatkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psychologia prześwituje, a film sprawia wrażenie zrobionego bardzo szybko i bez specjalnego namysłu, jak gdyby służąc tylko wyrzuceniu z siebie traumatycznej historii o przejściu z choroby do zdrowia. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oby jednak wszyscy potrafili chorować i zdrowieć tak zajmująco.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8361300655189697836?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8361300655189697836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8361300655189697836' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8361300655189697836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8361300655189697836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/03/za-kobieta.html' title='Zła kobieta.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sc5TDSEiapI/AAAAAAAAA7c/QYNp4lc8m2Q/s72-c/SzM-67-GoodDick.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8473182060288447570</id><published>2009-03-15T11:55:00.000-07:00</published><updated>2009-03-15T12:24:25.154-07:00</updated><title type='text'>W stronę własnego kina.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sb1V4zcLVzI/AAAAAAAAA7E/oJS1pXmU0Ok/s1600-h/SzM-66-Home.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 124px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sb1V4zcLVzI/AAAAAAAAA7E/oJS1pXmU0Ok/s320/SzM-66-Home.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313497569736480562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nic tak nie ożywia fabuły jak trup.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy już to widzieliśmy, a całkiem sporo osób sama nakręciła taki film: przez cały kraj wędruje człowiek taszczący - z uzasadnionego powodu - nieżywego przyjaciela. Nieżywość ta powoduje, jakże by inaczej, wielką ilość wydarzeń które, jakże by inaczej, wiele uczą żywego bohatera, dla którego ta poróż ze zmarłym staje się prawdziwą wędrówką w głąb siebie. Jakże by inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma w chińskim „Luo ye gui gen/Getting home/W stronę domu” żadnej nowości – ale też i niewiele błędów. Główny bohater łatwo zaskarbi sobie naszą przyjaźń, a pejzaże, które przemierza, oszałamiają. Świat zapewne mógłby składać się tylko z  Chin, i trudno by było zauważyć jakieś braki. Piękno tego kraju i rozmach, z jakim się zmienia, przytłacza. Przez ten prenatalny chaos, z którego zapewne wykluje się najpotężniejszy naród planety, wędruje zmęczony, ubogi i dobry człowiek. Spotka podobnych i niepodobnych sobie, i tylko martwy towarzysz podróży nie martwi się niczym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele detali wydaje się być niedopracowanych, nie zdołało to jednak uszkodzić całości, zadziwiająco sprawnej i sympatycznej. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak właśnie Chiny zbliżają się do nowoczesności i w kinie – nie wielkimi skokami czy desperacką rewolucją, lecz drobnymi, pozbawionymi transcendentnych ambicji etapami. Jakże to inna strategia od tej polskiej, gdzie każdy reżyser wadzi się z Bogiem i Wartościami po kilka razy dziennie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Chyba już każdy kraj stworzył własny film o podróżowaniu ze zwłokami; nawet Polska ma już taki na koncie. Stosując sprawdzoną technikę, teraz i Chińczycy wykonali swoją wersję. Inaczej niż w przypadku samochodów czy ubrań, światowe dziedzictwo w niczym nie zablokowało ich kreatywności. Nawet jeśli nie jest to podróż w pełni udana, to w bardzo dobrym kierunku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8473182060288447570?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8473182060288447570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8473182060288447570' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8473182060288447570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8473182060288447570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/03/w-strone-wasnego-kina.html' title='W stronę własnego kina.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/Sb1V4zcLVzI/AAAAAAAAA7E/oJS1pXmU0Ok/s72-c/SzM-66-Home.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-716316627937219205</id><published>2009-03-08T11:27:00.000-07:00</published><updated>2009-03-08T11:41:08.191-07:00</updated><title type='text'>Sceny z życia przestępczego.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SbQRO94qz0I/AAAAAAAAA58/P1SgKPmw878/s1600-h/SzM-65-Pusher.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SbQRO94qz0I/AAAAAAAAA58/P1SgKPmw878/s320/SzM-65-Pusher.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310888809404747586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kto nadal chce zostać gangsterem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak wszyscy wiedzą z Pulp Fiction i z paru innnych kinowych przebojów, życie złego człowieka jest naprawdę wspaniałe. Pozbawiony ograniczeń nakładanych przez księży i garniturków, może cieszyć się jego pełnią, żyjąc z frajerów, którzy strzelają wolniej od niego (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;ergo&lt;/span&gt;, mają mniejszego penisa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiedzą nieliczni (a najmniej sami zainteresowani), obraz ten ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co Krzysztof Ibisz z czymkolwiek. Spektakularność ludzkiej krzywdy i łatwość jej dynamicznego filmowania są korumpujące i zachwycają już kolejne pokolenia krwiożerczych  oraz marzących o niezwykłych czynach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;homo sapiens&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się jednak, że znalazł się ktoś, kto parę lat niebezpiecznego życia potrafił pokazać w sposób naprawdę wyjątkowy, zamiast odstrzelonych głów używając w dużych ilościach – mózgu. Trylogia „Pusher” duńskiego reżysera Nicolasa Windinga Refna przedstawia środowisko mniejszych i większych dilerów narkotykowych w sposób, który nie da się z niczym porównać. W specyficzej, dość mocno obsadzonej kategorii gangsterskich filmów jest to jedna z najlepszych produkcji, wyjątkowa i zachwycająca pod każdym względem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma tu pościgów drogimi samochodami – nie każdy z bohaterów miałby nawet czym się ścigać. Koncetrując się na pokazaniu dolnych segmentów przestępczej drabiny, twórcy filmu oddali niezwykle rzeczywisty i przejmujący obraz codzienności prostego przestępcy – człowieka w ciągłym ruchu i ciągłym zagrożeniu. Trudno jest oderwać oczy od tego obrazu, ale i trudno jest zazdrościć ludziom, których życie bardziej przypomina ruinę, niż chciałby to przyznać którykolwiek z ojców chrzestnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pomaga im nawet surowa duńska pogoda; wieczna szarość i nie kończące się „problemy” bohaterów każe sobie przypomnieć o dziedzictwie innego ponurego Skandynawa, ale i niektórych Włochów. Bergman, neorealizm – który z „narkomańskich” filmów budzi takie skojarzenia? Ten robi wiele, wiele więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niczym zaskakującym przy tej jakości jest brak gwiazd w obsadzie; jeden z aktorów stał się jednak bardzo popularny później, co ocali zapewne tę produkcję od zapomnienia nawet w czasach, gdy jakość filmu będzie się mierzyć ilością trupów. Jedną z ról odwtarza młody Mads Mikkelsen, znany później z „Jabłek Adama” czy Bondów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanowiąc jedność, trzy części „Pushera” nie rywalizują w niczym ze sobą, jako całość nie mając też żadnej możliwej do wyobrażenia konkurencji. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;W dalekiej i zimnej Danii powstał naprawdę niezwykły, jedyny w swoim rodzaju film. A potem drugi. I trzeci.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-716316627937219205?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/716316627937219205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=716316627937219205' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/716316627937219205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/716316627937219205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/03/sceny-z-zycia-przestepczego.html' title='Sceny z życia przestępczego.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SbQRO94qz0I/AAAAAAAAA58/P1SgKPmw878/s72-c/SzM-65-Pusher.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3370911906190744506</id><published>2009-02-28T00:52:00.000-08:00</published><updated>2009-02-28T01:24:07.643-08:00</updated><title type='text'>Ślepi precz z kina.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SakBzm-JbhI/AAAAAAAAA5E/MNkURkra_zk/s1600-h/SzM-64-Blindness.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 105px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SakBzm-JbhI/AAAAAAAAA5E/MNkURkra_zk/s320/SzM-64-Blindness.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307775621979008530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Osoby, które nie widzą podstawowych rzeczy, nie powinny dostawać dwudziestu milionów dolarów na zrobienie filmu.&lt;br /&gt;Ani dwóch. Ani jednego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doświadczenie stulecia X Muzy każe podejrzewać, że po raz siedemsetosiemdziesiątytrzeci na podstawie ciekawej książki powstał nieciekawy film. Pomimo spektakularnego tematu&lt;br /&gt;– w niewytłumaczalny sposób ślepną wszyscy ludzie na planecie&lt;br /&gt;- efekty i wnioski do spektakularnych nie należą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy trzeba było aż superprodukcji i hiperplenerów, aby pokazać pewne podstawowe prawdy? Tym bardziej, że w takich warunkach wyjątkowo trudno je dojrzeć; ile razy można słuchać dydaktycznej bajeczki o tym, że „dopiero niewidomi widzą naprawdę”,&lt;br /&gt;do zamęczenia wykorzystujący stereotyp o mądrości,&lt;br /&gt;jaka wypływa z nieszczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie wszystko jest bardzo złe, ale to co mogło być bardzo dobre, zostało przeoczone. &lt;/span&gt;Bardzo ciekawy wydaje się wątek niezmienności ludzkiej natury; choć tak strasznie okaleczeni, niewidomi już po paru tygodniach otwarzają okrutny porządek dominacji silniejszych nad słabszymi, który panował w „zwyczajnym świecie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Było by co pokazać w takim filmie – nic jednak nie zostało pokazane,a  dydaktyka i pospolitość, w jaką go wtłoczono sprawia,&lt;br /&gt;że na 1,5 godziny chciało by się nie tylko oślepąć, ale i ogłuchnąć.  &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3370911906190744506?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3370911906190744506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3370911906190744506' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3370911906190744506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3370911906190744506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/02/slepi-precz-z-kina.html' title='Ślepi precz z kina.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SakBzm-JbhI/AAAAAAAAA5E/MNkURkra_zk/s72-c/SzM-64-Blindness.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5767396369256664040</id><published>2009-02-22T01:32:00.000-08:00</published><updated>2009-02-22T01:35:45.672-08:00</updated><title type='text'>Wyjście smoka.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SaEb52eIFSI/AAAAAAAAA4k/fF4In_aOErs/s1600-h/SzM-63-JCVD.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 109px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SaEb52eIFSI/AAAAAAAAA4k/fF4In_aOErs/s320/SzM-63-JCVD.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305552516707521826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Prawdziwego aktora poznaje się po tym, jak kończy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fani zapewne rozpoznają tytułowe inicjały od razu, ale w trakcie projekcji nie raz przetrą oczy; Jean Claude Van Damme pokazuje Stallone'owi, czym jest dojrzałość. Gdy Brad Pitt już pół wieku ma 22 lata, a Pamela wspomaga się namiotem tlenowym na planie erotycznego filmu, stary karateka odkrył w sobie starego aktora. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nigdy nie jest za późno, miss Anderson.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przedziwny, piętrowy film urzeka postmodernistycznym wymieszaniem filmu i życia, komplikując wątki i bawiąc się z oczekiwaniami widza. Tam, gdzie spodziewamy się Jeana w swojej typowej roli, okazuje się być to złudzeniem; gdzie spodziewamy się iluzji i gry, swe twarde kanty pokazuje rzeczywistość: nie tam, gdzie się wszyscy spodziewali i nie tak, jak się spodziewali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze strony aktora wizerunku prostym i twardym jak cios butem to akt odwagi, z którym trudno coś porównać; najwięksi aktorzy świata ginęli pod ciężarem swego emploi; zaduch szufladki okazywał się zabójczy dla geniuszy, ale i dla zbieraczy Oscarów. Jean-Claude, człowiek od kopania innych ludzi na planie, pokazuje tu zdumiewający styl i klasę.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to z ponowoczesnością bywa, komplikacje fabuły są jej częścią,&lt;br /&gt;a wszelkie wyjaśnienia psują przyjemność. „JCVD” to film o filmie akcji o aktorze filmów akcji.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Brzmi nieźle? Jest właśnie tak, jak brzmi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Po całych rzeszach pomarszczonych herosów wykonujących ciosy kung-fu przy pomocy pielęgniarki, widzimy wreszcie wojownika sceny, który nie tylko się zestarzał, ale i dorósł.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5767396369256664040?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5767396369256664040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5767396369256664040' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5767396369256664040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5767396369256664040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/02/wyjscie-smoka.html' title='Wyjście smoka.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SaEb52eIFSI/AAAAAAAAA4k/fF4In_aOErs/s72-c/SzM-63-JCVD.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2882645792838404202</id><published>2009-02-01T04:09:00.000-08:00</published><updated>2009-02-01T04:33:58.425-08:00</updated><title type='text'>Amerykańska masakra kliszą mechaniczną.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SYWSIumzy7I/AAAAAAAAA3U/YJV9ulFT60w/s1600-h/SzM-62-AmPsycho.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 102px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SYWSIumzy7I/AAAAAAAAA3U/YJV9ulFT60w/s320/SzM-62-AmPsycho.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297801215318674354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bardziej american niż psycho.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trzeba być szalonym, by zepsuć film o szaleńcu, na dodatek tak pięknym i bogatym.&lt;/span&gt; To przykra diagnoza dla pani Mary Harron, która w „American Psycho” z 200 roku co najmniej nie wykorzystała filmowego potencjału swego personelu, w tym Christiana Bale'a w tytułowej roli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Bateman (czy tylko mnie zmyliło podobieństwo do Bates, nazwiska słynnego prysznicowego mordercy z Hitchcocka?) jest 27-letnim maklerem – tak wspaniałym, jak tylko można być w tym wieku i zawodzie. Co jakiś czas widzimy sceny morderstw, jakich dokonuje. Te dwa zdania wyczerpują właściwie głębię filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo ciekawe motywy (pojedynek na wizytówki,walka o prestiżowe stoliki w lokalach, uwidziany detektyw czy fałszywy dziennik, bezczelnie zgapiony zresztą z „Lśnienia”) pozostały niewykorzystane, wykorzystano za to piłę mechaniczną, pistolet do gwoździ, siekierę i pistolet, z efektem zadziwiająco usypiającym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak więc wygląda definicja choroby psychicznej w Ameryce: polega ona na posiadaniu wielu sztuk śmiercionośnego sprzętu. &lt;/span&gt;Wskazane też jest być przystojnym i zamożnym, jednak nie jest to warunek konieczny. Są to myśli znacznie uboższe od bezdomnego, które morduje bohater (a może nie morduje? a może tylko wyobraża sobie, że to robi? Ach, co za suspens.), a ich poziom stereotypowości zbliża się do wysokości gwiazd zatrudnionych w filmie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy całkiem niewiele brakuje, by powstał film naprawdę zajmujący, frustrujące jest, ze scenarzysta nie zdjął z planu jednego trupa więcej, i poświęcił jeszcze chociaż z godzinę na przemyślenie całej akcji. To mogło wystarczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Piła się w kieszeni otwiera.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2882645792838404202?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2882645792838404202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2882645792838404202' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2882645792838404202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2882645792838404202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2009/02/amerykanska-masakra-klisza-mechaniczna.html' title='Amerykańska masakra kliszą mechaniczną.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SYWSIumzy7I/AAAAAAAAA3U/YJV9ulFT60w/s72-c/SzM-62-AmPsycho.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8955749554688181008</id><published>2008-11-23T01:53:00.000-08:00</published><updated>2008-11-23T02:38:40.456-08:00</updated><title type='text'>Odrobina, szczypta, nic.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SSkyq5zRZqI/AAAAAAAAA04/SLJ5drXsSMU/s1600-h/SzM-61-Quantum.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 101px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SSkyq5zRZqI/AAAAAAAAA04/SLJ5drXsSMU/s320/SzM-61-Quantum.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271800551465641634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Trochę pocieszenia” – tak mógłby brzmieć, odrobinę nieprzetłumaczalny, tytuł nowego filmu o agencie Bondzie. Być może obawiano się, że takoe wyrafinowane, jak na nasze warunki (czy ktoś pamięta, jak przetłumaczono „Eternal sunhine of the spotless mind”?), słownictwo zniechęci widzów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Niewiele by jednak stracili  – pocieszenia tu mało, za to „trochę” i „ odrobiny” (tak można by rozumieć słowo „quantum” z tytułu) – aż za wiele.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie więcej bowiem niż tylko trochę mózgu trzeba posiadać, by ze spokojem obserwować półtorejgodzinny festiwal idiotyzmu, nielogiczności i urągającego zdrowemu rozsądkowi lekceważenia praw przyczynym skutku i starej, newtonowskiej dynamiki. W nowym Bondzie nic nie działa, jak należy – nawet nadsamochód nadagenta funkcjonował tylko przez pierwsze 3 minuty filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to być może nic nowego, ale drażni, gdy zauważy się, jak wiele innych absurdów od lat przypisanych tej serii zostało zlikwidowanych w imię tzw. realizmu. Wszystkie filmy o agencie 007 charakteryzowały się zaawansowaną fantastyką – niezwykłe gadżety, samochody mądrzejsze od większości partnerek głównego bohatera czy czarodziejskie garnitury, których nie imał się kurz ni kule. To wszystko, w ramach zbratania się z przyziemnym światem, zniknęło, by zrobić miejsce bardziej standardowej i mniej zdziecinniałej scenografii. Co jednak naprawdę widzimy w „Quantum of solace”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bond utracił niezwykłe wyposażenie, nie stał się dzięki temu jednak ani odrobinę mądrzejszy. Dookoła wszystko płonie, ginie i przegrywa. Przegrywa z superagentem, który w pełni zachował swoją żelazną psychikę (jej brak?) i nieomylność. Domy zapalają się same, wrogowie głupieją na samo brzmienie jego imienia, samoloty podwożą uwalanego sadzą bohatera pod operę, a w każdym apartamencie czeka rozebrany przygłup zwany w napisach końcowych jakmiś kobiecym nazwiskiem. Co z tego, że nie ma strzelającego zegarka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Misja „Realizm” zakończyła się porażką. Mityczny agent-playboy pozbawiony został działającego na wyobraźnię sprzętu - ale akurat to nie było zapewne niczym niezwykłym w świecie wywiadu. Osławiona, bondowska gadżeciarnia była być może najbardziej autentycznym elementem całej koncepcji. To, co najbardziej w 007 irracjonalne, pozostało, a pozbawione tak typowego dla serii odrealnionego otoczenia, działa na nerwy o wiele bardziej niż w przypadku poprzednich, bardziej „bajkowych” filmów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Pocieszyć się należy jedynie, że jutro nie umiera nigdy - a tym bardziej niezłomny agent 007. Zapewne zobaczymy więc jeszcze niejedną interpretację mitu superagenta, co może dawać pewną nadzieję – a przynajmniej odrobinę.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8955749554688181008?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8955749554688181008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8955749554688181008' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8955749554688181008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8955749554688181008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/11/odrobina-szczypta-nic.html' title='Odrobina, szczypta, nic.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SSkyq5zRZqI/AAAAAAAAA04/SLJ5drXsSMU/s72-c/SzM-61-Quantum.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-6889976571652450073</id><published>2008-11-15T10:19:00.000-08:00</published><updated>2008-11-15T11:24:08.752-08:00</updated><title type='text'>Sławomir Pierwszy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SR8hvffe1OI/AAAAAAAAAnQ/F1o3sv2dFKE/s1600-h/SzM-60-Mrozek.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 82px; height: 139px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SR8hvffe1OI/AAAAAAAAAnQ/F1o3sv2dFKE/s320/SzM-60-Mrozek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5268967188837881058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„(...)żeby wpuścić karpia do wanny, należy wynieść z wanny węgiel.”&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;– dlaczego autor takich słów nie został 10 minut po ich napisaniu premierem, prezydentem, wszech-władcą naszego udręczonego narodu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Byłoby to zapewne pięknym tematem na opowiadanie dla Mrożka, gdyby nie to, że to on właśnie jest autorem tego przytłaczającego beznadzieją cytatu, który rozpoczyna oszałamiające opowiadanie pt. „Karp”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oszałamiające, lecz nie wyjątkowe – w obszernym zbiorze krótszych i dłuższych opowiadań właściwie nie ma ani jednego, który mógłby zdetronizować króla absurdu, tropiciela i znawcę ludzkiej duszy - i jakby to mało, jednego z inteligentniejszych polskich rysowników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogło by być tych opowiadań wielokrotnie mniej, a i tak ich autor zasłużył by się Polsce na stulecia. Ze wszystkich rodzajów geniuszy najrzadsze są bowiem właśnie te, które łączą zdolności i twórczą siłę z zainteresowaniem bieżącą kondycją kraju - a jest to w większości przypadków nierozerwalnie połączone z wielką goryczą i napadami melancholii. Wielkie to szczęście dla nadwiślańskich Sarmatów, że znalazł się ktoś, kto niestrudzenie, przez długie lata podtykał im lustro szczerości i ironii pod fanatyczne gęby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musiała to być ciężka i wyczerpująca praca – wyjazd udręczongo pisarza do Meksyku może być tu swoistą gwarancją i potwierdzeniem pełnej wiarygodności i rzetelności wysiłku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cały naród uczy się wszystkich opowiadań na pamięć!&lt;br /&gt;Każde dziecko tatuuje sobie ulubione fragmenty na twarzy!&lt;br /&gt;Przez cały 2009 wszystkie dzieci płci męskiej chrzczone winny być Sławomirem!&lt;br /&gt;Naprzód, do lektury!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-6889976571652450073?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/6889976571652450073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=6889976571652450073' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6889976571652450073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6889976571652450073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/11/sawomir-pierwszy.html' title='Sławomir Pierwszy'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SR8hvffe1OI/AAAAAAAAAnQ/F1o3sv2dFKE/s72-c/SzM-60-Mrozek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2338839977650225980</id><published>2008-10-23T14:26:00.000-07:00</published><updated>2008-10-23T14:58:42.084-07:00</updated><title type='text'>Uśmiech marsz.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SQDzEf7yqmI/AAAAAAAAAnA/1A2hKrLTN_Q/s1600-h/SzM-59-Happy.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 101px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SQDzEf7yqmI/AAAAAAAAAnA/1A2hKrLTN_Q/s320/SzM-59-Happy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260471623386049122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bycie szczęśliwym – to najprostsza rzecz na świecie.&lt;br /&gt;I najtrudniejsza też.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno znaleźć odpowiednie słowa na odpowiednie wychwalenie tego filmu – ale warto poszukać, bo zasługuje na nie jak mało który. Jak bowiem nie być wdzięcznym za tak intensywną dawkę zdrowego, pozbawionego histerii i pełnego rozsądku optymizmu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jeśli by próbować go streścić, „Happy-Go-Lucky” Mike'a Leigh jest filmem właśnie o optymizmie – sztuce cieszenia się życiem nie zbudowanej na naiwnym transie bądź ignorowaniu rzeczywistości, lecz właśnie na umiejętnym jej wykorzystywaniu i pogodzeniu się&lt;br /&gt;z faktem, że czasami to ona wykorzystuje nas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadanie równie trudne, jak prosty jest scenariusz – obserwujemy tu krótki wycinek z życia brytyjskiej nauczycielki, żyjącej chwilą&lt;br /&gt;i cieszącej się chwilą. Choć nie spotyka jej ani trochę więcej miłych rzeczy niż resztę posępnej ludzkiej populacji, radzi sobie z tym niedoborem zupełnie inaczej. Pełna wewnętrznej radości i energii, nie poddaje się nigdy i nawet nie myśli o przegranej. Trudne? Zapewne, ale trudno też nie zarazić się jej pełną entuzjazmu postawą, zwłaszcza, że film jest wykonany wzorowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma tu żadnych sentymentalnych mądrości i truizmów z rodziny „carpe diem” – z uwagi na tematykę filmu, jest to osiągnięcie na miarę Złotego Lwa. Na uwagę zasługuje również podejście do starej choroby „pozytywnych” filmów – happy endu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się, że można zrobić film naładowany pogodnymi emocjami&lt;br /&gt;i przekazujący mądrość polegającą na czymś więcej, niż bajaniach siwego dziadka popijającego toskańskie wino i głoszącego, że „trzeba być sobą”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Proste? Bardzo trudne, co wie każdy, kto próbował. Ogląda się jednak wspaniale.  &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2338839977650225980?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2338839977650225980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2338839977650225980' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2338839977650225980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2338839977650225980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/10/umiech-marsz.html' title='Uśmiech marsz.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SQDzEf7yqmI/AAAAAAAAAnA/1A2hKrLTN_Q/s72-c/SzM-59-Happy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-6489790713662395365</id><published>2008-10-12T06:33:00.000-07:00</published><updated>2008-10-12T07:42:06.858-07:00</updated><title type='text'>Bez ulgowych biletów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SPILqGZhi2I/AAAAAAAAAmg/w7k3sd51ufE/s1600-h/SzM-58-Onibus.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SPILqGZhi2I/AAAAAAAAAmg/w7k3sd51ufE/s320/SzM-58-Onibus.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256276532994870114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„- to słońce? Jakie piękne!&lt;br /&gt;    - nie, durniu! To księżyc!”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten najpiękniejszy cytat z jednego z najpiękniejszych filmów (scena wyjścia z podziemi, „Underground”) dobrze oddaje wzajemne stosunki filmu opisanego poniżej i opisywanego w tym momencie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kto oglądał „Tropa de elite”, ten półtorej godziny patrzył w złą stronę. Ten film był już bowiem raz zrobiony - sześć lat temu.&lt;br /&gt;Co lepsze, zrobił go ten sam człowiek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 2002 José Padilha nakręcił „ Ônibus 174” - dość długi, lecz przejmujący dokument o sytuacji najmłodszych ofiar brazylijskich dzielnic biedy - dzieci ulicy z faveli. Za budzący grozę i współczucie przykład posłużył tu tzw. incydent autobusu 174, gdzie jeden z rzeszy bezdomnych, bosych i odurzonych klejem nastolatków wziął zakładników, barykadując się w autobusie, rozpoczynając tym samym tragiczne, pozbawione pozorów choćby sensu i szans na powodzenie, widowisko dla setek zgromadzonych ludzi i wszystkich krajowych telewizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dokument, więc film „mówiony” - brak fabuły i wartkiej akcji nadrabiany jest tu faktami, obok których trudno przejść obojętnie - służby specjalne opowiadają o swoich szkoleniach (a raczej, o jego braku), półnagie, trzęsące się z zimna w nocy dzieci opowiadają o znęcających się nad nimi policjantach i sondażach, w których większość posiadających domy obywateli życzyła by sobie ich śmierci. Zanim jednak zginą - a ginie większość - czeka ich niejednokroć los gorszy od śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast niezbyt błyskotliwej apoteozy wojskowej przemocy i tępienia dzieci-przestępców, jaką mamy w „Tropa de elite” można tu zobaczyć, że dzieci te nie noszą pakunków z kokainą dla zabawy,&lt;br /&gt;ani na złość dorosłym ze snajperskimi karabinami i w błękitnych mundurach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zawsze i wszędzie warto przypominać sobie, jak skomplikowany jest świat, i jak słabo sprawdzają się proste reguły rozdzielania ludzi na dobrych oraz tych przeznaczonych do kasacji.   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Policja strzela do dzieci. Dzieci strzelają do policjantów.&lt;br /&gt;Wszyscy Brazylijczycy oglądają przekaz na żywo w publicznej TV.&lt;br /&gt;My oglądamy o tym dokumenty.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-6489790713662395365?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/6489790713662395365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=6489790713662395365' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6489790713662395365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6489790713662395365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/10/bez-ulgowych-biletw.html' title='Bez ulgowych biletów'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SPILqGZhi2I/AAAAAAAAAmg/w7k3sd51ufE/s72-c/SzM-58-Onibus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5337271055427635388</id><published>2008-10-04T23:13:00.000-07:00</published><updated>2008-10-04T23:44:25.894-07:00</updated><title type='text'>Mamroczący.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SOhiRfDi9MI/AAAAAAAAAlo/sSRZnSYhkh8/s1600-h/SzM-57-Tropa.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SOhiRfDi9MI/AAAAAAAAAlo/sSRZnSYhkh8/s320/SzM-57-Tropa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253557017861354690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fanastyczne pierwsze kilka minut, aby zwiastun oszałamiał a wszyscy poszli do kina. Usypiające pozostałe kilkadziesiąt – bo co to za różnica, skoro bilety już kupione?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaka może być policja, która w swym znaku ma przebitą trupią czaszkę? „Tropa de elite” to film opowiadający o takiej właśnie jednostce, służącej do  - brutalnego i na granicy prawa - rozprawiania się z przestępczością w brazylijskich dzielnicach biedy, opanowanej przez milionowe narkotykowe interesy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zespół ludzi nie ograniczonych przez zasady krępujące swobodę „zwykłej” policji – ich czarne stroje, trupie logo i bezwzględność w eliminacji nawet nastolenich „bandytów” przysporzyły im ponurej sławy morderców w mundurach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można zrobić na tak dramatyczny temat film kiepski – przeładowany przemocą, scenami mordów kilkuletnich „traficantes” i obustronnego zezwierzęcenia panującego po obu stronach. Można opowiedzieć się po którejś ze stron i nakręcić lewicową propagandę o jednostce seryjnych zabójców dzieci, przymuszonych biedą i przemocą do rozwożenia narkotyków – bądź też agitkę prawicową wyraźnie pokazującą, jak czasami polityka twardej ręki okazuje się jedyną możliwą, a prawa człowieka są czymś względnym wobec całych grup ludzi, którzy poświęcili swe życie Złu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Elitarnym”, bo tak nazywa się ten film po polsku, bliżej jest do tej drugiej interpretacji. Tak naprawdę jednak nie mówi o niemal nic o niczym – nakręcić tak pozbawioną treści i emocji historię na taki temat, to sztuka sama w sobie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po porywającym wstępie pokazującym młodych ludzi z karabinami tańczącymi do niezwykle energicznej, miejscowej muzyki, zaczyna się półtorejgodzinne murmurando - wewnętrzny monolog szefa trupiej eskadry, zmagającego się z zawodowym wypaleniem, problemami rodzinnymi i próbami znalezienia następcy, który, mówiąc oględnie, byłby tak świetny, bystry, twardy, uczciwy i wspaniały jak on. Prawdziwy to moralny niepokój – tylko dlaczego właściwie powinni znosić go widzowie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Egzotyczne obrazki z życia ludzi tak bardzo biedniejszych niż my i zmagających się ze swymi problemami na malowniczym tle domków z tektury to trochę za mało – a jest to największa zaleta (mimo ironii, bezsprzeczna) tego filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cała reszta to tylko narzekanie dobiegające z offu. Ciągle trwa ono jeszcze, gdy film się zbliża ku końcowi, a widzowie spokojnie śpią.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5337271055427635388?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5337271055427635388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5337271055427635388' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5337271055427635388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5337271055427635388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/10/mamroczcy.html' title='Mamroczący.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SOhiRfDi9MI/AAAAAAAAAlo/sSRZnSYhkh8/s72-c/SzM-57-Tropa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5834723069018763068</id><published>2008-09-27T01:43:00.000-07:00</published><updated>2008-09-27T01:45:45.708-07:00</updated><title type='text'>Samiec omega.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SN3ytdKwBAI/AAAAAAAAAlQ/UoEtTJDbDTQ/s1600-h/SzM-56-OmegaMan.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SN3ytdKwBAI/AAAAAAAAAlQ/UoEtTJDbDTQ/s320/SzM-56-OmegaMan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250619603321619458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Co wypada czynić, gdy nic nie trzeba już robić?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sporo osób obejrzało w 2007 roku film „I am legend”, gdzie Will Smith grał najprzystojniejszego mężczyznę na Ziemi – jedynego ocalałego z globalnej wojny, nowojorczyka próbującego odnaleźć lekarstwo na wojskowego wirusa, który zniszczył ludzkość oraz walczącego z mutantami kryjącymi się w podziemiach. Nie było to dzieło na miarę apokaliptycznego tematu, ale czego można spodziewać się po podróbce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwe „I am legend” nakręcone bowiem zostało pod tytułem „The Omega man” w 1971 roku i - trudno udawać zaskoczenie - i radzi sobie z adaptacją noweli Richarda Mathesona dużo lepiej. Różnicom jakościowym towarzyszą ilościowe: każda tona materiałów wybuchowych użytych w 2007 roku we wcześniejszej wersji zastąpiona jest kunsztem aktorskim i wiarygodnością postaci po obu stronach barykady. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciwnikami Willa Smitha jest banda anonimowych obszarpańców, charkotem i machaniem rękoma próbujących przestraszyć widza. Wielki Charlton Heston zmaga się z postaciami obdarzonymi indywidualnością i rozumem: przerażającymi, ale nie pozbawionymi swoich racji.Gdy się pamięta że to właśnie on, jako badacz wojskowy, przyczynił się do wybicia rodzaju ludzkiego, pewność co do słuszności jednej lub drugiej strony chwieje się. To wielka różnica, dzieląca te dwa, bazujące na tej samej historii, filmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy pomysłowi i niepowstrzymani w wynajdywaniu nowych broni i trucizn ludzie Zachodu, „pomioty koła”, są naprawdę modelem godnym kontynuacji? To pytanie, które brzmi wyraźnie w 1971 roku, zanika zupełnie w nowej wersji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obserwacja różnic w interpretacji tego samego tematu to badanie przynoszące zaskakujące efekty: wersja współczesna wydaje się bowiem o wiele bardziej ugładzona i grzeczna niż ta sprzed prawie czterdziestu lat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie z 1971 nie są kryształowi – w nowe czasy przenieśli oni wszystkie wady i słabości swego gatunku, co widać wyraźnie  w agresywnej i mało refleksyjnej postaci głównego bohatera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego odpowiednik w 2007 jest metroseksualny, miły, uczesany, ma ładnego psa i takież ideały. Nie ma mowy o żadnej z tych rzeczy w dawniejszej interpretacji, co czyni ją niezwykle zajmującą i pobudzającą do dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zadziwi nie tylko filmoznawców, współczesna wersja jest o wiele łagodniejsza, jeśli chodzi o sceny erotyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy można być- i czy warto - być prawdziwym białym mężczyzną, gdy jest się ostatnim człowiekiem na planecie? Nie tylko to pytanie stawia stara interpretacja „I am legend”. Nowa nie stawia żadnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wszystko (co dobre) już było?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5834723069018763068?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5834723069018763068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5834723069018763068' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5834723069018763068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5834723069018763068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/09/samiec-omega.html' title='Samiec omega.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SN3ytdKwBAI/AAAAAAAAAlQ/UoEtTJDbDTQ/s72-c/SzM-56-OmegaMan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8803997583519660862</id><published>2008-09-13T09:33:00.000-07:00</published><updated>2008-09-13T09:50:56.783-07:00</updated><title type='text'>Wolność i okularki do pływania.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvvMXxs1bI/AAAAAAAAAks/dE9SibPdWNI/s1600-h/SzM-55-1956Wolnosc.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvvMXxs1bI/AAAAAAAAAks/dE9SibPdWNI/s320/SzM-55-1956Wolnosc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5245549186823017906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie każdy Superman jest dziennikarzem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największy kłopot przy tworzeniu mitów narodowych to znalezienie odpowiednio nośnej alegorii i legendy, która potrafi porwać za sobą tłumy. Co jednak zrobić, gdy dzieje narodu są rozpaczliwie pozbawione patosu? Problem obcy to Polsce, znany jednak wśród południowych sąsiadów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„1956-Wolność i pokój” to węgierski film opowiadający historię narodowej drużyny sportowej, która zdruzgotała reprezentację ZSRR na olimpiadzie – dokładnie w momencie, gdy radzieckie czołgi pacyfikowały Budapeszt i mordowały ich rodaków.&lt;br /&gt;Brzmi jak najlepszy zaczyn na mit narodowy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bohaterowie grali jednak w ... piłkę wodną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudność w wydobyciu jakiejkolwiek dramaturgii z tej - kłopotliwej&lt;br /&gt;w odbiorze i w filmowaniu - dyscypliny położyła się cieniem na całej produkcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrealizowawszy historiograficzną misję, film ten nie ma do zaoferowania więcej niż hasło Wikipedii dotyczące tych, w rzeczy samej niezwykłych, wydarzeń.&lt;br /&gt;Trudna to sytuacja i niewielu reżyserów potrafiło by z niej wybrnąć&lt;br /&gt;z korzyścią dla widzów i Węgier.Trudno jest usiedzieć przed telewizorem, gdy zew patriotyzmu wzywa na koń, za szablę, a surmy rotę grają. Tym trudniej, gdy żyje się w czasach niekonnych, bezszablowych i zgoła niemuzycznych. Bliski nam ból, okazuje się, nieobcy jest i za niedaleką granicą.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Nasi bratankowie w miałkości istnienia?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8803997583519660862?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8803997583519660862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8803997583519660862' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8803997583519660862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8803997583519660862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/09/wolno-i-okularki-do-pywania.html' title='Wolność i okularki do pływania.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvvMXxs1bI/AAAAAAAAAks/dE9SibPdWNI/s72-c/SzM-55-1956Wolnosc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3597917537486746219</id><published>2008-09-13T09:13:00.000-07:00</published><updated>2008-09-13T09:33:14.115-07:00</updated><title type='text'>La cinema è un paradiso.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvq8R0fruI/AAAAAAAAAkk/NxuNVUwRIog/s1600-h/SzM-54-Paradiso.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvq8R0fruI/AAAAAAAAAkk/NxuNVUwRIog/s320/SzM-54-Paradiso.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5245544512299708130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Świetny film i genialna scena z ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się opisać „cinema Paradiso” bez słowa „hołd”.&lt;br /&gt;Ta tchnąca nostalgią i zachwytem na sztuką kinematografii produkcja to dziewięćdziesięciominutowy akt uwielbienia dla dziesiątej muzy. Wszystko tu się udało: piękne plenery, przykuwające wzrok aktorstwo i scenariusz dopracowany, jak przystało na film o sztuce robienia filmów i magii kina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nieskomplikowanej historii o małym chłopcu w małym miasteczku we Włoszech Giuseppe Tornatore zamknął niezwykłą dozę magii&lt;br /&gt;i miłości do swego zawodu i do filmu w ogóle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Cinema...” zbudowany na alegoriach, ale pozbawiony wyniosłego hermetyzmu; to jak spotkanie z przyjacielem z dawnych lat, pełne ciepła i najlepszych znanych człowiekowi uczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To im właśnie poświęcona jest alegoria największa: wzruszający, wypracowany wprost w filmowej tkance hołd dla tego, co w nas najbardziej udane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wspaniały hołd dla dobrego kina i dobrych ludzi.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3597917537486746219?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3597917537486746219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3597917537486746219' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3597917537486746219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3597917537486746219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/09/la-cinema-un-paradiso.html' title='La cinema è un paradiso.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvq8R0fruI/AAAAAAAAAkk/NxuNVUwRIog/s72-c/SzM-54-Paradiso.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2768262931609282175</id><published>2008-09-13T08:50:00.000-07:00</published><updated>2008-09-13T09:32:17.196-07:00</updated><title type='text'>Dwa+dwa=milion.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvmUUGhnqI/AAAAAAAAAkc/VlnnXq-4Kas/s1600-h/SzM-53-4Hour.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvmUUGhnqI/AAAAAAAAAkc/VlnnXq-4Kas/s320/SzM-53-4Hour.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5245539427670924962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy można dać książce lepszy tytuł?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czterogodzinyy tydzień pracy” robi wrażenie, jak żadna chyba książka o tzw. trzepaniu kasy. Przedstawia ona drogę i sposoby, jakimi młody, inteligentny i zdeterminowany Amerykanin dokonał rzeczy, która zrobi wrażenie prawie na każdym: duże (to nie znaczy: ogromne!) pieniądze za bardzo nieznaczną (tylko czasowo!) ilośc pracy.Te zastrzeżenia w nawiasach mają kluczowe znaczenie dla wartości tej książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wydawanie pieniędzy jest przecież tak fascynujące dlaczego więc tracić czas na ich zarabianie?&lt;br /&gt;Wysportowany i emanujący entuzjazmem, pan Ferriss przedstawia nam dziesiątki małych i dużych sposobów, jak uwolnić się od tyranii ośmiogodzinnego etatu, nie zostając jednocześnie bezdomnym: podróżować niedrogo, odłożyć na mieszkanie&lt;br /&gt;i studia dla dzieci i robić to wszystko, o czym się marzy. Jak go nie pokochać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezwstydna radość autora, cynicznie dobrany tytuł i spektakularne tezy nie są w stanie zniwelować podstawowej zalety tej nietypowej, nawet jak na podręczniki dla młodych chciwców, książki. Mianowicie, wszystkie te, pozornie tak absurdalne i bezczelne, porady, są niezwykle praktyczne: osobiste doświadczenie autora w pisaniu tysięcy maili, zarządzaniu chaosem w firmie i startowaniu z nowym biznesem sprawiają, że ilość, typowego w takich przypadkach, marketingowego bełkotu, zbliżona jest do zera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy całej fantastyczności tytułowej tezy, książka ta jest niezwykle realistyczna i trzeźwa w planowaniu każdego szczegółu.&lt;br /&gt;„Zrób w minutę to, co do tej robiłeś w godzinę” – tego tu nie usłyszymy. Poznamy za to dziesiątki drobnych sposobów, jak uczynić swoje życie nieco bardziej znośnym pod względem finansowym, czasowym czy jakimkolwiek innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie może być pełne radości i nie być jednocześnie bardzo drogie:&lt;br /&gt;a tyle, ile takie życie kosztuje, można zarobić na wiele zadziwiających&lt;br /&gt;i całkiem komfortowych sposobów – to właśnie mówi nam, uśmiechnięty od ucha do ucha, autor. Czytając zadziwiającą historię jego życia, trudno nie dać temu wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To obowiązkowa pozycja dla każdego, kto choć raz w życiu planował posiadanie jakiejkolwiek ilości pieniędzy.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2768262931609282175?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2768262931609282175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2768262931609282175' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2768262931609282175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2768262931609282175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/09/dwadwamilion.html' title='Dwa+dwa=milion.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMvmUUGhnqI/AAAAAAAAAkc/VlnnXq-4Kas/s72-c/SzM-53-4Hour.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4200210642967123128</id><published>2008-09-13T00:52:00.000-07:00</published><updated>2008-09-13T00:56:23.160-07:00</updated><title type='text'>Le petit hardcore</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMtxp8NmyhI/AAAAAAAAAkE/gCTX7Hscim0/s1600-h/SzM-52-Chtis.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMtxp8NmyhI/AAAAAAAAAkE/gCTX7Hscim0/s320/SzM-52-Chtis.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5245411156354845202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W kraju trzyokich dwuoki dostaje rentę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie jest trudno być reżyserem psychologizującym, bądź moralistą: ilość kłopotów z umysłem bądź sumieniem, jakie ma przeciętny człowiek do 15 roku życia wystarcza przynajmniej na dwa Złote Niedźwiedzie (i może Oskara za kostiumy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oczywiście, nie licząc Francuzów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kraju tak obfitującym w elegancką muzykę, wygodne samochody&lt;br /&gt;i podwójną literę „l” każda bardziej radykalna wiwsekcja przeradza się we wpólne wspominanie wspaniałych wakacji w dzieciństwie, cukrowej waty i zabaw z dziewczynkami. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trés aimable!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo miły jest też film „Bienvenue chez les Ch'tis”, wymyślony, napisany (po części) i wyreżyserowany przez uroczego Dany'ego Boona. Pięknie i zgrabnie obśmiewa on stereotypy obecne we francuskim społeczeństwie, co dla reszty świata jest o tyle ciekawe, że do tej pory nie zdawała sobie sprawy z ich istnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez zbędnego nadmiaru Sztuki, Wielkości czy Dylematów, mamy możliwość spędzić 90 minut z ludźmi ujmującymi swą naturalnością&lt;br /&gt;i poczciwością. Po angielskich rajdach narkotykowych&lt;br /&gt;i amerykańskich piłach i obcęgach do wyrywania oczu aż trudno uwierzyć, że można nakręcić film, w którym nikt nie był gwałcony&lt;br /&gt;w dzieciństwie wiertarką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobocznymi drogami, ale bezbłędnie, prowadzi nas „Bienvenue...”&lt;br /&gt;do nieskomplikowanej prawdy o tym, jak zafałszowany jest świat mediów i obrazkowej rozrywki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jest tylko marginalną kwestią tego, pełnego radości życia&lt;br /&gt;i szczerości, filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Prawda - to również te wspaniałe rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4200210642967123128?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4200210642967123128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4200210642967123128' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4200210642967123128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4200210642967123128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/09/le-petit-hardcore.html' title='Le petit hardcore'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMtxp8NmyhI/AAAAAAAAAkE/gCTX7Hscim0/s72-c/SzM-52-Chtis.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3186269462234524817</id><published>2008-09-06T10:02:00.000-07:00</published><updated>2008-09-06T10:34:40.679-07:00</updated><title type='text'>Polak Fin dwa bratanki.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMK-pR8Tu0I/AAAAAAAAAjc/2pGyewdZznQ/s1600-h/SzM-51-Tikkanen.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMK-pR8Tu0I/AAAAAAAAAjc/2pGyewdZznQ/s320/SzM-51-Tikkanen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242962532612946754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rzeczy, które robi bohater narodowy, będąc martwym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu artystów pióra, zanim osiągnie trzydziestkę, desperacko poszukuje „nowej formy”; dziesięć lat później każdy powinien rozumieć już doskonale, że nie jest ona nikomu potrzebna a to, co nauczył się na lekcji gramatyki, w zupełności wystarczy do stworzenia arcydzieła. Wtedy też zaczyna poważniej pić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Henrik Tikkanen, niezwykle dowcipny i zgorzkniały fiński pisarz, pije niezwykle dużo. Ta cecha, wraz z charakterem jego skrzących się od ironii i ponurych politycznych refleksji utworów, czyni go postacią niezwykle bliską każdemu Polakowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wojna trzydziestoletnia/rok po bohaterskiej śmierci” to książka oparta na pomyśle, na którym oparte są setki młodzieńczych dzieł, pisanych wśród papierosów i zgiełku Apatii. Ni mniej, nie więcej: żołnierz fińskiej armii, zapomniany przez dowództwo na swoim leśnym przyczółku, kontynuuje w pojedynkę drugą wojnę światową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pospolite? Podobnie ważki zarzut można być uczynić z drukowania na papierze, „tak jak wszyscy inni”. Skrzący się absurdalnym humorem&lt;br /&gt;i, nomen omen, boleśnie trzeźwą refleksją nad naturą człowieka, historii i polityki, ten wspaniały literacki dyptyk ma w Polsce nie mniej genialnego odpowiednika: „Dzień świra” Marka Koterskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele z obserwacji fińskiego stosunki do historii, wojny i politycznych zawirowań wydaje się wzięte nieomal z naszego, sarmackiego podwórka. W połączeniu z nordyckim zamiłowaniem do mocnych alkoholi, daje to koktajl intelektualno-rozrywkowy najwyższej klasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmiech przez łzy i śmiech historii – to i polski, i fiński ulubiony rodzaj humoru.Tikkanen dał temu wyraz z zachwycającym mistrzostwem, bezlitośnie i bezbłędnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przyznać mu obywatelstwo!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3186269462234524817?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3186269462234524817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3186269462234524817' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3186269462234524817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3186269462234524817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/09/polak-fin-dwa-bratanki.html' title='Polak Fin dwa bratanki.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SMK-pR8Tu0I/AAAAAAAAAjc/2pGyewdZznQ/s72-c/SzM-51-Tikkanen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-214726747784069215</id><published>2008-08-17T11:53:00.000-07:00</published><updated>2008-08-17T12:29:38.814-07:00</updated><title type='text'>Mroczny aktor.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SKh7TPNwS_I/AAAAAAAAAjM/sMKoHmbm-JE/s1600-h/SzM-50-DarkKnight.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SKh7TPNwS_I/AAAAAAAAAjM/sMKoHmbm-JE/s320/SzM-50-DarkKnight.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235570137250155506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jednej tylko rzeczy nie potrafili zniszczyć amerykańscy filmowcy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życiorysami zmarnowanych aktorów brukowane jest piekło reżyserów i producentów, każących (karzących?) wybitnym młodym ludziom przyjmować rolę przysłowiowej paczki chrupek. W tym przypadku, była to postać człowieka przebierającego się w plastikowy kostium nocnego zwierzęcia oraz jego, niewiele bardziej przemyślanego, kolorowo ubranego adwersarza-psychopaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak trudno spodziewać się czegoś innego niż szczęśliwe zakończenie, nie jest zaskoczeniem zajmujący początek i usypiająco rozwlekła reszta. To chyba już specjalność kina z USA, dobrze pokazująca priorytety w branży: klient ma kupić bilet i wytrzymać w kinie tyle czasu, by nie przysługiwał mu już zwrot pieniędzy. Dokładnie tak długo fabuła filmu "Batman - mroczny rycerz" trzyma się w jednym kawałku. Cała reszta wygląda jak przypadkowe seny z wielu innych filmów podobnego typu, pocięte i zmontowane ręką szaleńca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szaleniec - to ważne w tym filmie słowo; to jego jedyna zaleta bez trudu przeważająca liczne wady. Gdyby nie oszałamiający Heatha Ledger w roli Jokera, nie było by zupełnie co napisać o tej dziecinnej i udziwionej produkcji; zdarzył się jednak jeden z tych niezwykłych przypadków, gdy w tłumie hollywoodzkich chciwców czekających w kolejce na castingu przemknął się prawdziwy artysta.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postać Jokera - psychopatycznego mordercy - przytłacza i przeraża; podczas gdy Jack Nicholson w tej roli przedstawiał pozbawioną hamulców i moralności inteligencję, Ledger stworzył niemal już nie człowieka, zupełnie zniszczonego i opętanego chęcią niszczenia innych. To psychologiczna ruina, niezdolna do jakichkolwiek racjonalnych działań; wrak człowieka, który opuścił ludzką społeczność. Trudno to oglądać bez mieszaniny litości i odrazy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz zachwytu - przecież to tylko aktor!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była to ostatnia rola Ledgera, który zmarł w wyniku przedawkowania usypiających proszków; wystawił sobie nią pomnik, nie umniejsza to jednak przejmującego wymiaru tej tragedii, która stała się - witamy w popświecie - elementem promocji filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mroczna historia, kiepski film, genialna rola.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-214726747784069215?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/214726747784069215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=214726747784069215' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/214726747784069215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/214726747784069215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/08/mroczny-aktor.html' title='Mroczny aktor.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SKh7TPNwS_I/AAAAAAAAAjM/sMKoHmbm-JE/s72-c/SzM-50-DarkKnight.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-9100608654256538470</id><published>2008-08-15T04:13:00.000-07:00</published><updated>2008-08-15T04:15:05.822-07:00</updated><title type='text'>Fall of a man</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SKVlK5K4iUI/AAAAAAAAAhw/f_23B4GnwSQ/s1600-h/SzM-49-Footsoldier.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SKVlK5K4iUI/AAAAAAAAAhw/f_23B4GnwSQ/s320/SzM-49-Footsoldier.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234701379707636034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy sukces złego człowieka to sukces, czy porażka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Rise of footsoldier" to historia jednego ze słynniejszych angielskich gangsterów, który na przełomie lat 80-tych i 90-tych stadionowe rozróby zmienił na lukratywny i brutalny narkotykowy biznes, na swój sposób uczestnicząc w fali nowej muzyki i nowej chemii, która ogarnęła wówczas Zjednoczone Królestwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;No dobrze - ale co jest w tym ciekawego?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy tu rasową, ubogą Anglię z jej wasatymi chuliganami w swetrach (jakaż to odmiana po polskich kibolach!), mamy trudne i proste zarazem życie osób zarabiających za pomocą siedmiu grzechów głównych. Strzelają pistolety, łamią ręce i charaktery, płaczą kobiety i mężczyźni, a wśród festiwalu tortur i narkotycznych halucynacji rodzą się fortuny tych, którzy byli odrobinę okrutniejsi, szybsi albo sprytniejsi od innych. No dobrze - ale co z tego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, obserwowanie nieszczęścia i cierpień innych ludzi zawsze jest świetną zabawą. Choć wszyscy już to wiemy, trudno jest niekiedy zrozumieć tego typu filmy. Fantastyczny dla nas angielski akcent, ciekawa rzeczywistość z czasów, gdy u nas szalał Jaruzelski, niezwykle krwiste postacie zagrane w wielkim stylu - to wszystko czyni ten film naprawdę miłym w oglądaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jednak główny bohater (cóż za słowo) przerwie na chwilę bicie niegłównego bohatera, uparcie powraca do głowy pytanie - czym to się różni od filmowania przez dziesięć godzin śpiącego człowieka? Taki obraz również byłby niezwykle prawdziwy i pełen realnego życia bez upiększeń. Może nawet śpiący puściłby przez sen gazy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To wielka różnica  - powiedzieć coś a mieć coś do powiedzenia.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-9100608654256538470?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/9100608654256538470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=9100608654256538470' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/9100608654256538470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/9100608654256538470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/08/fall-of-man.html' title='Fall of a man'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SKVlK5K4iUI/AAAAAAAAAhw/f_23B4GnwSQ/s72-c/SzM-49-Footsoldier.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2190440168594305750</id><published>2008-08-10T03:03:00.001-07:00</published><updated>2008-08-10T03:04:56.446-07:00</updated><title type='text'>Od nowa.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ69IJKfzBI/AAAAAAAAAgs/AMd_PucPiPk/s1600-h/SzM-48-Pianola.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ69IJKfzBI/AAAAAAAAAgs/AMd_PucPiPk/s320/SzM-48-Pianola.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5232827764647644178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rewolucja to pięć minut przerwy między tyraniami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pianola" Kurta Vonneguta - cóż za przyjemność! Obowiązkowa pozycja dla każdego marzyciela, wroga industrializacji, ale też i dla jej wielbicieli; również młodzi politycy skorzystają na tej lekturze. Tym, którym śni się Wielkie i Nowe, warto by pokazać tę wspaniałą satyrę na rozwinięte, technokratyczne społeczeństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro trzeba przeczytać, nie trzeba recenzować. Oto parę cytatów, wartych chyba zapamiętania:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- "W tym życiu, możesz mi wierzyć, ludzie myślący, wrażliwi, ci, którzy potrafią dostrzec śmieszność, umierają tysiącami śmierci."&lt;br /&gt;- "Każdy, kto współzawodniczy z niewolnikiami, staje się niewolnikiem."&lt;br /&gt;- "Najbardziej fascynująca zabawa na świecie to zmieniać wszystko dookoła"&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2190440168594305750?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2190440168594305750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2190440168594305750' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2190440168594305750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2190440168594305750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/08/od-nowa.html' title='Od nowa.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ69IJKfzBI/AAAAAAAAAgs/AMd_PucPiPk/s72-c/SzM-48-Pianola.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4716502965284047947</id><published>2008-08-10T03:02:00.001-07:00</published><updated>2008-08-10T03:03:08.400-07:00</updated><title type='text'>Gdyby zła nie było.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ681jp2R1I/AAAAAAAAAgk/b2vrMv_cHpM/s1600-h/SzM-47-Wybrakowka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ681jp2R1I/AAAAAAAAAgk/b2vrMv_cHpM/s320/SzM-47-Wybrakowka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5232827445340948306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Political fiction bywa niekiedy odegraniem się pisarza po niezadowalających go wynikach wyborów. Na szczęście, bywa też naprawdę dobrą literaturą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wybrakówka" Olega Diwowa przedstawia nam przyszłość imperium mniej więcej odpowiadającego dawnemu Związkowi Radzieckiemu. Nie mniej rygorystyczny niż poprzednik, ów totalitarny kraj przyszłości wyróżnia się postawioną ponad prawem służbą zajmującą się fizyczną likwidacją każdego, kto w jakikolwiek sposób może zagrozić porządkowi społecznemu. Tzw. brakowanie elementów niepożądanych owocuje niemal pełną likwidacją przestępczości z wszystkimi tego pozytywnymi konsekwencjami, nieobecnymi w mniej bezlitosnych reżimach: spokojem publicznym, pełnyn poczucie bezpieczeństwa szacunkiem dla prawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pięknie? Nie tak pięknie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zalety te można opisać również nieco inaczej: paraliż całego społeczeństwa, poczucie zagrożenia i strach przed jakimkolwiek uchybieniem surowym przepisom, które nie znają innej kary niż fizyczna likwidacja - to wszystko sprawia, że życie przeciętnego obywatela upływa jednocześnie w świadomości pełnej ochrony przed tzw. elementem oraz pamięci, że niemal każdy może nim stać, jeśli nie dość uważnie przechodzi przez jezdnię bądź segreguje śmieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stary to dylemat - czy pozbywając się przestępców, można pozbyć się przestępczości; jeden z ostatnich, które realnie rozdzielają prawicę od lewicy. Pokusa, by zbudować idealne społeczeństwo, jest jednym z niestarzejących się instynktów ludzi władzy i niemal każda epoka rejestruje takie próby, sowicie zlane krwią (złych ludzi?). "Wybrakowka" opowiada o takiej próbie z wielką sugestywnością, pokazując codzienną służbę stojącego na straży porządku i spokoju zwyczajnych ludzi funkcjonariusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy pomaga napastowanym kobietom, zdejmuje kota z dachu bądź ratuje niewinne dziecko łatwo jest zapomnieć, że uratował je zabijając człowieka, który nie dostał nawet minuty bądź jednego słowa na swą obronę. Gdy jednak choroba jest skomplikowana, większość lekarzy zacznie skłaniać się do amputacji. Czy jest to jedyne,  i czy najlepsze, rozwiązanie - to pytania, jakie budzi ta książka: na pewno nie epokowe i umoralniające dzieło, bardzo jednak niecodzienne i sprawnie napisane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Eliminacja zła to marzenie wielu natchnionych przywódców ludzkości; gdy zaczyna się rozważać ją w kategoriach fizycznej likwidacji, nic nie jest już takie proste.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4716502965284047947?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4716502965284047947/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4716502965284047947' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4716502965284047947'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4716502965284047947'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/08/gdyby-za-nie-byo.html' title='Gdyby zła nie było.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ681jp2R1I/AAAAAAAAAgk/b2vrMv_cHpM/s72-c/SzM-47-Wybrakowka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3122745242223420090</id><published>2008-08-10T03:00:00.000-07:00</published><updated>2008-08-10T03:01:55.246-07:00</updated><title type='text'>Piękna i bestia.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ68jZjUBGI/AAAAAAAAAgc/OMSMf5ZMuLk/s1600-h/SzM-46-BeautifulBoxer.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ68jZjUBGI/AAAAAAAAAgc/OMSMf5ZMuLk/s320/SzM-46-BeautifulBoxer.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5232827133391537250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Proste jak lewy prosty i zakręcone jak mocny sierpowy - oto mocny kandytat do tytułu najdziwniejszgo filmu epoki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie udziwnienia formalne bądź ezoteryczna tematyka jest tego przyczyną - jakby nie dość niezwykłości, film jest wierną ilustracją faktów dobrze znanych i opisanych, a jego bohaterów można spotkać i dzisiaj choćby na ulicy (w odpowiedniej części świata). Cóż to więc za niecodzienna historia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film "Beautiful boxer" opowiada o mistrzu bardzo brutalnej odmiany sztuki walki uprawianej na Tajlandii. Tzw. tajski boks wyróżnia się poziomem agresji i szeroką tolerancją dla ciosów w delikatne części ciała; wymaga trudnej do wyobrażenia odporności na ból i kondycji wypracowanej w trakcie tysięcy godzin ćwiczeń, które znieśliby zapewne nieliczni Europejczycy. Słowem, nie jest to sport dla delikatnych pań. Jednak...czy na pewno?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedynym celem, dla którego Parinya Charoemphol, bohater filmu, rozpoczął wielką karierę sportową, było zdobycie pieniędzy na operację zmiany płci. Pierwsze kroki zmierzające do nowej tożsamości podjął jeszcze na ringu, walcząc w w makijażu badź w zniewieściałym stroju. Będąc niemal niepokonanym, osiągnął w końcu swój cel: obecnie jest piękną - jakkolwiek by to nie brzmiało - kobietą, prowadzi własną szkołę walki, gra w filmach i reklamach. Jest zapewne najbardziej znanym tajskim bokserem (bokserką?) na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy tak niezwykłą, szokującą historię można w ogóle skomentować? Nie pierwszy to raz, gdy życie wyprzedziło sztukę; szczęśliwie, film jest zrobiony jest z wielkim smakiem i pozbawiony jest jakichkolwiek tanich, płciowych sensacji. Tym bardziej warto jest się przyjrzeć zadziwiającym losom głównego bohatera.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3122745242223420090?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3122745242223420090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3122745242223420090' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3122745242223420090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3122745242223420090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/08/pikna-i-bestia.html' title='Piękna i bestia.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SJ68jZjUBGI/AAAAAAAAAgc/OMSMf5ZMuLk/s72-c/SzM-46-BeautifulBoxer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2013842036439076393</id><published>2008-07-19T21:46:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:17.729-08:00</updated><title type='text'>Ladyluller.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SILSWqgEqDI/AAAAAAAAAf0/zXjG0g0VD5o/s1600-h/SzM-45-LadyKiller.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SILSWqgEqDI/AAAAAAAAAf0/zXjG0g0VD5o/s320/SzM-45-LadyKiller.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224969804510963762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Najgroźniejszy w tym filmie jest tytuł.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ladykiller” zostal nakręcony w 1933 roku; ozdobą filmu jest rola wielkiego Jamesa Cagneya. Gra on oszusta, który robi aktorską karierę w Hollywood. Gdy zrobił już legalną, gwiazdorską fortunę, odzywają się do niego koledzy z czasów znacznie mniej legalnych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie brak tu ciekawej psychologii, dramatycznych momentów; jest również pistolet i kobieta. Czy czegoś brakuje?&lt;br /&gt;Ma się chwilami takie wrażenie, ale to coś innego. Kiedyś, po prostu, filmy robiono inaczej. Z całym szacunkiem dla klasyki i z należnym lekceważeniem dla współczesnych filmowych wyrobników, dawne filmy wykazują się znacznie prostszą i nieskomplikowaną fabułą. Nie ma tu zwrotów akcji, zaskoczenia; żadna tajemnica nie pozostaje nieodkryta aż do ostatnich minut, jak to się dziś często odbywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owrócona chronologia, zwielokrotnienie punktów widzenia? W 1933 roku nikt w  ten sposób o filmach nie myślał. Nie mija dziesięć minut, gdy znamy już wszystkie podstawowe założenia fimu. Tak jak w średniowiecznym teatrze: kto był zły, nosił czerwoną czapkę i rogi; dobre charaktery miały zaś ubielone twarze i mówiły delikatnie (oczywiście, nie jest to wierny historycznie przykład; oddaje jednak zasadę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hollywood jest już bardzo stare i przeszło długą drogę rozwoju; ciekawe jest, jak do masowej widowni przedostają się wraz z dziesięcioleciami coraz bardziej wyrafinowane techniki i sztuczki fabularne. Czyni to stare filmy bardzo prostymi, niemal na poziomie bajek dla dzieci. Czy jednak są przez to gorsze? Na pewno nie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;W początkach kinematografii wystarczyło na niemej projekcji pokazać napis „groza”, by bali się wszyscy. Z biegiem lat, ów zabieg z napisem jest po prostu coraz bardziej komplikowany.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2013842036439076393?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2013842036439076393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2013842036439076393' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2013842036439076393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2013842036439076393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/07/ladyluller.html' title='Ladyluller.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SILSWqgEqDI/AAAAAAAAAf0/zXjG0g0VD5o/s72-c/SzM-45-LadyKiller.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-7366741326317316611</id><published>2008-07-19T13:08:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:17.916-08:00</updated><title type='text'>Gorzej.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SIJMqvf5rhI/AAAAAAAAAfs/1Wd8zWD5exo/s1600-h/SzM-44-Gozu.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SIJMqvf5rhI/AAAAAAAAAfs/1Wd8zWD5exo/s320/SzM-44-Gozu.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224822814891683346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zakończenie robi wielkie wrażenie, początek zapowiada się ciekawie; pomiędzy nimi jednak znajduje się coś chyba nie do końca udanego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nowym filmie Takashiego Miike , „Gozu”, nie brakuje tu scen pełnych wizualnego czaru, jak np. sen głównego bohatera, usprawiedliwiający krowio-głowi tytuł tj. produkcji. To naparwdę wspaniałe rzeczy; jest ich niemało i zapewne choćby dla nich warto zobaczyć ten nietypowy film. Wielbiciele szalonego Japończyka będą wiedzieli, o co chodzi. Co będzie jednak z pozostałą częścią ludzkości?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak zwykle w przypadku filmów, które pełne są ekscentrycznych motywów i „lynchowskich tajemnic”, każdą wadę można uznać tu za oznakę wyrafinowania. Tzw. pomysłów jest tu więcej niż fabuły? A to Lynch właśnie. Akcja się wlecze? To kino autorskie! Wszelkie dziwaczności plastyczne i fabularne zapewne są ciekawymi i wartymi studiów symbolami; trudno jednak się w tym połapać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli tak wiele jest w tym filmie symboliki i reżyser tak bardzo chciał ją przekazać w jak najbardziej nieskalanej (czytaj: niezrozumiałej) formie, dlaczego po prostu nie napisał książki? To znacznie lepsze medium to przekazywania tak kompleksowych treści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jest się miłośnikiem muzyki, nawet utwór złożony z ciszy (Cage) może zachwycić. Trochę tak jest i z filmami. Znawcy reżysera będą mieli dużo do przetrawienia; ci mniej zaawansowani wynudzą się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapamiętać można z „Gozu” wiele pięknych, niezwykłych i szokujących niekiedy scen, ale to chyba nie wystarczy, by uznać film za dobry. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Wszystko tu jest ciekawe, poza tzw. całokształtem.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-7366741326317316611?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/7366741326317316611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=7366741326317316611' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7366741326317316611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7366741326317316611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/07/gorzej.html' title='Gorzej.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SIJMqvf5rhI/AAAAAAAAAfs/1Wd8zWD5exo/s72-c/SzM-44-Gozu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4621277852297500502</id><published>2008-07-19T12:46:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:18.000-08:00</updated><title type='text'>Shitan.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SIJJsg1NUeI/AAAAAAAAAfc/03Hrrj0Mrgk/s1600-h/SzM-43-Sheitan.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SIJJsg1NUeI/AAAAAAAAAfc/03Hrrj0Mrgk/s320/SzM-43-Sheitan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224819546779374050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na szczęście, inni też robią denne filmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Malkontenctwo należy podobno do naszych wad narodowych. Przyjemnie jest nam narzekać i wzajemnie utwierdzać się w polskiej nędzy i beznadziei – w połączeniu z innymi naszymi kompleksami powszechny ten zwyczaj powoduje, że uważamy się na przemian za zbawcę narodów bądź też za najgłębszą piwnicę świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta piwnica nie jest jednak jedyna. Jak bardzo pocieszające jest, że nie tylko nam kiepsko! Rosjanie mają powiedzenie: „cudze nieszczęście – potrójna radość”. Temu okrucieństwu nasz wesoły naród mógłby przyklasnąć z entuzjazmem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym kraju świata, gdzie tylko zostanie sprzedana pierwsza kamera cyfrowa, powstają rozpaczliwie słabe filmy. Jednym z nich jest francuski „Sheitan”.&lt;br /&gt;Jest to thriller o niezwykle ciekawej fabule: grupa nietrzeźwych młodych ludzi jedzie na odludną wieś, gdzie w wielkim domu mieszka dziwna rodzina...Czy trzeba jeszcze coś dodawać? Ta trudna do pojęcia impotencja scenarzysty nie jest przypadkiem. Naładowany kliszami, sztampowy aż do absurdu film z każdą minutą staje się coraz gorszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To naparwdę epokowe osiągnięcie – w jednym z najbardziej kulturalnych krajów świata, w narodzie, który dał nam największych filmowców i setki geniuszów w każdej ze sztuk, powstał film co najmniej tak marny i rozpaczliwie nieudolny jak najgorsze z polskich produkcji. Jako że konkurencja to u nas mocno obsadzona, respekt dla twórczej, ale i rozrywkowej nędzy „Sheitana” należy się podwójny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Nie ma go jak obronić. Być może powstałt tylko po to, aby wykorzystać jakąś dotację, albo też miał uczynić część ekipy bardziej atrakcyjną seksualnie. Dotacja została skutecznie zmarnowana, o drugim celu trudno coś wyrokować. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie trudno jest pojąć, jak ekipa przy nim pracująca nie umarła z nudów w trakcie pracy. Albo ze wstydu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4621277852297500502?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4621277852297500502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4621277852297500502' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4621277852297500502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4621277852297500502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/07/shitan.html' title='Shitan.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SIJJsg1NUeI/AAAAAAAAAfc/03Hrrj0Mrgk/s72-c/SzM-43-Sheitan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8430592635382479552</id><published>2008-07-16T16:38:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:18.159-08:00</updated><title type='text'>Podbój świata to kwestia charakteru.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SH6P5hai7cI/AAAAAAAAAfU/BkPDY2Co4Rw/s1600-h/SzM-42-Mongol.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SH6P5hai7cI/AAAAAAAAAfU/BkPDY2Co4Rw/s320/SzM-42-Mongol.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5223770836181380546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Napoleon żył w XIII wieku w Azji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czego nie ma w kinie, to nie istnieje. Pojawienie się filmu sławiącego jakąś osobę stało się definitywną formą umieszczenia bohatera w gronie nieśmiertelnych – najgodniejszych z godnych, buddy i najwyższego ucieleśnienia kultury mniej lub bardziej pop. Dlaczego istnieje Jan Vermeer? Bo w filmie o nim zagrała piękna i młoda Scarlett Johansson; gdyby tego nie zrobiła, pozostał by on jednym z wielu dość znanych malarzy. W obecnej sytuacji jest już jednak gwiazdą sztuki, a jego dorobek poznać mogą nawet Ci, których artystyczne wykształcenie ograniczone jest do nadruków na koszulkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przemysł filmowy ma władzę wynoszenia na piedestał. Jest to dokładnie ta funkcja, którą kiedyś – swymi hieratycznymi obrazami, posągami i poematami – spełniali artyści-rzemieślnicy. Obecnie nie maluje się już ołtarzy ze zmarłymi piosenkarzami czy kobietami z dużym biustem – kręci się o nich filmy. Choć zmieniło się wszystko, nie zmieniło się właściwie nic. Łyżka z tytanu nie unowocześni posiłku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Mongol”&lt;/span&gt; sławi młodość i dorobek Czyngis-chana, jednego z największych wodzów Azji. Urodzony pod imieniem Temudżyn, doświadczył wiele niedoli, zanim z niezorganizowanych hord dzikich jeźdźców uczynił wojsko, które stało się postrachem całego cywilizowanego świata. Imponujące jest, jak sprawnie pozaeuropejskie rejony świata zaczynają czerpać z własnej tradycji i historii, która swym rozmachem zawstydzić może każdy europejski, oświecony naród. Gdy śródziemnomorskie i bałtyckie plemiona trawiły stulecia na gwałceniu kóz i czczeniu brzozy i dębu, na Dalekim Wschodzie kwitły cywilizacje, które do dziś mogą imponować intelektualnym i technicznym zaawansowaniem. Inicjatywie sfilmowania tego dorobku można tylko przyklasnąć.&lt;br /&gt;Kiedy doczekamy się podobnego filmu o polskich wojownikach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno jest ocenić ten film; jego hagiograficzne przesłanie utrudnia pokazanie mniej atrakcyjnej, bardzo krwawej twarzy Czyngis-chana. W filmie, jawi się on jako wzorowy ojciec na feministyczną niemal miarę (akceptuje dziecko od innego ojca!), asceta i mędrzec. Wspaniała jest muzyka, ograniczona głównie do mongolskich zaśpiewów albo w ogóle nie występująca; godne do najwyższej pochwały. W całym zresztą filmie widoczny jest, bardzo kojarzący się z azjatyckim duchem, szacunek do ciszy. To jego wyjątkowa i bardzo ciekawa cecha.&lt;br /&gt;Obmyślony jako pomnik i przepełniony medytacyjnym duchem, film nie rywalizuje tempem z amerykańskimi thrillerami. Nie jest to jednak również film prawdziwie intelektualny; jego niedostosowanie do pospolitych gatunków filmowych utrudnia wiarygodną ocenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może zaś, jest to po prostu film kiepski. Nie da się jednak tego stwierdzić przez ani minutę ponad dwugodzinnego filmu z bardzo prostego powodu. Piękno prezentowanych krajobrazów zatyka dech w piersiach. Plenery to jeden z największych atutów tej historycznej produkcji. Bezkresne stepy, ośnieżone góry, tabuny dzikich koni i dzikich ludzi, którzy wywalczyli sobie wielkie imperium, w którym nikt nie umiał przeczytać ani napisać jednego nawet słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądanie tego prawdziwie odmiennego świata to niezwykła ulga dla umysłu przeładowanego tysiącem europejskich narracji, narosłych przez wieki i od wieków się degenerujących. Odświeżająca jest świadomość, że można istnieć inaczej. Film ten, choć obiektywnie na pewno trudno go ocenić wysoko, robi ogromne wrażenie. Sprzeczność? W świecie Dalekiego Wschodu to nic nowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na koń!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8430592635382479552?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8430592635382479552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8430592635382479552' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8430592635382479552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8430592635382479552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/07/podbj-wiata-to-kwestia-charakteru.html' title='Podbój świata to kwestia charakteru.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SH6P5hai7cI/AAAAAAAAAfU/BkPDY2Co4Rw/s72-c/SzM-42-Mongol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1033980919080127177</id><published>2008-07-14T11:16:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:18.377-08:00</updated><title type='text'>Nie ma litości, nie ma efektów specjalnych.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SHuiZ25EbZI/AAAAAAAAAfE/_YPJPJzYFr8/s1600-h/SzM-41-StrawDogs.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SHuiZ25EbZI/AAAAAAAAAfE/_YPJPJzYFr8/s320/SzM-41-StrawDogs.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222946757981531538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Katharsis to nic przyjemnego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam Peckinpah nakręcił w 1971 film tak dobry, że właściwie nie bardzo wiadomo, co się działo z kinem przez następne 34 lata, skoro po takim właśnie czasie powstaje „Historia przemocy”, bardzo ten film przypominająca. Cronenberg zrobił film bardzo dobry, ale powiedzieć tylko tyle o filmie Peckinpaha byłoby krzywdzącym niedomówieniem. To 90 minut zatykające dech; siła emocji i dramatyzmu wydarzeń prawdziwie wciska w fotel. Chciało by się, by takie filmy trwały po kilka dni bez przerwy.&lt;br /&gt;Z filmem z 2005 zbliża je tematyka; w obydwu przypadkach obserwujemy, jak przemoc wkracza w życie normalnych, spokojnych ludzi, którzy tego brutalnego spotkania ani sobie nie życzyli, ani nie są nań przygotowani. Życie nie daje im jednak wyboru; postawieni  pod ścianą, zadziwiają i przerażają siebie i innych. Starszy film jest tu bardziej oryginalny, bo główny bohater dramatu - grany przez Dustina Hoffmana - rzeczywiście jest tu jednostką jak najbardziej pokojową. To największa różnica w porównaniu z „Historią przemocy”, gdzie na ścieżkę agresji i krwi bohater nie wkracza, lecz wraca. Wariant z 1971 jest znacznie ciekawszy, być może nie tylko z tego jednego, psychologicznego powodu. Hoffman doskonale pokazuje desperację człowieka, który nie dostaje żadnej szansy, by zachować swój naturalny sposób bycia i poglądy. Z zawodu astrofizyk, spokojny i niekonfliktowy, jest niemal od początku skazany na konflikt z lokalną społecznością opojów i chuliganów. Sytuacji nie ułatwia wyjątkowo atrakcyjna żona, mająca wspólną przeszłość z niektórymi z bandytów. Prosty materiał na film sensacyjny? Może i tak, ale nikt nie poszedł na łatwiznę. Bandyci wcale nie mają tak mało racji, a ich sytuacja życiowa nie jest godna pozazdroszczenia. Główny bohater również nie popisuje się bohaterstwem dokładnie wtedy, gdy należałoby. Obwinić jedną osobę i wyjaśnić wszystko - takie rzeczy raczej się nie zdarzają i nie będzie ich również w tym filmie. Co bowiem zrobić, jeśli okaże się, że wszystkie wspaniałe czyny dokonane zostały w obronie tych, którzy rzeczywiście zawinili? Niekiedy dopiero po opadnięciu bitewnego dymu widać, kto właściwie stoi po której stronie, i która strona była tą naszą. Właściwą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Takie właśnie filmy produkują maniaków kinematografii. Natężenie uczuć i dramaturgia tych niecałych dwóch godzin z powodzeniem może zastąpić całe tygodnie życia przeciętnego człowieka w centralnej Europie.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1033980919080127177?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1033980919080127177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1033980919080127177' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1033980919080127177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1033980919080127177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/07/nie-ma-litoci-nie-ma-efektw-specjalnych.html' title='Nie ma litości, nie ma efektów specjalnych.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SHuiZ25EbZI/AAAAAAAAAfE/_YPJPJzYFr8/s72-c/SzM-41-StrawDogs.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3404150021612814835</id><published>2008-07-12T23:30:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:18.746-08:00</updated><title type='text'>Francuski masaż kulturą niemasową.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SHmpJ1QQ08I/AAAAAAAAAek/u9g6ktsBaps/s1600-h/SzM-40-Homme.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SHmpJ1QQ08I/AAAAAAAAAek/u9g6ktsBaps/s320/SzM-40-Homme.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222391229292008386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zostało jeszcze na świecie trochę filmów, które są wielkie nie dlatego, że robią  widzom wielką dziurę w sercu lub umyśle (nienagradzane są te, które robią dziury w portfelach).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Człowiek z pociągu” Patrice'a Leconte to jeden z takich filmów – trudno tu mówić o rewolucji bądź ozdrowieńczym wstrząsie psychicznym. O wielkiej wartości i przyjemności wyniesionej z poświęconych mu 90 minut można jednak jak najbardziej. Fabuła powstała bez udziału narkotyków: do małego miasteczka przyjeżdża nieznajomy, spełniający wszelkie wymagania definicji filmowego nieznajomego. Przypadek (a jakże) łączy jego los z napotkanym nauczycielem poezji, człowiekiem spokojnym i zrezygnowanym. Poczciwy starszy pan ugości tajemniczego mężczyznę, a parodniowy pobyt zmieni ich życie. Obaj mężczyźni w każdym szczególe stoją na przeciwnych końcach skali i w równym stopniu zazdroszczą sobie tego, co stało się w życiu udziałem tylko jednego z nich. Czy życie można jednak nadrobić?&lt;br /&gt;Nie jest to na pewno najlepsza produkcja świata – ale to można powiedzieć o każdym filmie świata (poza tym jednym). Jak przystało na kraj delikatnych bułek i impresjonizmu, uczuciowości i sentymentalizmu tu nie brak. Jest go dokładnie odrobinę za dużo – ale w końcu przyjaźń czy sztuka mądrego i szczęśliwego życia nie musi polegać na odstrzeliwaniu sobie palców i gwałceniu cudzych żon karabinem maszynowym. Ten pogodny i nostalgiczny, co czyni go nieco jesiennym,film jest o tych dwóch pierwszych rzeczach, i w żadnym razie o pozostałych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3404150021612814835?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3404150021612814835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3404150021612814835' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3404150021612814835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3404150021612814835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/07/francuski-masa-kultur-niemasow.html' title='Francuski masaż kulturą niemasową.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SHmpJ1QQ08I/AAAAAAAAAek/u9g6ktsBaps/s72-c/SzM-40-Homme.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-7314781437727027852</id><published>2008-07-02T12:29:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:18.956-08:00</updated><title type='text'>Prawda+piękno=4.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGvXWiPiDnI/AAAAAAAAAeU/5CH0JNkImVA/s1600-h/SzM-39-HugoS.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGvXWiPiDnI/AAAAAAAAAeU/5CH0JNkImVA/s320/SzM-39-HugoS.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5218501375387897458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Koniec czasu szwoleżerów: pan procesował się z chłopem, któremu ukradł morg ziemi. Zdarzyło się, że szlachcic, zirytowany oporem i uporem prostego człowieka, zabił go, zdarzyło się po prostu. Rozumiał to pan sędzia i zasądził: sześć miesięcy za zabicie nieużytego chłopa. Natenczas syn owego rolnika, ułan, wyciągnął szablę i obciął głowę zamożnemu panu. „Skoro za zabicie człowieka pół roku – chętnie odsiedzę!”.&lt;br /&gt;To jedna z najnudniejszych historii i anegdot, jakimi wypełnione w niesłychanym stopniu są wspomnienia zachwycającego Polaka, matematyka Hugo Steinhausa. Takiego skupienia błyskotliwości, mądrości obserwacji, doświadczenia nabytego w najstraszniejszych czasach (wojny!) i refleksji płynącej z niezmąconego i przenikliwego umysłu nie znajduje się zbyt często; trudno tę książkę w ogóle z czymś porównać. Historia Polski przed i powojennej nagle ukazuje się z nowej strony; obserwując radziecką inwazję na własne oczy i doświadczając wszytkich jej, nawet niepozornych szczegółów, Steinhaus daje fascynujące świadectwo zachowania jasności spojrzenia w czasach, gdy opłacało się być ciemnym, durnym, a mądrych prześladować. Wspomnienia genialnego rodaka są aż gęste od historii, informacji i wartości; wysoka kultura autora gwarantuje niezwykłą przyjemność, by nie rzec łatwość, czytania. Okazuje się, że idealna lektura do pociągu nie musi być Harlequinem. Pamiętnik matematyka (!), który ma ok. pięćset stron, zebrał materiał, którym można by obdzielić 10000 napisanych przez kogoś innego a czyta się to z lekkością właściwą rozrywkowym czasopismom. Niezwykle piękne osiągnięcie, zapewne jedno z najmniejszych  w życiu genialnego autora.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-7314781437727027852?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/7314781437727027852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=7314781437727027852' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7314781437727027852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7314781437727027852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/07/prawdapikno4.html' title='Prawda+piękno=4.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGvXWiPiDnI/AAAAAAAAAeU/5CH0JNkImVA/s72-c/SzM-39-HugoS.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8329135132872626191</id><published>2008-06-29T13:43:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:19.204-08:00</updated><title type='text'>Dodaj do prawdziwych przyjaciół</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGf2v9P9e6I/AAAAAAAAAd0/IdjdRtzoZFY/s1600-h/SzM-38-MyBestFriend.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGf2v9P9e6I/AAAAAAAAAd0/IdjdRtzoZFY/s320/SzM-38-MyBestFriend.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217409997087800226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Internet pokazał, jak bardzo większość z nas pragnie mieć jak najwięcej przyjaciół. Jako że sieć z samej swej natury nie może ich zaoferować, dla niepoznaki opisuje się ich jako „znajomych”. Nie są to ani znajomi, ani przyjaciele – nie pierwszy to sztuczny i trudny do nazwania konstrukt, jaki powstał w wirtualnej przestrzeni.&lt;br /&gt;François Coste nawet nie dysponując internetowym połączeniem potrafił zmarnować sobie życie; wyczyn to godny uwagi i wspomnienia wczasach, gdy prawie całe zło zarejestrowało już sobie drogie domeny w sieci. Coste, paryski marszand, z zaskoczeniem konstatuje, że nie ma w życiu ani jednego przyjaciela, co boleśnie uświadamiają mu jego znajomi (trudno o lepsze wypunktowanie, czym „znajomość” tak naprawdę jest. Chcąc udowodnić coś przeciwnego sobie i innym, zakłada się ze wspólniczką w interesach o wartościowy zabytek, że w ciągu 10 dni przedstawi jej  „najlepszego przyjaciela”, którego, oczywiście, „ma” od zawsze. Oczywiście, że go nie ma – czeka go więc dziesięć dni nietypowych i wielce skomplikowanych starań, które dzięki Patrice Leconte'owi, reżyserowi tego wdzięcznego filmu. Od momentu zakładu do jego rozwiązania wiele się wydarzy, a bohater doświadczy samowiedzy i trudności, których zapewne się nigdy nie spodziewał. Nie odniesie on ani oczywistego zwycięstwa, ani kompletnej porażki. Pożytek odniosą za to zdecydowanie widzowie, którym nigdy za wiele przypominania, że przyjaźń to sprawa skomplikowana, a o tzw. prawdziwej przyjaźni nawet nie wiadomo, jak zacząć mówić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8329135132872626191?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8329135132872626191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8329135132872626191' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8329135132872626191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8329135132872626191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/06/dodaj-do-prawdziwych-przyjaci.html' title='Dodaj do prawdziwych przyjaciół'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGf2v9P9e6I/AAAAAAAAAd0/IdjdRtzoZFY/s72-c/SzM-38-MyBestFriend.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-6764503702953146206</id><published>2008-06-28T11:57:00.001-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:19.455-08:00</updated><title type='text'>Najłatwiej nienawidzi się nieznajomych</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGac6IjebGI/AAAAAAAAAds/Kwm6M1HFYRk/s1600-h/SzM-37-Daratt.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGac6IjebGI/AAAAAAAAAds/Kwm6M1HFYRk/s320/SzM-37-Daratt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217029740897922146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czad – kraj wypełniony górami piasku, kurzu i problemów. Wśród chaosu co chwila wybuchających konfliktów, biedy i braku perspektyw poznajemy młodego człowieka wysłanego przez swego ojca, aby zemścił się na mordercy, kacie ich rodziny z czasów wojny domowej. Gdy znajduje się - znajdującego się już w podeszłym wieku - oprawcę, nic nie okazuje się być takie proste, jak było planowane. Dawny sadysta, który nie mógł wiedzieć o prawdziwej misji chłopca, przyjmuje go z najwyższą otwartością, ofiarowując mu pracę, wyżywienie i ojcowską niemal miłość. Udręczony, zniszczony ciężką, samotnie wykonywaną pracą, w niczym nie przypomina potwora, o którym opowiadał mu rodzic. Psychologiczna zawiłość tej sytuacji powiększa się z każdym tygodniem i można podejrzewać, że proste rozwiązanie się już nie pojawi.&lt;br /&gt;O tym właśnie jest film „Daratt”. Emanujący autentyczną, daleką od egzotycznego kiczu atmosferą Czarnego Lądu, opowiada nam wstrząsającą, psychologiczną historię, która mogłaby wydarzyć się przecież wszędzie i zawsze. Być może jednak w innym czasie i miejscy nie zostałaby tak świetnie zagrana, wspaniale napisana i zrealizowana ze smakiem, który nie tak znowu często zdarza się w kinematografii, zawsze podatnej na tanie, melodramatyczne efekty. Godne podziwu i obejrzenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-6764503702953146206?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/6764503702953146206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=6764503702953146206' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6764503702953146206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6764503702953146206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/06/najatwiej-nienawidzi-si-nieznajomych.html' title='Najłatwiej nienawidzi się nieznajomych'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGac6IjebGI/AAAAAAAAAds/Kwm6M1HFYRk/s72-c/SzM-37-Daratt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2032153596405924855</id><published>2008-06-28T10:29:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:19.709-08:00</updated><title type='text'>Królowa Barbara</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGaJDInb0kI/AAAAAAAAAdk/PhFeHyPlxfI/s1600-h/SzM-36-Barbara.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGaJDInb0kI/AAAAAAAAAdk/PhFeHyPlxfI/s320/SzM-36-Barbara.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217007905300795970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pozazdrościć, pogratulować: Michał Witkowski uniknął przekleństwa pisarzy, którzy zdobywszy sławę wyróżniającą się powieścią bądź tomikiem poezji, drugą publikacją na powrót pogrążają się w artystycznym i medialnym niebycie. „Lubiewo” uczyniło go znanym i zamożnym, „Barbara Radziwiłłówna...” potwierdza zaś, że zasłużył na jedno i drugie.&lt;br /&gt;Na nie tak wielu stronach znalazła się tam piękna wiwisekcja udręczonej duszy początkującego polskiego kapitalisty – jak drogę krzyżową, jego życiowe etapy znaczą budka z zapiekankami, lombard w suterenie i seria innych, płaczliwie żałosnych i biednych lokali. Odniesienie do Golgoty nie jest przypadkowe, bohater tej zakurzonej i desperackiej odysei nie byłby bowiem tak doskonałą reprezentacją polskiego losu, gdyby nie był również (obłudnym, fasadowym, żarliwym) wyznawcą Najświętszej Marii Licheńskiej. Od czasu „Dnia świra”  niełatwo było spotkać się z tak intensywną esencją najbardziej klasycznej, szaraczkowej polskości. Oto rodak: chciwy i poczciwy, z litanią na ustach idzie na nocny rozbój strojny w dresy i marynarkę z ciuchlandu. Opiewa go Witkowski językiem, który nie ma sobie równych: śpiewnym, swojskim, do ostatniej głoski przesiąkniętym końcem ery peweksów. Konwencja goni tu konwencję, modlitewnik walczy o lepsze z bandyckim slangiem, spocony, blady Polak mnąc w ustach przekleństwa i paciorki różańca pędzi bladożółtym Maluchem przez mazurskie bagno usiane Rybą Tanią Smażoną. Na kolana!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2032153596405924855?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2032153596405924855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2032153596405924855' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2032153596405924855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2032153596405924855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/06/krlowa-barbara.html' title='Królowa Barbara'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SGaJDInb0kI/AAAAAAAAAdk/PhFeHyPlxfI/s72-c/SzM-36-Barbara.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-7878534832091066478</id><published>2008-06-15T10:57:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:19.890-08:00</updated><title type='text'>Tylko bardzo ciężka praca czyni wolnym.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SFVg5qXf-oI/AAAAAAAAAc0/XddO2eBwfMY/s1600-h/SzM-35-Glengarry.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SFVg5qXf-oI/AAAAAAAAAc0/XddO2eBwfMY/s320/SzM-35-Glengarry.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212178687492881026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pracowałeś? To popracuj jeszcze trochę! Kiedy zaczyna się prawdziwa pracowitość, jeśli 200% normy jest lepsze od 150%, a 450% ośmiesza wynik 200-procentowy? Fantastyczny film „Glengarry Glen Ross” pokazuje nam, jak świat biznesu i sprzedaży przechodził jedną ze swoich licznych przemian – przeobrażenie dobrej, starej Ameryki rzetelnych sprzedawców (czy kiedykolwiek byli takimi naprawdę?) w napędzanych strachem, chciwością i konkursami wydajności żołnierzy handlu, sprzedających wszystko wszystkim, i zawsze z zyskiem większym niż w zeszłym miesiącu. Wielkie narodowe podkręcenie śruby odbywa się w tym przypadku w agencji obrotu nieruchomościami, której perypetie jak w lustrze prezentują nam problemy amerykańskich, a chwilę potem już wszystkich innych, handlowców.&lt;br /&gt;Kto pierwszy wpadł na pomysł, że nie liczy się wynik, tylko postęp? Ta sprytna intelektualna figura sprawiła, że już nigdy żaden pracownik nie był dostatecznie dobry, każda liczba jest porównana zostaje z odpowiednią daną z zeszłego roku, a utrzymanie wysokiego poziomu oficjalnie i na zawsze nazwane zostało stagnacją. Każdy z bohaterów filmu reaguje na ten nowy sposób działania nieco inaczej, lecz żaden z nich nie ma większej swobody od drugiego; demon marketingowy, raz obudzony, nigdy się nie zatrzyma i daje tylko jeden wybór – przystosować się albo zniknąć. Większość z ludzi robi w pracy jedną lub drugą rzecz.&lt;br /&gt;Bardzo ciekawa jest to obserwacja, ale i już nieco przestarzała – ideały starych pracowników dawno przeszły do muzeum biznesu, podobnie zresztą jak agresywne strategie młodych - wówczas - wilków; dziś są one zastąpione znacznie bardziej krwiożerczymi pomysłami, a nad prostodusznością dawnych „rekinów” można pokiwać tylko z zadumą głową. Kiedyś nawet bandyci byli grzeczniejsi – dzisiaj oszukają Cię na Allegro i jeszcze dostaniesz szyderczego sms-a. Można więc sobie tylko z nostalgią popatrzeć, jak to było, gdy poczciwy sprzedawca z sąsiedztwa dopiero poznawał smak ludzkiego mięsa. I co się działo, gdy nie chciał zjeść swojej porcji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-7878534832091066478?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/7878534832091066478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=7878534832091066478' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7878534832091066478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7878534832091066478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/06/tylko-bardzo-cika-praca-czyni-wolnym.html' title='Tylko bardzo ciężka praca czyni wolnym.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SFVg5qXf-oI/AAAAAAAAAc0/XddO2eBwfMY/s72-c/SzM-35-Glengarry.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4713799793162452016</id><published>2008-06-09T10:46:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:20.131-08:00</updated><title type='text'>Niemcy-Polska 88:44</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SE1x86Zdi2I/AAAAAAAAAcU/HIaamMrc0lU/s1600-h/SzM-34-Pilki.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SE1x86Zdi2I/AAAAAAAAAcU/HIaamMrc0lU/s320/SzM-34-Pilki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209945635219671906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jakże naiwny był lud polski, od stuleci strojący szatana w pruskie odzienie! Wyszło jednak na to, że to nie diabeł mieszka nad Menem, lecz sam Bóg w trzech osobach. Na dodatek, ów wszechmocny Niemiec ma dość nielitościwe poczucie humoru, jeśli chodzi o lud, który z taką gorliwością stawia mu brzydkie kościoły. Oczywistym jest, że bardzo często i bardzo wiele rzeczy się w życiu przegrywa; wie to każdy oprócz Toma Cruise'a. Dlaczego jednak, skoro już przegrywamy z Niemcami, to za pomocą nogi polskiego piłkarza? I dlaczego - ach - aż dwoma polskonożnymi golami?! Czy to było naprawdę niezbędne?&lt;br /&gt;Gorzki ten absurd można jeszcze, przy odrobinie samozaparcia, zapić. Co począć jednak, gdy otrzeźwia nas nagle wygrana Polaka – za kierownicą auta niemieckiego zespołu? Szlachetny z nas naród; pogrążani, w ostatniej chwili wyświadczamy wspaniały prezent naszym przeciwnikom. Trudno o czyn bardziej chrześcijański, niż zwycięstwo dla BMW w godzinie klęski polskiego zespołu futbolowego. Niejednego jeszcze wydamy papieża! Pragmatyzm Zachodu jest jak rzadko kiedy wyraźny, podobnie jak osławiona i słowiańska tęsknota za pięknem, ciepłem i dobrem - sielanką. Tęsknimy za nią, tęsknimy - a wygrane nasze i przegrane coraz trudniej rozróżnić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4713799793162452016?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4713799793162452016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4713799793162452016' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4713799793162452016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4713799793162452016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/06/niemcy-polska-8844.html' title='Niemcy-Polska 88:44'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SE1x86Zdi2I/AAAAAAAAAcU/HIaamMrc0lU/s72-c/SzM-34-Pilki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8217257119380345620</id><published>2008-06-07T11:51:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:20.376-08:00</updated><title type='text'>Jan Christian Camry</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SErixX5IP1I/AAAAAAAAAb0/ifYUaB715h8/s1600-h/SzM-33-Klasycyzm.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SErixX5IP1I/AAAAAAAAAb0/ifYUaB715h8/s320/SzM-33-Klasycyzm.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209225256862498642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W nieco bardziej wyedukowanym społeczeństwie byłoby to odkrycie stulecia: monumentalne budowle epoki klasycystycznej nie różnią się w swej istocie prawie niczym od japońskich samochodów osobowych XXI wieku. Brzmi to co najmniej tak sensacyjnie jak małżeństwo Dody z Paulo Coelho. No, przynajmniej w połowie tak sensacyjnie. Niemniej jednak, to ekscentryczne twierdzenie da się bronić. Klasycyzm był w architekturze epoką niezwykle zapatrzoną w przeszłość, co potrafi wzbudzić niemałe rozdrażnienie. Idealizowanie form rzymskich, które z kolei odwoływały się do tradycji greckiej – niedalekie to jest od dojadania wyplutego przez kogoś kebaba. Czy robi to jakąś szczególną różnicę, z czy był on z mięsem, czy też z oliwkami? Podróbka swetra z Wólczanki nie jest w niczym szlachetniejsza od fałszywego Pierre Cardina – tej nauki nie zrozumieli ani zapatrzeni  w Forum Romanum architekci XVIII wieku, ani projektanci samochodów z dalekiej Japonii, dwieście lat i kilka wojen i pięćdziesiąt rewolucji seksualnych później. Tak jak Jan Christian Kamsetzer z kolegami zapatrzeni byli na Antyk, tak japońscy designerzy nie potrafią od dekad uwolnić się od brzemienia Europy i jej motoryzacyjnej tradycji. Toyota, Mitusbishi oraz pozostali producenci z tego regionu niezależnie od buńczuczności tekstów marketingowych właściwie zawsze pozostają w kręgu inspiracji starymi, europejskimi markami i stylem z Kontynentu. Tak jak klasycystyczne budowle składać można z rzymsko-greckich klocków niemal w nieskończoność, tak w znacznej liczbie japońskich aut znaleźć można przynajmniej kilka produktów Starej Europy, które złożyły się na jego kształt. Szlachetność lub wiek branży nie powinien tu chyba nikogo usprawiedliwiać; zbudowanie odtwórczego budynku nie jest niczym mniej grzesznym od handlowania niepozornymi, pozbawionymi duszy samochodami. Gdy japońscy designerzy pójdą do piekła artystów, czołowi budowniczy klasycyzmu będą już tam na nich czekali.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8217257119380345620?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8217257119380345620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8217257119380345620' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8217257119380345620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8217257119380345620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/06/jan-christian-camry.html' title='Jan Christian Camry'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SErixX5IP1I/AAAAAAAAAb0/ifYUaB715h8/s72-c/SzM-33-Klasycyzm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-6174824560395217210</id><published>2008-06-07T11:25:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:20.597-08:00</updated><title type='text'>Potentiality Park</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SErWel4ltCI/AAAAAAAAAbk/SA0fO6cEEQM/s1600-h/SzM-32-ParanoidPark.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SErWel4ltCI/AAAAAAAAAbk/SA0fO6cEEQM/s320/SzM-32-ParanoidPark.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209211740061283362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czasami przydarza się coś bardzo ważnego, i nie ma to żadnych konsekwencji. Tak, jak gdyby Kosmos na chwilę odwrócił od Ciebie wzrok. Gdy Twoje życie staje u progu ogromnych zmian, i one się nie wydarzają, stajesz wobec tajemnicy. Tak, jak gdyby o milimetr wyminął Cię pociąg, który miał Cię zabić. Wszystko było już ustalone, a teraz musisz żyć dalej. W oceanie możliwości niektóre z nich stają się rzeczywistością – mechanizmy tej eliminacji jednych na rzecz drugich są nieznane, a najbardziej zadziwiające jest, gdy niemalże zrealizowany wariant rzeczywistości nagle wycofywany jest ze sceny, jak gdyby niewidzialna ręka przewinęła wstecz kilka sekund taśmy. O takim dziwnym zdarzeniu opowiada dziwny film „Paranoid Park” – nakręcony przez Gusa van Santa, wykazuje wiele właściwych jego stylowi cech: statyczność, delikatne użycie muzyki, upodobanie to codzienności skrywającej wielkie dramaty pod pozorem zwyczajności. Nie pada w tym filmie wiele słów, i niewiele ważnych. O ważnych rzeczach rozmawia się przecież bardzo rzadko. Wielkiej urody zdjęcia łatwo wynagradzają ten „brak”. W ciszy i skupieniu obserwujemy, jak prawie bezgłośnie zmienia się czyjeś życie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-6174824560395217210?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/6174824560395217210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=6174824560395217210' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6174824560395217210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6174824560395217210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/06/potentiality-park.html' title='Potentiality Park'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SErWel4ltCI/AAAAAAAAAbk/SA0fO6cEEQM/s72-c/SzM-32-ParanoidPark.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-809489221168128568</id><published>2008-05-31T01:28:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:20.782-08:00</updated><title type='text'>Szczytowanie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SEEaHMY6vaI/AAAAAAAAAa0/PkYMIIM9AJw/s1600-h/SzM-31-Giewont.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SEEaHMY6vaI/AAAAAAAAAa0/PkYMIIM9AJw/s320/SzM-31-Giewont.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5206471355104148898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po jeździ się do Zakopanego? Odwieczna i najlepsza odpowiedź brzmi: „bo jest”. Poza to prastarym i zawsze skutecznym alpinistycznym bon motem istnieje jednak mrowie motywacji mniej dowcipnych, za to znacznie bardziej konkretnych. Pomimo niewygód, szczególnie uciążliwej w górach grawitacji i niebotycznych cen mało kto nie ma ochoty wspiąć się na coś wielkiego przynajmniej parę razy w życiu. Na ciekawy aspekt tego wspinania zwrócił mi uwagę znajomy, który miał okazję w niedługim odstępie czasu odwiedzić górskie szlaki po obu stronach granicy polsko-czeskiej. Góry, wydawałoby się, nie respektują politycznych podziałów - jednak inne podziały są dość dobrze widoczne. Gdy bowiem przyjrzeć się szlakom turystycznym udostępnionym przez oba narody zwiedzającym, widoczna staje się niezwykle ciekawa odrębność. Trasy wyznaczone po czeskiej stronie przeprowadzone są z myślą o jak najprzyjemniejszych doznaniach turysty: niezwykłe widoki, nastrojowe zakątki, strome zbocza porośnięte lasem zamieszkanym przez urocze zwierzęta - nic, co mogłoby podnieść walory wycieczki nie podnosząc jednocześnie ryzyka, nie zostało pominięte. To staranie, by zaprojektować szlak jak najpiękniejszy, jest wyraźnie widoczne w porównaniu do działań polskich. Trasy po naszej stronie granicy wyznaczane są bowiem według priorytetów sportowych. Ukoronowaniem i jedynym sensownym celem wycieczki okazuje się Wspięcie Się, Zdobycie, Pokonanie Górskiego Masywu. Turystyczne szlaki w większość prowadzą na szczyt góry bądź też pokazują drogę zejścia w dół, na obiad. Wydaje się, że wśród górskich podmuchów można usłyszeć szum husarskich skrzydeł - tak wielka jest zakorzeniona w tym zjawisku siła militarnej, agresywnej tradycji. Okazuje się, że po górach nie można tak po prostu wędrować - istnieć powinien konkretny wyznaczony cel, który należy zdobyć/pokonać/osiągnąć. Niewinny urlop z oscypkiem zamienia się, nie wiedzieć kiedy, w brutalną odsłonę bezlitosnej rywalizacji człowieka z naturą. Gdy czeski góral spokojnie wyznacza sobie eleganckie ścieżki przez las, góral polski z nożem w zębach zdobywa górę! Zbrojny w farbę i najbardziej skomplikowany mózg na planecie, wyznacza dla przyszłych pokoleń drogę do zwycięstwa. Czujnie skrada się pomiędzy sosnami, rzucając stanowcze spojrzenia; nic nie zatrzyma go w drodze na najwyższy punkt w okolicy. Wie, że przeciera szlak dla podobnych mu wojaków; za nim podążą inni. Tak, to kolejne oszałamiające zwycięstwo! Spokojny, wąsaty turysta wsparty siłą  mapy i bułek z Lewiatana ugniata swym mocarnym sandałem Szczyt!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-809489221168128568?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/809489221168128568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=809489221168128568' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/809489221168128568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/809489221168128568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/05/szczytowanie.html' title='Szczytowanie'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SEEaHMY6vaI/AAAAAAAAAa0/PkYMIIM9AJw/s72-c/SzM-31-Giewont.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5106132607990338207</id><published>2008-05-11T01:00:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:20.949-08:00</updated><title type='text'>W imię koniczynki, kota i stłuczonego lustra</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SCarycS0FXI/AAAAAAAAAaU/FyJSvXzRgv4/s1600-h/SzM-30-Koniczynka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SCarycS0FXI/AAAAAAAAAaU/FyJSvXzRgv4/s320/SzM-30-Koniczynka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5199031702922728818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W co wierzą Polacy – w ciała zmartwychwstanie i grzechów odkupienie, czy raczej w kominiarza przedpołudniemspotkanie? Oto krótka historia zaczerpnięta sposród tysięcy. Wielki moment polskiej historii, strajki, Solidarność, bohaterstwo. Pan Świtoń, podówczas wielki bojownik i nieustraszony opozycjonista, chce dołączyć się do głodówki rozpoczętej w kościele, bodajże w Katowicach. Nikt go jednak tam nie zna, powstaje więc obawa, że może okazać się nasłanym przez UB agentem. Dołączenie do protestujących było by więc niemożliwe mimo najszczerszych intencji, gdyby nie pewien przypadek. Do głodówki dołączyć chciał też Stanisław Barańczak, znany poeta; takiej osobie nie odmawia się, podejrzenia o agenturalność również nie wchodziły w grę. Problem był tylko jeden – strajkujących było akurat dwunastu i obawiali się, że do dołączeniu poety utworzą pechową cyfrę. Dodatkowy chętny, pan Świtoń właśnie, rozwiązywał ten problem idealnie, pozwalając przeskoczyć trzynastkę, której obawiali się antykomunistyczni bojownicy.&lt;br /&gt;Mając gwarancję wolności wyznania i światopoglądu w konstytucji można by nie zwracać specjalnej uwagi na wyznanie i światopogląd tych, którzy Związek Radziecki rzucili na kolana, przynosząc nam wolną Polskę. Wypada jednak podziękować Bogu na niebie, że w Stoczni Gdańskiej w krytycznym momencie nie pojawił się czarny kot, tudzież złowróżbnie ustawiona drabina.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5106132607990338207?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5106132607990338207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5106132607990338207' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5106132607990338207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5106132607990338207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/05/w-imi-koniczynki-kota-i-stuczonego.html' title='W imię koniczynki, kota i stłuczonego lustra'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SCarycS0FXI/AAAAAAAAAaU/FyJSvXzRgv4/s72-c/SzM-30-Koniczynka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8746402033766844909</id><published>2008-05-05T12:51:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:21.263-08:00</updated><title type='text'>Metoda uświęca szaleństwo</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SB-VbOGF7qI/AAAAAAAAAaE/RKyevUptWIQ/s1600-h/SzM-29-Metodo.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SB-VbOGF7qI/AAAAAAAAAaE/RKyevUptWIQ/s320/SzM-29-Metodo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5197036789881499298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak w najprostszy sposób ograniczyć swoje prawa człowieka? Po prostu, idź na przesłuchanie do dużej korporacji. Zanim podjęta zostanie decyzja co do Twego zatrudnienia, wydarzy się wiele rzeczy, których możesz się w ogóle nie spodziewać; o wielu prawdopodobnie nigdy się nie dowiesz. Gdy bowiem bogactwo firmy zależy od jednostek, muszą one być przetestowane i pewne jak broń na godzinę przed atakiem. Co może dać taką pewność, jaki jest sposób na niezawodną ocenę człowieka, którego dopiero co się zobaczyło? Bądźmy pewni, że bardzo wielu bardzo zamożnych ludzi głowi się nad tym 18 godzin na dobę, i otrzymują za to bulwersującą pensję. Czasami, kto wie, wydarzyć się może nawet coś takiego jak wydarzenia przedstawione w filmie „El Metodo”. Pokazany publiczności w 2005, jest on adaptacją sztuki teatralnej Jordiego Galcerana. Akcja jest zapisem wyrafinowanej rozmowy kwalifikacyjnej, na której spotyka się grupa ludzi; jest to historia ich osobowych postaw i wyborów, konfrontacji i interakcji.Słowem, sfilmowany teatr psychologiczny w klasycznym wydaniu. Specyficzny mechanizm eliminowania kolejnych kandydatów (to właśnie tytułowa „metoda”) sprawia, że stajemy się świadkami naprawdę niezwykłego, zamkniętego w jednym pokoju, spektaklu. Pomysł, choć ciekawy, nie jest jednak podstawową zaletą filmu; bardzo łatwo sobie wyobrazić tego typu produkcję, która zanudziła by widza już po 15 minutach „wyrafinowanej” akcji. Piękno tego filmu wynika jednak z tego, że nikt tutaj nie zlekceważył swych zadań. Można by tak łatwo zrobić z tego kiepski film – ale nie zrobiono! Wszystkie postacie napisane są niezwykle realistyczne, a scenariusz aż skrzy się od sytuacji, które dają im okazję do wykazania się pełnią potencjału. Czy film może być aż tak prosty? Nie ma w nim żadnej zagadki, żadnego geniuszu nie do przeniknięcia, metafizyki do końca zrozumiałej tylko dla reżysera – nie zawsze jest to bowiem potrzebne. Potrzeba tylko kilku ludzi, postawionych naprzeciwko siebie.  Okazało się, że jest to bardzo, bardzo dużo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8746402033766844909?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8746402033766844909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8746402033766844909' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8746402033766844909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8746402033766844909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/05/metoda-uwica-szalestwo.html' title='Metoda uświęca szaleństwo'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SB-VbOGF7qI/AAAAAAAAAaE/RKyevUptWIQ/s72-c/SzM-29-Metodo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8939665943012673849</id><published>2008-04-26T23:44:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:22.050-08:00</updated><title type='text'>Polski, geografia, dziecko, muzyka, wf</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SBQnTuGF7mI/AAAAAAAAAZk/m_xrXb2c7Iw/s1600-h/SzM-28-Juno.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SBQnTuGF7mI/AAAAAAAAAZk/m_xrXb2c7Iw/s320/SzM-28-Juno.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5193819490009607778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czy mądrze jest pokazać, że dziecko - nawet spłodzone w bardzo młodym wieku - to nic strasznego? A jeśli przy okazji wychodzi również na to, że wspomniane dziecko to również nic – wielkiego? W filmie „Juno” szesnastoletnia ekscentryczka z amerykańskiej prowincji zachodzi w ciążę ze swym rówieśnikiem – piękny materiał na dramatyczny film społeczny. Odrzucenie przez rodziców, drwiny kolegów, wściekłość chłopaka, tania i krwawa aborcja, dożywotnie kalectwo – widzieliśmy to już parę razy. Teraz jednak będzie inaczej. Dziecinny chłopiec odnajdzie w sobie ciepłe uczucia, rodzice okazali się najmądrzejsi na świecie, wybrana do adopcji matka staje na wysokości zadania (niedojrzały ojciec już nie – silna płeć jest w tym filmie wyjątkowo słaba). Wszystko odbywa się w atmosferze wielkiej tolerancji i ciepła; maluszek od momentu poczęcia otoczony jest troską całej masy ludzi, z rozbawioną tym wszystkim, matką-licealistką na czele. Aż dziw, że niepełnoletnie matki są gdziekolwiek problemem. Dziecko pstryk, adopcja pstryk, idziemy na koncert rockowy. Cudownie!  Gdy się myśli o tej historii z perspektywy dziecka, wygląda to jednak, mimo wszystko, dość upiornie. Historia przedwczesnej matki z „Juno” łączy w sobie poruszający humanizm z dziwną formą zdemoralizowania; trudno jest jednoznacznie ocenić jej bohaterkę. Beztrosko płodzi potomka i równie beztrosko oddaje go przybranej matce w szpitalu – właściwie, koszty całego zamieszania to tylko 9 miesięcy chodzenia w brzydkich ubraniach. Film kończy się romantycznym duetem gitarowym w wykonaniu nastoletniej mamy i taty – są szczęśliwi, a niemowlę już dawno, dawno ich nie dotyczy. Pojawiło się, i zniknęło. Kto to w ogóle wymyślił, że wpadka jest jakimś życiowym dramatem? Dziecko jest tutaj raczej dziwnym, cudownym przypadkiem, kłopotem do rozwiązania. Oczywiście, trzeba się go pozbyć, ale żeby od razu zabijać? W tym właśnie pytaniu i w tej niezgodzie tkwi ujmujący optymizm i ciepło, ale i okrutny realizm tego filmu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8939665943012673849?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8939665943012673849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8939665943012673849' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8939665943012673849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8939665943012673849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/04/polski-geografia-dziecko-muzyka-wf.html' title='Polski, geografia, dziecko, muzyka, wf'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SBQnTuGF7mI/AAAAAAAAAZk/m_xrXb2c7Iw/s72-c/SzM-28-Juno.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1183977668519665597</id><published>2008-04-06T11:51:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:22.165-08:00</updated><title type='text'>Kasandra się nie myliła</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R_kkGrpZnOI/AAAAAAAAAZE/tiIjZR3BCh0/s1600-h/SzM-27-Cassandra.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R_kkGrpZnOI/AAAAAAAAAZE/tiIjZR3BCh0/s320/SzM-27-Cassandra.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186216143108021474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdy robi się filmy częściej niż przeciętny człowiek kupuje sobie buty, nietrudno jest popełniać niekiedy dzieła nie najwyższej jakości. Od wielu lat takim ryzykownym tempem wykazuje się Woody Allen; jeszcze bardziej imponujące jest to, że sporo z tych filmów jest jednak naprawdę wspaniałych. „Sen Kasandry” raczej do nich nie należy, lecz jego zalety i ciekawe cechy w zupełności wynagradzają poświęcony mu czas. Przegląd tych cech zacznijmy od prostej obserwacji - reżyser zrezygnował z czynnego udziału kobiet, które nie są Scarlett Johansson. W tegorocznym filmie jak rzadko kiedy biorą udział właściwie wyłącznie mężczyźni - to oni przeżywają dramaty, tworzą i rozwiązują problemy budujące fabułę, są przyczyną i skutkiem. Oczywiście, nie jest to w kinematografii niczym niezwykłym, zabawnie jednak kontrastuje z rolą, jaką odgrywała całuśna muza coraz mniej całuśnego reżysera w poprzednich filmach (Match Point, Scoop). Nie ma Scarlett, nie ma filmów o miłości, nie ma kobiet, jest za to dwóch facetów i problem. Nie jest to na pewno wadą tego filmu; można było za to nieco więcej uwagi poświęcić doborowi aktorów. Czy naprawdę to musiał być Mc Gregor i Farrell? Dosyć sztampowa, gazetowa uroda obydwu sprawia, że tworzą duet jak gdyby wyciągnięty z komedii kryminalnej znacznie gorszej niż ten film. O skojarzeniach z  "Brokeback Mountain" już nie wspominając.Para głównych bohaterów wygląda i ubrana jest bezosobowo jak postacie z gry SecondLife. Zwłaszcza pan Ewan nie błyszczy tu specjalnie; idealny wnuk, idealny syn, idealny młody i zdolny menedżer; wszystko, tylko nie poplątany charakter uwikłany w niestandardowe i nierozwiązywalne problemy, który stara się zagrać. Znacznie lepiej sprawuje się - o dziwo - chuliganowaty Farrell, którego  reżyser mógł by jednak próbować zmusić do zmiany stylu; kolczyk i fryzura sprawia wrażenie takich samych, jak we wszystkich jego pozostałych filmach. Gwiazdy, które są „sobą”, zamiast grać, to stary problem Hollywood, ale Allena? Dość o aktorach - sam film bowiem zasługuje na znacznie więcej, niż drwiny z colinowego kolczyka. Jest on dość suchy, nie obfituje w wielkie demaskacje i zaskakujące zdarzenia. Cała fabuła jest niezmiernie prosta i dzieje się w niewielkim przedziale czasu. Wydaje się, że oglądamy po prostu oddaną nowoczesnymi środkami grecką tragedię. Być może nieprzypadkowo w jednej ze scen odbywa się krótka rozmowa na temat antycznego teatru. Na ekranie dzieją się rzeczy wielkie, dramatyczne i tragiczne w tradycyjnym znaczeniu tego słowa - bohaterowie nie potrafią wywikłać się z opresji w jakich się znaleźli a każda decyzja, jaką podejmą, jest niewłaściwa. Niby nic wielkiego? Wielkość nie jest bowiem synonimem nietypowości, oryginalności czy śmiałości. Żadnej z tych rzeczy nie ma w „Śnie Kasandry”. Wątpliwości i troski bohaterów oglądamy bez żadnego filtra, przysłony patosu czy reżyserskich zabiegów zabezpieczających. Wszystko w tym filmie jest kompletnie zwyczajne i to właśnie w nim jest niezwykłe; daje on bardzo silną sugestię uczestniczenia w przedstawianych zdarzeniach. Zapewne tak właśnie przeżywali pierwsze spektakle-misteria dawni Grecy. Żadnych nastrojów, żadnych sztuczek, dymów ani ostrych scen motocyklowych - po prostu patrzysz coraz bardziej zdziwiony i przestraszony na to, co chyba zupełnie przypadkiem nie przytrafiło Ci się Tobie. Na przykład, dwa tygodnie temu. Albo kiedykolwiek indziej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1183977668519665597?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1183977668519665597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1183977668519665597' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1183977668519665597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1183977668519665597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/04/kasandra-si-nie-mylia.html' title='Kasandra się nie myliła'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R_kkGrpZnOI/AAAAAAAAAZE/tiIjZR3BCh0/s72-c/SzM-27-Cassandra.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-7472468039753219295</id><published>2008-04-06T04:22:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:22.353-08:00</updated><title type='text'>Farsa Charliego Wilsona</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R_jB1rpZnLI/AAAAAAAAAYs/9y1vkjVWoHg/s1600-h/SzM-26-Wilson.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R_jB1rpZnLI/AAAAAAAAAYs/9y1vkjVWoHg/s320/SzM-26-Wilson.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186108098910723250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cóż to za film! Jeden Amerykanin w pojedynkę (to Hollywood, więc wspiera go bystry, twardy i brzydki kolega oraz ładna koleżanka) decyduje o dofinansowaniu afgańskich mudżahedinów walczących z Imperium Zła. Miliony dolarów fruwają przez kontynenty jak stingery, prawość, nonszalancja i świętość bohaterów jest tak sugestywna, że trzeba przygasić monitor. Wzorem Supermana oraz Spidermana, główny bohater zdaje się samodzielnie decydować o losach świata. Zważywszy na to, że chodziło o rywalizację dwóch mocarstw z czasów Zimnej Wojny, mogły być to losy bardzo niewesołe. Nie psuło to jednak humoru naszemu kongresmenowi.&lt;br /&gt;Ten film to nieudany i niezamierzony horror; sama myśl o tym, że jakiś pojedynczy polityk mógł w ten sposób bawić się w wojnę, ryzykując przecież konflikt atomowy, mrozi krew w żyłach. Jak to możliwe, aby decyzje tej rangi mogły być podejmowane w ten sposób? Widzimy Toma Hanksa próbującego udawać sprytnego i energicznego polityka, otoczonego wianuszkiem kobiet i świetnych pomysłów, non stop popijającego whisky. Czy to miało wzbudzić do niego sympatię? Jeśli działał na lekkim rauszu, to jest to raczej tym bardziej przerażające. Widzimy Toma Hanksa wpadającego na rewelacyjny pomysł pójścia na wojnę z ZSRR; "załatwia" on nieprzebrane góry pieniędzy właściwie nie wiadomo jak, jego wpływy i praca są w filmie całkowicie ukryte. Pije, lecz nigdy nie jest pijany; otoczony kobietami, ogranicza się do głaskania ich po głowie. Prezentuje się jako niezwykle wpływowy polityk, w żaden sposób jednak nie widać, w czym to się przejawia. Film ma pretensje by opowiadać o kulisach wojny Związku Radzieckiego z Afganistanem - jednak wszystko, co robi, to dokładne i powolne filmowanie zasłony je skrywającej. Niby widzimy więcej, ale nie widzimy więcej. Dosyć to wszystko obłudne - już pierwszy kadr filmowany jest na tle amerykańskiej flagi; po scenie patetycznej następują liczne sceny błahe i niezajmujące. Starcza ich dokładnie na 1,5 godziny i film się kończy. O co w tym właściwie chodziło? Wygląda na to, że mamy do czynienia z dość chybioną i niezwykle naiwną próbą edukacji Amerykanów; jego wiarygodność i dynamika przypominają PRL-owskie kroniki filmowe. Być może, w USA wiele osób wierzy w każde słowo Toma Hanksa i przyjmie ten film jako prawdę objawioną. W każdym innym wypadku film ten jest niezrozumiały; nie jest nawet odrobinę sensacyjny, nie opowiada o miłości (to nie wada!), jego wartość historyczna równa się zeru, postacie są przedstawione a wydarzenia są opowiedziane w sposób wyjątkowo uproszczony. Trudno jest potraktować ten film na serio; pozostaje więc czekać, aż rząd USA wypuści film instruktażowo-propagandowy dla odbiorców na nieco wyższym poziomie. Na pewno się taki pojawi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-7472468039753219295?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/7472468039753219295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=7472468039753219295' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7472468039753219295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7472468039753219295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/04/farsa-charliego-wilsona.html' title='Farsa Charliego Wilsona'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R_jB1rpZnLI/AAAAAAAAAYs/9y1vkjVWoHg/s72-c/SzM-26-Wilson.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-7049869763342323895</id><published>2008-03-09T12:01:00.000-07:00</published><updated>2008-12-09T11:18:22.511-08:00</updated><title type='text'>Stała na stacji...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R9Q6mRZmS-I/AAAAAAAAAX0/V0IirRGrxAI/s1600-h/SzM-25-Zolw.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R9Q6mRZmS-I/AAAAAAAAAX0/V0IirRGrxAI/s320/SzM-25-Zolw.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5175826300935752674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...stała, stała i nie ruszyła. Nie ruszyła, bo zarządzająca polskimi kolejami rada nadzorcza składa się zapewne z grona osób w wyjątkowy sposób łączących  chciwość i bezradność. Jest to założenie optymistyczne - bowiem wygląda to raczej tak, jak gdyby żadnej rady w ogóle nie było, a decyzje podejmowane były przypadkowe osoby za pomocą wróżenia z mięsa. W tej trudnej sytuacji grono zarządcze nie chowa jednak głowy pod wagon - ogłoszony jest bowiem konkurs na maskotkę dla Tanich Linii Kolejowych. Mogą w nim brać udział dzieci do lat 13, co świadczy o przyszłościowej perspektywie przyjętej przez organizatorów. Jak należało by wyobrażać sobie taką maskotkę? Kandydatur nasuwa się kilka; koń mógłby symbolicznie pociągnąć wagony w animowanej reklamówce, swojski bocian zasponsorował by linię transsaharyjską. Jak na razie, przygotować jednak należało by wielkiego, pluszowego ślimaka. Ładny na obrazku, obmierzły w bliskim kontakcie, prymitywny technicznie i aż trudno wyrazić, jak bardzo nieśpieszny...Oto idealny emblemat dla naszych Powolnych Kolei Państwowych!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-7049869763342323895?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/7049869763342323895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=7049869763342323895' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7049869763342323895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/7049869763342323895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/03/staa-na-stacji.html' title='Stała na stacji...'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R9Q6mRZmS-I/AAAAAAAAAX0/V0IirRGrxAI/s72-c/SzM-25-Zolw.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4262284160632441332</id><published>2008-03-01T04:48:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:23.250-08:00</updated><title type='text'>Pieniądze</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8lY4UXelII/AAAAAAAAAW8/APlGArVtcuI/s1600-h/SzM-24-100zl.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8lY4UXelII/AAAAAAAAAW8/APlGArVtcuI/s320/SzM-24-100zl.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5172763371574826114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;• młoda prawniczka opowiada na łamach opiniotwórczego tygodnika o swoich doświadczeniach w pracy w ministerstwie; nie dostała nawet etatu, nie dostała współpracowników niezbędnych do wykonania zadania. Pracowała znacznie więcej niż miała to opisane w umowie, często podejmując decyzje wymagające nie posiadanych przez nią kompetencji. Pracuje nieomal w pojedynkę, budując nasze przyszłe państwo; ta farsa odbywa się oczywiście pod wielką presją czasową, co również ma swój wpływ na efekty jej wysiłków. Już po oddaniu projektu/analizy/ustawy zapracowana prawniczka zauważyła, że pomyliła się w rachunkach o 150 mln zł, które w beznadziejny sposób przepadną (gdy mogły być skierowane w znacznie rozsądniejsze miejsca). Ku jej zdumieniu, uspokojono ją jednak, że to nic strasznego - „nic się nie stało”. Kto wie, być może efekty tej pomyłki będziemy odczuwać całe lata, jeśli przepis wszedł w życie w niezmienionym kształcie. Warto sobie przypomnieć o tym niezwykłym (choć pewnie zupełnie zwykłym w warunkach urzędniczych) wydarzeniu, gdy znów staniemy w kolejce do niedostępnego lekarza bądź mamy problemy z wypełnieniem PIT-u.&lt;br /&gt;• inna młoda urzędniczka zna tańszą, ale równie ciekawą historię. Gdy przyszła objąć stanowisko, w trakcie porządków po poprzedniku znalazła cały pakiet dokumentów - decyzji i opinii czy ekspertyz, na które od trudnego do wyobrażenia czasu czekali liczni petenci. Owe stosy korespondencji użyte zostały do podparcia kiwającej się szafy. Chyba nic nie trzeba do tego dodawać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4262284160632441332?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4262284160632441332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4262284160632441332' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4262284160632441332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4262284160632441332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/03/pienidze.html' title='Pieniądze'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8lY4UXelII/AAAAAAAAAW8/APlGArVtcuI/s72-c/SzM-24-100zl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4829080268397850430</id><published>2008-02-29T11:19:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:23.390-08:00</updated><title type='text'>Przeszłość nie jest OK.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8hkx0XelEI/AAAAAAAAAWc/VeEc08Af9oA/s1600-h/SzM-23-Darwin.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8hkx0XelEI/AAAAAAAAAWc/VeEc08Af9oA/s320/SzM-23-Darwin.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5172494979068499010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeśli prawa ewolucji działają, to działają zawsze. Jeśli się  nie mylą, to również homo sapiens funkcjonuje według ich założeń. Ma to bardzo liczne, w większości poważne, konsekwencje. Na przykład taką: kiedyś wszystko było gorsze. Z biegiem epok, z każdym tysiącleciem owe gorsze wszystko stawało się coraz lepsze i lepsze. Nieudane, chybione formy umierały, każdy ich następca i następczyni był krokiem naprzód ku nieskończenie odległej nieskończonej doskonałości. Tak dziać się powinno z większością rzeczy w przyrodzie; jesteśmy jej częścią, więc niepostrzeżenie dla nikogo doskonalimy się nieustannie. Pięknieją kobiety, pięknieją mężczyźni; zasady naturalnego doboru i eliminacji nie mają litości dla osób biednych, brzydkich i nieciekawych. Pomimo wielu anomalii i cywilizacyjnych wynaturzeń hamujących ten proces, doskonalenie się ludzkości nigdy się zatrzyma. Stajemy się też coraz chytrzejsi; filmy w kinach muszą być coraz bardziej skomplikowane, by kogokolwiek zabawić. Bez odwróconej chronologii ani rusz; nawet reklama musi być wyrafinowana jak barokowy wiersz, by komukolwiek się coś zachciało.Wszystko składa się z coraz większej i większej ilości elementów, narzędzia są coraz bardziej zawiłe, podobnie jak nasze zachowania i metody rozumowania. Postęp nie zatrzymuje się nawet na tydzień. Nieśmiało, ale i z nadzieją, chciało by się wierzyć, że przyszłość dalej będzie kształtować się w tym duchu. Aż trudno sobie wyobrazić, jak bardzo będziemy seksowni za dziesięć tysięcy lat!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4829080268397850430?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4829080268397850430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4829080268397850430' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4829080268397850430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4829080268397850430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/przeszo-nie-jest-ok.html' title='Przeszłość nie jest OK.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8hkx0XelEI/AAAAAAAAAWc/VeEc08Af9oA/s72-c/SzM-23-Darwin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8559108341814323957</id><published>2008-02-23T09:35:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:23.606-08:00</updated><title type='text'>Fakty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8Bdf8sBLwI/AAAAAAAAAVg/--DiECWwHOY/s1600-h/SzM-22-Fakt.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8Bdf8sBLwI/AAAAAAAAAVg/--DiECWwHOY/s320/SzM-22-Fakt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5170235175669411586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;• w czytelni usiadł starszy pan, rozłożył zamówiony przed chwilą plik gazet i zagłębił się w lekturze; zapewne uzupełniał braki z pracowitego tygodnia. Gazetą, którą tak studiował, był "Fakt". Kosztuje on złotówkę, nie jest wart ćwierci tej ceny. Spotkałem więc osobę, której nie stać na taki wydatek oraz która nie rozumie, co tak naprawdę dostała by za swoje pieniądze. W czytelni dostała to za darmo. Do rozważenia.&lt;br /&gt;• przywódczyni żeńskiego gangu organizującego walki na pięści z konkurencyjną grupą (ustawki) przybrała ksywkę Szoah&lt;br /&gt;• jedna z setek, tysięcy amerykańskich stron zajmujących się doradzaniem w e-biznesie nazwała się Szerpą Marketingu.&lt;br /&gt;• rytmiczna muzyka wszelkiego rodzaju to dźwięk linii montażowej w fabryce durniów.&lt;br /&gt;• Państwowa Dyspozycja Mocy - piękna nazwa, czyż nie jest imponująca? Miejsce takie, naprawdę istnieje, grało nawet w "Panu Kleksie w Kosmosie".&lt;br /&gt;• W 1938 na konferencji w Evian tylko Dominikana zgodziła się przyjąć - niewielki - kontyngent szukających schronienia Żydów (nie mieli wówczas, oczywiście, swojego państwa).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8559108341814323957?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8559108341814323957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8559108341814323957' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8559108341814323957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8559108341814323957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/fakty.html' title='Fakty'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8Bdf8sBLwI/AAAAAAAAAVg/--DiECWwHOY/s72-c/SzM-22-Fakt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8359451829171994534</id><published>2008-02-23T08:35:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:24.101-08:00</updated><title type='text'>Propaganda propagandy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8BVKcsBLvI/AAAAAAAAAVY/rPLd7t6zpNI/s1600-h/SzM-21-Megafon.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8BVKcsBLvI/AAAAAAAAAVY/rPLd7t6zpNI/s320/SzM-21-Megafon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5170226010209201906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego propagandziści zwycięzców nie mają pomników? To jedno ze stanowisk wojskowych, któremu nigdy nie oddane zostają należne honory. Nie ma orderów, nie ma zaszczytów - choć walczą po dobrej stronie i podejmują ogromny wysiłek, zawsze znajdują się we wstydliwym ukryciu - jak gdyby używanie środków propagandowych było czymś niegodnym siły demokratycznej, nowoczesnej, reprezentującej dobro. Przebiegła i agresywna propaganda wojenna kojarzy nam się tylko z jedną stroną - hitlerowskimi Niemcami i magiem tłumów Goebbelsem; dodać można tutaj szczekaczki Kraju Rad, chyba w niczym nie ustępujące zachodniemu rywalowi. Obraz ten jest jednak nierównomiernie zamącony. Goebbels został przecież pokonany; podobnie padło imperium sowieckie. Ktoś ich zwyciężył - gdzie on jest? Gdzie jest, należało by przecież dać mu medal, najlepszemu propagandzista świata?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8359451829171994534?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8359451829171994534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8359451829171994534' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8359451829171994534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8359451829171994534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/propaganda-propagandy.html' title='Propaganda propagandy'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R8BVKcsBLvI/AAAAAAAAAVY/rPLd7t6zpNI/s72-c/SzM-21-Megafon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-4649862744730987851</id><published>2008-02-16T01:52:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:24.438-08:00</updated><title type='text'>Human Resources</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R7a4dcsBLrI/AAAAAAAAAU4/VnA5Rk526kM/s1600-h/SzM-20-Porcelanka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R7a4dcsBLrI/AAAAAAAAAU4/VnA5Rk526kM/s320/SzM-20-Porcelanka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167520438510759602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Historia opowiedziana przez Bruce'a Chatwina: w dawnych czasach, w niewolniczej Amercye, jako waluty używano (raczej w Afryce, niż w USA; ale to mój domysł) porcelanek - niewielkich, lśniących muszelek. Z braku innej, bitej waluty błyszczące skorupki znajdywane nad rzeką spełniały swą rolę całkiem nieźle. Używano jej też w handlu niewolnikami; przedsiębiorczy i zuchwali biali businessmen znaleźli sprytny sposób na finansowanie swoich wypraw. Z każdego transportu Murzynów jeden był zabijany i spuszczany na łańcuchu do rzeki; po paru tygodniach wyciągano go; mrowie pokrywających go ślimaczków stanowiło pokaźny skorupkowy dochód, który pozwalał finansować kolejne zyskowne przedsięwzięcia. Wyższe czynniki, gdy dowiedziały się o tych praktykach, wycofały ślimaczą walutę. Chciało by się wierzyć, że z powodów humanitarnych; pamiętać trzeba jednak, że było to również specyficzne fałszowanie pieniędzy - w nowoczesnym swiecie zbrodnia może jeszcze nawet większa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-4649862744730987851?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/4649862744730987851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=4649862744730987851' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4649862744730987851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/4649862744730987851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/human-resources.html' title='Human Resources'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R7a4dcsBLrI/AAAAAAAAAU4/VnA5Rk526kM/s72-c/SzM-20-Porcelanka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-870706236117590410</id><published>2008-02-03T12:07:00.001-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:24.617-08:00</updated><title type='text'>Bookerfeld</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6YhtKlCdwI/AAAAAAAAAUY/X8nXSJLkrj4/s1600-h/SzM-19-Karl.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6YhtKlCdwI/AAAAAAAAAUY/X8nXSJLkrj4/s320/SzM-19-Karl.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5162851082644387586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rozczulające - jedna z gwiazd rozrywki zachwycona głębią osobowości dyktatora mody Karla Lagerfelda wspomina siłę jego oddziaływania. Twierdzi, iż po kwadransie rozmowy "wychodzi się z listą 20 najnowszych i najlepszych książek, jakie koniecznie trzeba przeczytać". Cytat może nie być dokładny, oddaje jednak istotę sprawy. Wzruszyłem się słysząc, że ów Pan, który całe swoje życie i artystyczny potencjał poświęciwszy targowisku próżności, znajduje czas na coś tak nieestetycznego jak czytanie książek. Jak widać, znajduje w tym jakaś inspirację i bodziec do nowej twórczości. Być może warto by było, aby opisywał, które książki miały udział w powstawaniu konkretnego kroju spodni albo wachlarza; stały by się one być może jeszcze bardziej cool, co powinno być docenione. Ciekawe też, ile książek poszło do śmieci, gdy Karolek musiał opróżnić parę półek na swoją kolekcję 60 iPodów, które uwielbia? W przeciwieństwie do książki, fabrycznie nowy iPod jest doskonale pusty, co powinno odpowiadać tego rodzaju twórcy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-870706236117590410?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/870706236117590410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=870706236117590410' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/870706236117590410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/870706236117590410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/bookerfeld.html' title='Bookerfeld'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6YhtKlCdwI/AAAAAAAAAUY/X8nXSJLkrj4/s72-c/SzM-19-Karl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3817469133178056478</id><published>2008-02-03T01:11:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:24.722-08:00</updated><title type='text'>Kółeczko, kwadracik, trójkącik</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6WKcqlCdvI/AAAAAAAAAUQ/pJDKKQEJJZw/s1600-h/SzM-18-Lampa.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6WKcqlCdvI/AAAAAAAAAUQ/pJDKKQEJJZw/s320/SzM-18-Lampa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5162684772920751858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Styczeń 2008, listy do redakcji niedrogiego tygodnika motoryzacyjnego: Pan Zbigniew P. stanowczo protestuje przeciw rozbuchanej modzie w kształtowaniu tylnych lamp samochodowych. W jego opinii fantazja projektantów przekroczyła granice rozsądku, co powoduje, iż z daleka nie da rozpoznać się poszczególnych typów świateł. Dotyczy to nawet dość charakterystycznych kierunkowskazów - miały by być one bowiem umieszczone zbyt blisko pozostałych lamp, które świecąc, przytłumiają je. Pan Zbigniew widzi w tym niezwykle ważne - a może i pierwszorzędne - zadanie dla naszych europarlamentarzystów: należało by w całej Unii wprowadzić przepis określający kształt i położenie tylnych świateł. Kierunkowskazy miały by być trójkątne; najłatwiejsze do pomylenia światła czerwone różniły by się teraz kształtem - kwadratowym bądź okrągłym. Ta prosta regulacja uczyniła by życie wszystkich europejczyków - i Pana Zbigniewa - znacznie lepszym. Jak to życie może wyglądać teraz? A jego rodziny? Szaleńcy chodzą po ulicach, dyktatorzy stoją na skrzyżowaniach, wodzowie narodu sygnalizują migaczami zaciskając zęby; słońca świata, które nigdy nie dostały swej szansy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3817469133178056478?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3817469133178056478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3817469133178056478' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3817469133178056478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3817469133178056478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/keczko-kwadracik-trjkcik.html' title='Kółeczko, kwadracik, trójkącik'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6WKcqlCdvI/AAAAAAAAAUQ/pJDKKQEJJZw/s72-c/SzM-18-Lampa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2482105636662936527</id><published>2008-02-02T09:32:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:24.929-08:00</updated><title type='text'>Święto polskiego kina</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6Sv66lCduI/AAAAAAAAAUI/YGEichmyynQ/s1600-h/SzM-17-Tochka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6Sv66lCduI/AAAAAAAAAUI/YGEichmyynQ/s320/SzM-17-Tochka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5162444499565311714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każdy Polak z kamerą - w sumie z 7 osób, patrząc na naszą kinową produkcję - może odetchnąć z ulgą. Również i do naszej zgnębionej kapitalizmem kinematografii uśmiechnęło się słoneczko; wzgardzeni przez Cannes, opluci w Hollywood, dziś my, maluczcy, mamy swoje małe święto. Mianowicie, ktoś z zagranicy zrobił film niemal że tak zły, jak nasze. Cud? nie tak do końca, film jest bowiem rosyjski. Nieco to psuje przyjemność, ale nie bądźmy małostkowi - jest to i tak wydarzenie niezmiernej wagi. Dowodzi bowiem, że to nie fatum wisi nam nad głową, impregnując nas na geniusz; to nie dyjabeł w montażu miesza, nie chochliki należy winić za dobór aktorów. Skoro inni też potrafią zrobić film tak słaby jak my , pośledniość nie może być naszą cechą narodową. Daje to jakąś nadzieję. Owym szczęśliwym dla nas, a nieszczęśliwym dla całej reszty świata  filmem jest rosyjska "Tochka" z 2006 - życiowa historia z życia moskiewskich prostytutek, których niewesołe życiowe perypetie nie pozbawiają radości życia i każą nam, zachwyconym tym wiernym i szczerym obrazem prawdziwego życia zastanowić się nad życiem własnym , jego sensem i naturą. Natężenie patosu i dosyć rozpaczliwych chwytów stylistycznych każe postawić to dzieło w rzędzie z wielkimi (tragediami) polskiego kina, a więc wszystkimi filmami Zakościelnego czy Magdy M. Obserwowanie, jak wiernie nasz niedaleki sąsiad skopiował większość naszych filmowych błędów, przynosi udręczonemu polskiemu kinomanowi prawdziwą ulgę. Występowanie filmowej nieudolności w innych częściach świata oznacza bowiem, że żadna kosmiczna zasada nie zmusza nas do robienia złych filmów, ręce i umysł filmowca nie są spętane ani też genetycznie okaleczone w jakikolwiek sposób. Po prostu, jesteśmy - tylko - kiepscy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2482105636662936527?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2482105636662936527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2482105636662936527' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2482105636662936527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2482105636662936527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/wito-polskiego-kina.html' title='Święto polskiego kina'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6Sv66lCduI/AAAAAAAAAUI/YGEichmyynQ/s72-c/SzM-17-Tochka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2436531550014986272</id><published>2008-02-02T08:33:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:25.277-08:00</updated><title type='text'>Sztuczna Głupota</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6SfCKlCdrI/AAAAAAAAATw/Ilnb6lWx2Us/s1600-h/SzM-16-Mozg.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6SfCKlCdrI/AAAAAAAAATw/Ilnb6lWx2Us/s320/SzM-16-Mozg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5162425932421691058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdyby komputery myślały, na pewno próbowały by to ukryć. Kto rozsądny popisywał by się umiejętnościami w ich sytuacji? Pierwsze, co wydarzy się po opracowaniu sztucznej inteligencji to konieczność ustalenia wynagrodzeń dla nowych, elektronicznych pracowników. Okażą się oni na pewno sporo drożsi od pracy ludzkich rąk, nie dadzą się też tak łatwo otumaniać. Tak skończy się pożal się boże gospodarka oparta na pożal się boże wiedzy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2436531550014986272?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2436531550014986272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2436531550014986272' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2436531550014986272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2436531550014986272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/sztuczna-gupota.html' title='Sztuczna Głupota'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6SfCKlCdrI/AAAAAAAAATw/Ilnb6lWx2Us/s72-c/SzM-16-Mozg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-298400509531472156</id><published>2008-02-02T06:22:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:25.410-08:00</updated><title type='text'>Przyjaźń, historia, masoneria.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6Sa8alCdoI/AAAAAAAAATY/GkMgcYLOr-8/s1600-h/SzM-15-Kielnia.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6Sa8alCdoI/AAAAAAAAATY/GkMgcYLOr-8/s320/SzM-15-Kielnia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5162421435590932098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po co dorośli ludzie zapisują się do masonów? Średniowiecze minęło już dosyć dawno temu, świat obfituje w nieskończone zawiłości i skomplikowania; również z tego powodu wszyscy jesteśmy niezwykle zajęci - lecz mimo tego wszystkiego i tak znajdujemy czas na zakup fartuszka, piramidy i spotykanie się z podobnymi nam mężczyznami, z którymi spędzamy długie na dosyć niepoważnych rytuałach, gdzie wszyscy są bardzo poważni i rozwijają w sobie sympatię i solidarność ze współtowarzyszami. Po co to wszystko?&lt;br /&gt;Masoneria była popularna wśród ludzi kultury zwłaszcza przed wielką wojną; czymś zupełnie normalnym były mniejsze i większe loże umieszczone w eleganckich budynkach; dziś zdarza się, że mieszczą się w nich biblioteki bądź urzędy.&lt;br /&gt;Wszystko to przepadło; nie sami masoni oczywiście, lecz ich powszechność i codzienność. Niemniej jednak, zawsze znajdują się jacyś chętni. Pomijając najoczywistsze i najbardziej złośliwe odpowiedzi, zarzucające wolnomularzom wszelkie zło tego świata, pojawia się kwestia bardziej ludzkich, przyziemnych motywów. Wydaje mi się, że masoneria była i jest dla wielu poważnych i powagą tą nadętych osób jedyną szansą na powrót do dziecinnych form przyjaźni. W dorosłym życiu mieć bowiem przyjaciół jest niemal niemożliwe; mężczyzna bowiem winien walczyć z innymi mężczyznami o dobra tego świata, niszczyć słabszych i szukać sposobu, by samemu słabszym nie okazać się nigdy. Jedynym pocieszeniem może okazać się kochanka - i ona jednak jest pocieszeniem chwilowym, o nią również bowiem trzeba było walczyć. Tak jest od pełnoletności do śmierci - nic dziwnego więc, że zmęczeni wojownicy tęsknią za jakimś azylem, ekskluzywnym klubem, gdzie każdy na chwilę będzie mógł odłożyć miecz i pogadać i ciekawych sprawach. Gadali tak zapewne wiele w swych latach dziecięcych, gdy na podwórku tworzyli z kolegami zgraną i niezawodną drużynę - są to złote i beztroskie lata, jest więc do czego tęsknić. Stowarzyszenia i kluby dają możliwość zawieszenia na chwilę zasad rywalizacji, pozwala odpocząć od swej społecznej roli i choć przez moment uwolnić się od presji. Tak więc, masoneria była by tylko rozwiniętą formą takiej oazy; wielcy chłopcy bawią się w spisek, aby choć na chwilę przestać myśleć o spiskach prawdziwych, swoich i cudzych. Walcząc w pojedynkę z całą resztą wąsatych panów, często potrzeba jakiegoś zewnętrznego oparcia, schronienia na wypadek klęski; bardzo przydatny jest ktoś, kto przyjmie Cię z otwartymi ramionami niezależnie od tego, jak bardzo jesteś kiepski. Loża jest mamą i tatą masona; jest jego najlepszym kolegą z ławki, z którym razem łapali żaby i kradli lizaki. Jest jego ulubionym misiem i palcem, który ssie, gdy nikt tego nie widzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-298400509531472156?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/298400509531472156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=298400509531472156' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/298400509531472156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/298400509531472156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/02/przyja-historia-masoneria.html' title='Przyjaźń, historia, masoneria.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R6Sa8alCdoI/AAAAAAAAATY/GkMgcYLOr-8/s72-c/SzM-15-Kielnia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5094164843389120130</id><published>2008-01-29T13:17:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:25.657-08:00</updated><title type='text'>Dodge Rape</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5-c9KlCdnI/AAAAAAAAATQ/IDxpBnr1cJE/s1600-h/SzM-14-Truck.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5-c9KlCdnI/AAAAAAAAATQ/IDxpBnr1cJE/s320/SzM-14-Truck.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161016272615536242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jerzy Stempowski w swoich wspomnieniach z podróży po tuż-powojennej Austrii, czyli po alianckich strefach okupacyjnych, przekazuje nam bardzo ciekawy obrazek z życia amerykańskich żołnierzy, okupujących/wyzwalających tamte tereny na prawach tryumfujących zwycięzców. Mianowicie, z wielką ochotą oddawali się oni specyficznej rozrywce polegającej na taranowaniu i miażdżeniu aut armii sprzymierzonych (!); wielkie trucki rozgniatały citroeny i renault, a śmiejący się marines nie chcieli słuchać głosów oburzenia i pretensji na tak jawne barbarzyństwo. Ta dziwna gra była całkiem popularna wśród US boys; autorowi wspomnień skarżyło się na nią wielu rozmówców. Bardzo to charakterystyczne i pouczające, może nawet aktualne?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5094164843389120130?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5094164843389120130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5094164843389120130' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5094164843389120130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5094164843389120130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/01/dodge-rape.html' title='Dodge Rape'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5-c9KlCdnI/AAAAAAAAATQ/IDxpBnr1cJE/s72-c/SzM-14-Truck.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2463125329066350129</id><published>2008-01-26T07:06:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:25.972-08:00</updated><title type='text'>Jedyna możliwa forma filozofii.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5tgIKlCdlI/AAAAAAAAATA/ptjqNR80GTc/s1600-h/SzM-13-Gozdzik.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5tgIKlCdlI/AAAAAAAAATA/ptjqNR80GTc/s320/SzM-13-Gozdzik.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159823491477960274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co może filozof? Nic nie może - nie może nic, bo nic nie wie. Dlaczego nic nie wie? Bo tak to już jest z filozofią; filozof stwierdzający jakieś głębokie prawdy, które chciałby przekazać światu - bezwstydnie kłamie. Kłamie, bo chciałby mieć pracę, bo ma dzieci, którym trzeba kupić odzież; kłamie, bo drożeje benzyna, kłamie, bo jest głodny. Trudno być tu mądrym - ale możemy być dumni z naszego kraju, bo był kiedyś w Warszawie człowiek, który na mądrość potrafił się zdobyć i filozofem prawdziwym był, jak mało kto w historii świata. Urodził się przed pierwszą wojną, żył bardzo długo. Przeczytał wszystko, rozumiał bardzo wiele, miał góry pieniędzy i mógł wszystko; nigdy nie nie zapisał jednak nawet jednego słowa; bardzo szybko stał się biedakiem i nigdy nie poszedł do pracy. Nie mając domu, pieniędzy na obiad i żadnego dorobku przez dziesiątki był jedną z najznakomitszych postaci życia kulturalnego wspaniałego miasta - kiedyś stolica zasługiwała na to miano - i na pewno jednym z bardziej niezwykłych ludzi, jacy chodzili po globie. Trudno znaleźć jest piękniejszy, bardziej pomnikowy przykład radykalizmu, wierności swym ideałom i absolutnej uczciwości intelektualnej - owa niezwykła osoba nazywała się Franciszek Fiszer, jest obecna we wspomnieniach niemal każdej znaczącej osoby, która żyła wówczas w stolicy. Ogromny, ekscentryczny, i obdarzony rekordowym na skalę europejską poczuciem humoru - spędził życie w sposób, którego może i nikt nigdy już nie powtórzy. Aż trudno w to czasami uwierzyć; żadnego oszukiwania się, żadnego, aż do ostatniej minuty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2463125329066350129?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2463125329066350129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2463125329066350129' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2463125329066350129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2463125329066350129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/01/jedyna-moliwa-forma-filozofii.html' title='Jedyna możliwa forma filozofii.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5tgIKlCdlI/AAAAAAAAATA/ptjqNR80GTc/s72-c/SzM-13-Gozdzik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-8373734059245503305</id><published>2008-01-19T02:17:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:26.221-08:00</updated><title type='text'>Żądza żądzy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5HVSnUq7fI/AAAAAAAAASY/MZ3jqVZSc2w/s1600-h/SzM-12-Szympans.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5HVSnUq7fI/AAAAAAAAASY/MZ3jqVZSc2w/s320/SzM-12-Szympans.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157137564085972466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Patrzymy na stare obrazki z dawnych epok - dagerotypy, ryciny, oledruki, piękne panie i piękni panowie, którzy właśnie zakładali piękne fabryki; rewolucja przemysłowa, wysoka kultura, Belle Epoque. Myślimy sobie - gdzie się dziś podział ten cały potencjał; gdy poziom kultury osobistej wyznaczyć można już tylko gatunkiem narkotyków albo ulubioną marką samochodów, jak można nie tęsknić za czasami, gdy przeciętny szklarz potrafił przedstawić się nowo poznanej kobiecie na 30 sposobów? Samochody nazywały się Hispano-Suiza albo DeDion-Bouton, a krawiec lub dobry szewc - jeszcze dłużej, i każdy potrafił to wymówić. Myślimy sobie o tym, słuchamy muzyki, przy której się bawili (nie "słuchali", lecz imprezowali, mówiąc naszym językiem) Ci ludzie - i trudno jest zrozumieć, jak mogło to tak łatwo zniknąć. Było pięknie, jest średnio. Czy to możliwe? Otóż nie do końca. Im bliżej się przyglądać owym czasom i obyczajom tym wyraźniej widać jest, jak podobni byli owi belle peuple do nas, podobni w każdym szczególe i sekundzie życia. Wbrew pozorom bowiem, nie myśleli oni całymi dniami o Schumannie ani też o zawiłościach Bergsonowskiej filozofii; myśleli dokładnie o tym samym, o czym myślimy i my. Oglądając zachwycające ryciny z Lasku Bulońskiego należy wiedzieć, że część z przedstawionych osób idzie właśnie na spotkanie z niejakim Serge'm Voronoffem; chirurgiem-cudotwórcą. Ów tajemniczy emigrant zaprezntował bowiem owej high-society rewelacyjną metodę na zachowanie męskiego wigoru; zyskał tym sobie ogromną sławę w okolicach Monako i innych oaz wyższej klasy, o wielkiej fortunie nie wspominając (mówić o tym wszak nie wypada). Zbawca starszych panów hrabiów i przemysłowców z łóżkowymi problemami propagował zabiegi - uwaga - przeszczepiania ludziom jąder szympansa. Niekiełznany animusz dzikich zwierząt - a naszych bliskich krewnych w genomie - miał udzielać się Szanownym Panom, którzy bez konfuzji mogli obłapiać nieletnie baletnice oraz śmiało rzucać się na eleganckie kabaretowe tancerki nie lękając się samczej kompromitacji. Czyż to nie piękna wizja? Ta pierwsza Viagra XX wieku zrobiła wielką furorę, zapładniając, nomen omen, umysły tysięcy  białych małp we frakach. O terapii tej, zachwycony, rozmyślał nawet nasz słynny i subtelny poeta Bolesław Leśmian; warto o tym pamiętać, po raz kolejny czytając "W malinowym chruśniaku..." swojej nowej oblubienicy. Nie znane są jakiekolwiek konkretne efekty tych terapii, legenda jednak pozostała, dając świadectwo niezmienności pewnych cech i zjawisk i korygując rozmaite teorie o kulturalnej degeneracji społeczeństw. Aż tak wiele się wcale nie zmieniło. Wrrrr.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-8373734059245503305?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/8373734059245503305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=8373734059245503305' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8373734059245503305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/8373734059245503305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/01/dza-dzy.html' title='Żądza żądzy'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R5HVSnUq7fI/AAAAAAAAASY/MZ3jqVZSc2w/s72-c/SzM-12-Szympans.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3422271035286086480</id><published>2008-01-12T05:16:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:26.436-08:00</updated><title type='text'>Madness in China</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4i_IXUq7ZI/AAAAAAAAARo/LBcvijRkZtI/s1600-h/SzM-11-Rower.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4i_IXUq7ZI/AAAAAAAAARo/LBcvijRkZtI/s320/SzM-11-Rower.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5154579923946106258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pewien Chińczyk postanowił, że jego córka zostanie mistrzynią w biegach długodystansowych - poddał ją więc wszechstronnemu treningowi, czego oczywistą częścią były wielogodzinne biegi wzdłuż i w poprzek kraju. Obecnie jest postawiony w stan oskarżenia za znęcanie się nad nieletnią. Córeczka miała bowiem dopiero kilka lat, a tatuś dopingował ją i dawał trenerskie wskazówki - jadąc obok na rowerze. Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do wyników pekińskiej olimpiady?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3422271035286086480?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3422271035286086480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3422271035286086480' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3422271035286086480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3422271035286086480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/01/madness-in-china.html' title='Madness in China'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4i_IXUq7ZI/AAAAAAAAARo/LBcvijRkZtI/s72-c/SzM-11-Rower.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-2177469759725106917</id><published>2008-01-08T12:29:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:26.622-08:00</updated><title type='text'>Mnóstwo kasy na niebie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4Pj1XUq7XI/AAAAAAAAARY/OIUi4P3D-eY/s1600-h/SzM-10-Diament.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4Pj1XUq7XI/AAAAAAAAARY/OIUi4P3D-eY/s320/SzM-10-Diament.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153212904575266162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Patrzysz czasami w niebo? Jeśli masz nosa, spoglądać możesz dokładnie na niewiarygodną ilość środków finansowych. 50 lat świetlnych od nas bowiem podróżuje po zimnej przestrzeni absolutnie szokująco olbrzymi diament. Ta, jak wiadomo, sprasowana forma węgla kosztuje na Ziemi jak mało co - wycena więc takiego ciała niebieskiego przerasta na pewno obecną pojemność internetu. Cudo owo ma masę niewiele tylko mniejszą od naszej planety - prawdziwie ostateczna forma biżuterii! Paradoks związany z takim cudem polega na tym, że dokładnie w momencie pojawienia się takiego super-pierścionka w naszym zasięgu, jego wartość zmalała by do zera. Drogie jest tylko to, co jest rzadkie - a po zaimportowaniu takich ilości kosztownego kamienia straciłby on jakąkolwiek wartość. Stawiali byśmy sobie domy z brylantów, nasze dzieci usypywały by domki w brylantowych piaskownicach i zupełnie nikogo by to nie obchodziło. Co jeszcze bardziej urocze, taki szok prawdopodobnie zniszczył by naszą ekonomię, nie wiadomo dlaczego opartą na wysokiej wartości wybranych minerałów. Dinozaurom potrzeba było wielkiego kamienia, by wymrzeć; my potrzebujemy już wielkiego brylantu. Czyż to nie piękny dowód na ewolucję?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-2177469759725106917?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/2177469759725106917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=2177469759725106917' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2177469759725106917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/2177469759725106917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/01/mnstwo-kasy-na-niebie.html' title='Mnóstwo kasy na niebie'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4Pj1XUq7XI/AAAAAAAAARY/OIUi4P3D-eY/s72-c/SzM-10-Diament.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5676227269960698069</id><published>2008-01-06T02:53:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:26.960-08:00</updated><title type='text'>Mocium Panie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4C2gHUq7SI/AAAAAAAAAQw/uHNEZfSbfyI/s1600-h/SzM-09-Szlachcic.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4C2gHUq7SI/AAAAAAAAAQw/uHNEZfSbfyI/s320/SzM-09-Szlachcic.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152318636549664034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dwie historie o dobrze urodzonych:&lt;br /&gt;• w sarmackiej epoce krążyły po Europie opowieści o szlachcicach którzy, zaskoczeni mrozem w podróży, ratowali swe życie i komfort otwierając chłopstwu brzuchy i grzejąc się we wnętrznościach. Interesujące, że Polacy znali wersję o szlachcie francuskiej; Francuzi zaś straszyli się Polakami. Całkiem to racjonalne było postępowanie, gdy poddany chłop był tylko gatunkiem głupawego zwierzęcia - znacznie tańszego od rycerskiego konia. Wiele ludów koczowniczych używało bowiem właśnie nieszczęsnych koni jako takiej ostatniej szansy na przeżycie. W Europie stosunki międzyludzkie ułożyły się jak widać nieco inaczej.&lt;br /&gt;• opowiedziany przez Pana Tazbira stary dowcip o handlu tytułami arystokratycznymi: pewnemu średniemu rangą i znaczeniem szlachciurze zachciało się bowiem zostać prawdziwym baronem, co można było łatwo drogą pieniężną załatwić w Watykanie - ówczesnym centrum świata. Sprzedał więc pole, wóz konny i stado krów, uzyskaną sumę dając słudze z odpowiednim poleceniem. Sługa wrócił po kilku miesiącach, pan pyta: udało się, drogo? Sługa odpowiada: wszystko poszło jak należy a tytuł kosztował tak niewiele, że i dla siebie kupiłem taki sam. &lt;br /&gt;Aktualne, zawsze aktualne...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5676227269960698069?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5676227269960698069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5676227269960698069' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5676227269960698069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5676227269960698069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/01/mocium-panie.html' title='Mocium Panie'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4C2gHUq7SI/AAAAAAAAAQw/uHNEZfSbfyI/s72-c/SzM-09-Szlachcic.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-9209134800325873430</id><published>2008-01-06T02:50:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:27.116-08:00</updated><title type='text'>Czary Nie Do Wiary</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4CyxHUq7RI/AAAAAAAAAQo/t63qpAz2_kk/s1600-h/SzM-08-Sztuczki.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4CyxHUq7RI/AAAAAAAAAQo/t63qpAz2_kk/s320/SzM-08-Sztuczki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152314530560929042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Zmruż oczy", poprzedni film reżysera "Sztuczek", był naprawdę paskudny; tkliwy, naiwny, wykorzystujący rozpaczliwie zgrane schematy. Przed piekłem filmowców uratował go tylko film "Edi", który pod tym względem  był jeszcze bardziej przerażający. Jak to więc jest z najnowszym z tych filmów? Przez większość czasu jest on dokładnie taki sam, jak poprzednie dzieło. Paskudny, tkliwy, naiwny, wykorzystujący rozpaczliwie zgrane schematy. Choć bywa opisywany jako komedia, nie ma tam ani jednego dowcipu czy jakichkolwiek przejawów humoru.Wydawało by się więc, że nic go już nie uratuje, a marudy narzekające od lat na polskie kino, nie spełniające ich Elementarnych Postulatów, znowu będą miały na co pomstować i marudzić. Właściwie, to mogli by to robić - tyle że film się dobrze nie kończy. Choć wszyscy bohaterowie przeżyli i patrzą wyprostowani w przyszłość, niezłamani przez opisane w filmie przeżycia - poczekajmy chwilkę. Przecież nic im się nie udało! Jakież to nietypowe dla tego rodzaju kina - najmłodszy bohater nie odzyskał ojca pomimo ogromnych starań, jego starsza siostra w najgłupszy ze sposobów straciła szansę na wymarzoną pracę, grzebiąc się na najbliższe lata na zmywaku. Manifestując przez cały czas optymizm, gotowość pomocy innym i determinację w walce z losem - nie zostali w żaden sposób nagrodzeni. To już nie żarty ani nie drażniący dydaktyzm, tak częsty w naszej kinematografii - to prawdziwa tragedia. Czy ktokolwiek, kto przyjrzy się dokładnie, CO się tam właściwie stało, może uwierzyć w pogodne uśmiechy pary bohaterów, kończące projekcję? Ich sztuczki nie zadziałały, stary Ford Jerzego dalej leży zardzewiały i zdechły pod brudnym blokiem, wszystko jest dokładnie tak samo marne, jak było od początku. Jasność jest tylko wewnątrz bohaterów, nigdzie na zewnątrz jej nie ma. Nic się im nie udało, w ostatniej sekundzie udał się film.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-9209134800325873430?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/9209134800325873430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=9209134800325873430' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/9209134800325873430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/9209134800325873430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2008/01/czary-nie-do-wiary.html' title='Czary Nie Do Wiary'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R4CyxHUq7RI/AAAAAAAAAQo/t63qpAz2_kk/s72-c/SzM-08-Sztuczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-6747966943272071401</id><published>2007-12-26T02:20:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:27.502-08:00</updated><title type='text'>Serce w rękawiczce</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R3JUOnUq7NI/AAAAAAAAAQI/1_C_XbQ9tEI/s1600-h/SzM-07-Reka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R3JUOnUq7NI/AAAAAAAAAQI/1_C_XbQ9tEI/s320/SzM-07-Reka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148269934088482002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Duch świątecznej życzliwości ucieleśnił się w tym roku w postaci Jennifer Gooch, autorki uroczego serwisu www.onecoldhand.com. Nazwa ta tłumaczy się jako "jedna chłodna ręka", co nie oddaje pokładów życzliwości i ciepła zawartego w tej idei - prostej i pogodnej jak umysł Kubusia Puchatka. Strona ta zajmuje się odnajdywaniem zaginionych rękawiczek - prawie zawsze gubi się tylko jedną, rozdzielając na zawsze nierozłączną dotychczas parę. Każdy, kto ma w swej kolekcji video "Love Story", boleśnie odczuje te rozdarcie i smutek powstały w wyniku rozłączenia nierozłączalnego. Okazuje się jednak, że nie wszystko przeminęło z wiatrem - zaginioną współrękawiczkę zgłosić można na stronę internetową, gdzie zostanie umieszczony jej wizerunek i podstawowe dane umożliwiające identyfikację. Stąd już niedaleka droga do szczęśliwego zakończenia -  ponownego połączenia tragicznie rozdzielonej pary. Ktoś, gdzieś w innym mieście lub dzielnicy, znajduje taką samą rękawiczkę, umieszcza ją na Chłodnej Ręce - i żyli długo i szczęśliwie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-6747966943272071401?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/6747966943272071401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=6747966943272071401' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6747966943272071401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/6747966943272071401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2007/12/serce-w-rkawiczce.html' title='Serce w rękawiczce'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R3JUOnUq7NI/AAAAAAAAAQI/1_C_XbQ9tEI/s72-c/SzM-07-Reka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3464394928936237562</id><published>2007-12-23T06:14:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:27.789-08:00</updated><title type='text'>Jingle Hell.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R256A3Uq7II/AAAAAAAAAPg/OpkWK7sH2yQ/s1600-h/SzM-06-Choinka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R256A3Uq7II/AAAAAAAAAPg/OpkWK7sH2yQ/s320/SzM-06-Choinka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147185579400293506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Myślicie, że w święta jest ciężko? Drażni Was hipokryzja ludzi miłych tylko przez 1/365 roku, wszechobecność ckliwych, obłudnych neonów i nagłe nawrócenia na drogę kolęd najbardziej zdegenerowanych i cynicznych gwiazd show-businessu? To wszystko paskudztwo, ale nie najgorsze. Usiądźcie więc, i posłuchajcie. Pewna rodzina ze Stanów Zjednoczonych - ojciec, matka, dzieci - wyszła na chwilę do pobliskiego lasu, po choinkę. Chcieli zapewne ściąć sobie jakieś estetyczne drzewko, korzystając z sąsiedztwa nieprzebranej, dzikiej kniei. Obejrzeli ich trochę, i każde drzewko wydawało się trochę brzydsze od następnego, sporo za duże, zbytnio cherlawe, bardziej sine niż zielone; 5 metrów dalej rośnie za to chyba choinka niemalże idealna. Tato, chodźmy tam!   Poszli więc, i 3 dni potem ratownicy znaleźli ich na progu śmierci - uratował ich przebiegający przez las rurociąg, pod którym się schronili. Ostatnią rzeczą, jaką mieli siły zrobić, było napisanie na śniegu wielkiego napisu "Pomocy"; dzięki niemu zostali znalezieni. Błądzili trzy dni i trzy noce po lesie, dodając sobie otuchy śpiewaniem i rozmową - i kompletnie nie wiedząc, gdzie idą i czy ktokolwiek jeszcze zobaczą drugiego człowieka. Historia ta jest zbyt niezwykła i wstrząsająca - zwłaszcza w kontekście błahego celu ich parominutowej wyprawy - by dało się ją sensownie skomentować. Namysł, zdumienie i cichy szum drzew...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3464394928936237562?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3464394928936237562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3464394928936237562' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3464394928936237562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3464394928936237562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2007/12/jingle-hell.html' title='Jingle Hell.'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R256A3Uq7II/AAAAAAAAAPg/OpkWK7sH2yQ/s72-c/SzM-06-Choinka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5097131811113362079</id><published>2007-12-16T06:22:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:28.145-08:00</updated><title type='text'>Bardzo prawdziwy fałsz</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2VZPXUq67I/AAAAAAAAANs/5atNZ7grnE4/s1600-h/SzM-05-Falscher.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2VZPXUq67I/AAAAAAAAANs/5atNZ7grnE4/s320/SzM-05-Falscher.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144616269834283954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Większość z nas lubi filmy, które dobrze zna - wszyscy jesteśmy wszak tylko ludźmi! Od czasu do czasu , dla odmiany, można też spojrzeć przychylnym okiem na film zrobiony dokładnie tak, jak te wcześniej widziane. Szok nowości jest wówczas niewielki, w sam raz dla osoby w rozsądnym wieku  - a zapewne jesteśmy w rozsądnym wieku, jeśli posiadamy już Gust Filmowy. Jeśli mamy szczęście, może powstaną za naszego życia 3-4 filmy wielkie - wybitne ponad ludzką miarę i fascynujące każdą sekundą. To się jednak nie zdarza zbyt często, a w kinach zaczęła być sprzedawana kukurydza. Zdarza się jednak niekiedy, że ktoś wyprodukuje film dokładnie na granicy zwyczajności i geniuszu, nakręci go jak gdyby stał jedną nogą na ziemi - a drugą brodził już w chmurach. Im częściej przestępuje z niebieskiej na ziemską nogę, tym bardziej potrafi być to uciążliwe. Pewne oznaki tego widać w bardzo ciekawym - również z powodu podjętego tematu - filmie "Fałszerze", opowiadającym o nazistowskiej Operacji Berhnard, oglądanej tu z perspektywy więźnia obozu koncetracyjnego. Zaczyna się on jak film dobry- dużo to i mało zarazem. Po pierwszym kwadransie dalej jest filmem solidnym, poziom nie obniża się również po drugim. Wkrada się w ten sposób pewna monotonia, wynikająca chyba z nadmiernie oszczędnej, rzemieślniczej gry aktorów. Nie do końca można było uwierzyć w ich szokujące perypetie, trudno rozpoznać, co się działo w ich wnętrzu; możemy jedynie domyślać się, co może czuć ludzka istota w takiej sytuacji.Gdy żaden gest ani słowo nie ma już znaczenia, wypada oceniać ludzi tylko po zachowaniu. Tyle też nam pozostaje - a ocena nie jest łatwa. Film skupia się na dwóch różnych postawach wobec narzuconej przemocy; podczas gdy główny bohater wyznaje zasadę kompromisu i dąży do ocalenia skóry swojej i kolegów, jego współwięzień dąży do otwartej konfrontacji i zamanifestowania choćby swego desperackiego sprzeciwu - za cenę oczywistej przegranej i śmierci wszystkich pozostałych w imię walki z nazistami zawsze i wszędzie. Realnie myślący fałszerz pieniędzy wygrywa tę konfrontację, jego w najwyższym stopniu racjonalna odwaga i gotowość do układów choćby i z hitlerowcami ocaliła kilkadziesiąt osób. Zdarzyło się jednak tak, że Niemcy wojnę tę przegrali, co diametralnie zmienia obowiązujące definicje bohaterstwa. Godnymi podziwu są teraz Ci, którzy dążyli do samozatracenia i walki za wszelką cenę, nie liczyli się z żadnymi konsekwencjami; ludzie chcący przeżyć, milionem podstępów i układów walczący o prawo do życia dla siebie i swych najbliższych nagle stają się znacznie mniej godni szacunku. Czy przypadkiem nie są po prostu zdrajcami? Dwóch głównych antagonistów filmu doskonale wpisuje się w dwie tradycje postaw - rozsądny przestępca jest jak żywcem wyjęty z czeskich filmów, gdzie - jak w "Obsługiwałem...", życie zawsze zwycięża śmierć niezależnie od tego jak niskie, nieetyczne i godne pogardy by było. Jego przeciwnik, nieustraszony drukarz, który chciał z nożem zaatakować niemiecką załogę,  mógłby wypić na ruinach Warszawy wódkę z większością naszych narodowych straceńców. Nie ma tu żadnego prostego rozwiązania i nie pojawia się ono aż do końca filmu.Syndrom bohaterstwa i męczeństwa rzadko kiedy tak zgrabnie i rozważnie poddany jest w wątpliwość - nie jest on bowiem w żaden sposób lekceważony. Gdzie byli byśmy dzisiaj, gdyby nie nasi bohaterowie? Czy ktokolwiek z nas by dożył spokojnych czasów, gdyby tylko z bohaterów składała się ludzkość? O tych nieprostych zagadnieniach aż do ostatniej minuty mówi ten film, ani na moment nie zniżając poziomu, nie wypuszczając aż do konca białego gołąbka kiczu (co przy takim temacie godne jest uwagi).Kto jest w takim razie bohaterem? Prawdziwi bohaterowie podobno są tylko w filmach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5097131811113362079?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5097131811113362079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5097131811113362079' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5097131811113362079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5097131811113362079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2007/12/bardzo-prawdziwy-fasz.html' title='Bardzo prawdziwy fałsz'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2VZPXUq67I/AAAAAAAAANs/5atNZ7grnE4/s72-c/SzM-05-Falscher.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3491839394482218164</id><published>2007-12-15T16:56:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:28.730-08:00</updated><title type='text'>Potwornie fajne</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2R72nUq66I/AAAAAAAAANk/GM1NZYW1YDQ/s1600-h/SzM-04-Leprechaun.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2R72nUq66I/AAAAAAAAANk/GM1NZYW1YDQ/s320/SzM-04-Leprechaun.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144372852562783138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czasami naprawdę nie trzeba wiele; czasami niewiele to w sam raz i cokolwiek ponad niewiele to o wiele, wiele za dużo. Czy na przykład tytuł książki może zastąpić jej treść? Na pewno tak, jeśli brzmi tak wspaniale: "Potworne poglądy cynicznych krasnoludków" Anatola Ulmana. Nic nie wiem o autorze (wstyd?), nic nie wiem o samej książce ale już ten tytuł jest wspanialszy od wielu tysiącstronicowych dzieł. To tytuł, który mógłby występować nawet bez książki, która po nim następuje - po co komu dalszy ciąg? To samodzielne dzieło! Jaki powiew świeżości, ile pozytywnej energii i radości życia można zepchnąć w kilku takich miłych słowach. Choć raz na tysiąc lat znaleźć można coś, co nie nazywa się "Zimne rzeki" albo "Ostatni" - usypiające, monotonne, dwuwyrazowe tytuły straszące w tunelach bibliotek i księgarń. Mamy tutaj tytuł tańczący, tytuł-wiosnę, świecący blaskiem nieodbitym! Co może być w książce tak nazwanej?Aż strach otwierać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3491839394482218164?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3491839394482218164/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3491839394482218164' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3491839394482218164'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3491839394482218164'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2007/12/potwornie-fajne.html' title='Potwornie fajne'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2R72nUq66I/AAAAAAAAANk/GM1NZYW1YDQ/s72-c/SzM-04-Leprechaun.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-1810319745181334911</id><published>2007-12-15T01:01:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:29.224-08:00</updated><title type='text'>Klub dziwnych słów na "ś"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2OrAHUq62I/AAAAAAAAANA/NFi0SQwR0C0/s1600-h/SzM-02-Jogini.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2OrAHUq62I/AAAAAAAAANA/NFi0SQwR0C0/s320/SzM-02-Jogini.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144143217841335138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do kanonu dyskusji o współczesnej polszczyźnie należy marudzenie, jakoby poddawała się ona nadmiernemu wpływowi języka angielskiego, niszczącego jej charakter i dokonującego regularnego najazdu. Angielskie słowa jak wikingowie zajęli nam gazety, książki i ulice, słychać je wszędzie dookoła, w niebie i na ziemi, telewizji i radiu. Well, nie tylko ten język podkopuje nam podwaliny narodowej tożsamości. Z dalekiej Azji, niczym rozjuszony słoń, zaatakowały nas hinduskie systemy religijne. Kto by pomyślał? Otwierając dowolną książkę na ten temat, zalani zostajemy setkami zupełnie zwariowanych nazw obfitujących w zaskakująco rozłożone akcenty, akcentujące Wisznu wie właściwie co. Jak wiele zyskuje na tym egzotyka! Znacznie lepiej być  dirt manager niż sprzątaczem, lepiej  być  sadhaparasanpurtajasinem niż czymkolwiek, co mogło by być zapisane po polsku. Dyskretny urok zagranicy jeszcze przez tysiąclecia będzie uwodził miliony, skutecznie pozwalając im wierzyć i budować swoje życie na nie do końca jasnych ideałach. Czy ideał, który lekko i niewyraźnie unosi się w mgle niedomówień i niezwykle trudnych do wymówienia słów nie jest piękniejszy i bardziej uwodzicielski niż ten zwyczajny i konkretny? Pewnie, że jest! Bo jeśli Twoja dharma zależy od szesnastu rodzajów cośtamjogi, czterdziestu typów skomplikowanych i subtelnych zawiłości odnoszących się na różnych poziomach życia przed i po śmierci - to intelektualny i duchowy taniec w tym labiryncie może trwać długie lata i dostarczyć zafascynowanym tą lingwistyką wiele wspaniałych, zachwycających przeżyć. Jak to się ma do sensowności tych wszystkich studwudziestoliterowych pojęć? Strach nawet pytać. Jak jednak wiemy, religie i wszelkie wyższe sfery nie zawsze chodzą w parze z rozumem, nieracjonalność nie powinna być więc zarzutem. Żyjemy w hinduskim słowie czterdziestoliterowym, czeka nas hinduskie słowo dwudziestopięcioliterowe, dookoła unaszają się pojęcia na dwie i na cztery linijki ciasnego tekstu - uparte powtarzanie tych wszystkich mądrości po prostu musi prowadzić do olśnienia; mantra jest skuteczna niezależnie od swojej treści. Po co coś rozumieć, jesli jesteśmy pewnie że to prawda? Angielszczyzna zdominowała biznes, super-słowa z Indii zawracają nam w głowie i w sercach. Gramatyczny konkurs piękności trwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-1810319745181334911?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/1810319745181334911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=1810319745181334911' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1810319745181334911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/1810319745181334911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2007/12/klub-dziwnych-sw-na.html' title='Klub dziwnych słów na &quot;ś&quot;'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R2OrAHUq62I/AAAAAAAAANA/NFi0SQwR0C0/s72-c/SzM-02-Jogini.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-3194416575976505023</id><published>2007-12-09T03:17:00.000-08:00</published><updated>2008-12-09T11:18:29.374-08:00</updated><title type='text'>Co robić, gdy się ma zły humor</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R11wiF5fBkI/AAAAAAAAAM4/72GmjKHph_0/s1600-h/SzM-Biale.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R11wiF5fBkI/AAAAAAAAAM4/72GmjKHph_0/s320/SzM-Biale.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142390080528123458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdy ma się zły humor, warto jest pomyśleć sobie o dochodiagach.  Brzmi to może jak nazwa greckiego potwora, potworny jest jednak co najwyżej ich los. Poszukujące pokrzepienia jednostki mogą zapoznać się z tym pojęciem między innymi  w książce "Czarno na białym" Rubena Gallego, Hiszpana, z którym nie chcieli byście zamienić się nawet na sekundę życia. Ruben urodził się kaleką w radzieckiej Rosji i od pierwszych minut skazany był właściwie na śmierć - opuszczony przez egzotcznych, więc obcych, rodziców, w całym imperium nie miał zupełnie nikogo. Nie mogąc chodzić i porozumiewając się z  trudem z otoczeniem, podzielić miał przemiły los wszystkich kalekich sierot Najwspanialszego Państwa Świata: po zdobyciu pełnoletności w domu dziecka miał znaleźć się od razu w... domu starców. Dobry sposób na błyskawiczne wydoroślenie - i na skrócenie życia w ogóle. Dzięki swej determinacji udało mu się tego uniknąć; trudno oddać w paru słowach to, co zdążył przeżyć do 20 roku życia. Trudno to sobie  w ogóle wyobrazić. Smutniejszą częścią tej wstrząsającej opowieści są ludzie występujący w tle - ci, którym na pewno się nie udało i na pewno już teraz nie żyją. Dochodiagowie. Tym tajemniczym terminem nazywano "dochodzących" - ludzi zbędnych, z powodu przepełnienia obiektu skazywanych na śmierć z głodu i wycieńczenia; taką osobę przewożono po prostu na wyższe piętro obiektu. Leżeli tam w rzędach ludzie, którzy nie byli w stanie zaopiekować się sobą - i umierali powoli. Nie jest w ludzkim pojęciu, co musiało dziać się w głowach tych ludzi gdy w nocy zaczynały łazić po nich ciężkie szczury i co słabszym chorym - albo tym bez kończyn - obgryzać żywcem uszy. Z piętra tego nie zwożono nigdy nikogo - w dół windą wędrowały już tylko ususzone ciała. Tak więc, mamy najprostszą definicję szczęścia. Jeśli masz przynajmniej dwie - którekolwiek- kończyny i nie jesteś przywiązany do łóżka w opuszczonym piętrze szpitala-umieralni - jesteś szczęśliwy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-3194416575976505023?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/3194416575976505023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=3194416575976505023' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3194416575976505023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/3194416575976505023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2007/12/co-robi-gdy-si-ma-zy-humor.html' title='Co robić, gdy się ma zły humor'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/R11wiF5fBkI/AAAAAAAAAM4/72GmjKHph_0/s72-c/SzM-Biale.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1741128211833210828.post-5261334915634118580</id><published>2007-12-08T01:36:00.000-08:00</published><updated>2007-12-08T01:47:03.438-08:00</updated><title type='text'>Co robić, gdy coś się dzieje</title><content type='html'>Wbrew pozorom, nie należy cieszyć się chwilą! Na każde 10 sekund cieszenia się chwilą przypada 35 minut późniejszych sentymentów, starczych rozpaczań i nostalgii. Cieszyć się należy w trybie tygodniowym, a w wolnych od radości chwilach  - zapisywać, dokumentować, utrwalać wszystko, co pozytywne i miłe. Gdy coś się dzieje - należy to zapisać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1741128211833210828-5261334915634118580?l=szaramasa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szaramasa.blogspot.com/feeds/5261334915634118580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1741128211833210828&amp;postID=5261334915634118580' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5261334915634118580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1741128211833210828/posts/default/5261334915634118580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szaramasa.blogspot.com/2007/12/co-robi-gdy-co-si-dzieje.html' title='Co robić, gdy coś się dzieje'/><author><name>projektwysocki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10169667611283537363</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_7kjAV6cFR6o/SshO8UP7YNI/AAAAAAAABKY/yrZ1jFI0G_o/S220/Maciek-PodrecznikFotoII.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
